23/10/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Debiuty: Religia bez zasięgu

8 min przeczytania

Fot. Unsplash / autor: NIR HIMI

Autorka: Natalia Hałak

Polska młodzież masowo opuszcza kościelne ławy, by szukać duchowości na własnych warunkach. Jednak ten obraz nie da się zamknąć w czarno-białych barwach. Między głośną apostazją a cichą obojętnością dojrzewa pokolenie, dla którego wiara to akt woli i trudny wybór.

Wiara to wewnętrzny kompas, osobista relacja i ogromna siła, która w dzisiejszej Polsce zderza się jednak z brutalną statystyką. Według Centrum Badania Opinii Społecznej jeszcze w 1992 r. blisko 70 proc. młodych Polaków (w wieku 18–24 lat) deklarowało regularne praktyki religijne. W 2022 r. wskaźnik ten spadł do 23 proc.

Dla generacji Z i najstarszych przedstawicieli Alfy wiara przestała być odziedziczonym przymusem. W dobie Internetu są oni przede wszystkim wyczuleni na fałsz. Naturalnym dla nich jest weryfikowanie informacji oraz zero akceptacji dla braku spójności.

Fot. Unsplash / autor: Akira Hojo

Kościół stał się podmiotem medialnym, zaangażowanym w politykę i walkę o wpływy. Nastolatkowie zauważają nierozliczone skandale pedofilskie, afery, a na lekcji religii słyszą, że najważniejszy jest dekalog i zachowanie czystości. W ich oczach jest to duży dysonans.

– Istotna jest potrzeba autentyczności, młodzi ludzie  są bardzo wyczuleni na niespójność między deklaracjami, a działaniem. Gdy widzą rozbieżność, może to podważać ich zaufanie. Ważna też dla nich jest autonomia tzn. młodzież chce samodzielnie myśleć, zadawać pytania oraz dochodzić do własnych wniosków. Jeśli mają poczucie, że odpowiedzi są narzucone lub nie ma przestrzeni na wątpliwości, pojawia się dystans – mówi psycholog Aleksandra Bejnar.

Dialog z Kościołem

Dialog między Kościołem a dorastającymi ludźmi jest zwykle fikcją, ponieważ opiera się na nierównych pozycjach. Kościół przyjmuje rolę nadrzędną, oczekując od młodzieży przyjęcia bez dyskusji gotowych dogmatów i zasad. Tymczasem młodzi chcą zadawać pytania o kwestie etyczne, egzystencjalne, czy tożsamościowe. Oczekują rzetelnych argumentów, a nie odwoływania się do posłuszeństwa i  tradycji.

Kościół rzadko dopuszcza realną dyskusję, w której przecież mógłby zostać poddany krytyce lub zmuszony do zmiany swojego stanowiska, pod wpływem argumentów osób świeckich. W efekcie jest to w rzeczywistości jednostronny przekaz.

Wielu młodych postrzega Kościół jako instytucję, która nie nadąża za ich rzeczywistością emocjonalną, a także społeczną. Brakuje im często języka bliskiego ich doświadczeniu, otwartości na różnorodność oraz realnego słuchania. Kluczowe dla nich jest poczucie bycia zauważonym i zrozumianym. Brak przestrzeni na autentyczną wymianę poglądów sprawia, że rezygnują oni z jakiejkolwiek komunikacji.

Fot. Unsplash / autor: Micah & Sammie Chaffin

Ponadto księża słysząc słowo „instytucja” automatycznie nie chcą wypowiadać się na temat religii lub podejmować dialogu z młodym człowiekiem. Nadal zostaje pytanie, czy mamy do czynienia z kryzysem wiary czy instytucji?

Poszukiwanie wiary

Młody człowiek, odrzucając Kościół, często nie wyzbywa się samej potrzeby duchowości, lecz zostaje z pustką, którą próbuje zapełnić. Wiele osób zaczyna interesować się np. medytacją. Oczywiście Polacy nie stali się całkowicie ateistami, część osób po próbach odnalezienia innej duchowości, wraca do chrześcijaństwa.

­­­– Odchodzenie od religii lub jej redefiniowanie może być elementem naturalnego procesu separacji i indywidualizacji. W adolescencji młody człowiek oddziela się od autorytetów zewnętrznych, by zbudować własny system wartości. To nie zawsze oznacza trwałe odrzucenie, czasem jest to etap poszukiwań, który może prowadzić do powrotu w bardziej świadomej formie. Kluczowe jest to, czy młody człowiek ma przestrzeń na zadawanie pytań bez lęku przed odrzuceniem – kontynuuje psycholog.

Wiele młodych, choć nie zgadza się z działaniami Kościoła, nie przestało wierzyć w Boga. Ich podejście do religii pokazuje, że wiara i uczestnictwo w nabożeństwach nie zawsze idą w parze.

Fot. Unsplash / autor: Edwin Andrade

– Bez wiary nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania, ale w kościele na mszy z własnej woli nie byłem od dawna. Wynika to z braku chęci uczestnictwa w nabożeństwach moich rodziców, czyli naszych „wzorców”, oraz ze wstydu przed pokazywaniem się w kościelnych ławkach obok pokolenia dziadków. Rówieśnicy, z powodu mediów krytykujących księży, nie postrzegają chodzenia do Kościoła jako godnego podziwu. Ja jednak uważam, że wiara nie powinna być łączona z tematem politycznym – mówi 20-letni Wiktor.

Jak zatrzymać młodych?

Jak widać, nie wszyscy zrazili się do Kościoła.

– Nie ma spadku wierzących, jest po prostu mniej mieszkańców przez wyjazdy młodych. Głęboka religijność jest w grupie powyżej 20 lat – chodzą regularnie do kościoła, są częścią scholii. 15 latkowie są niedojrzali, a więc potrzebują czasu, aby w głowie wszystko się ukształtowało. Na szczęście aktualni ósmoklasiści są wyjątkowym rocznikiem, który daje nadzieję, że młodzi będą wierni Panu Bogu ­– mówi
ks. Stanisław Majewski, proboszcz parafii św. Jerzego w Kętrzynie.

W wielu parafiach są księża, którzy wspierają oraz utrzymują dobry kontakt z dziećmi i nastolatkami. Organizują wyprawy w góry, na kajaki, gdzie relacja buduje się poprzez wspólny wysiłek. Rozmowy o Bogu toczą się naturalnie przy ognisku, a nie w ławkach. Do tego coraz więcej duchownych zakłada konta na portalach społecznościowych, aby dotrzeć ze Słowem Bożym do tych, którzy nie uczęszczają na katechezę.

Według Polskiej Agencji Prasowej w Gdańsku mniej niż połowa uczniów chodzi na religię (w szkołach podstawowych –  prawie 67 proc. uczniów, a w  ponadpodstawowych ok. 21 proc.). Łącznie we wszystkich gdańskich szkołach frekwencja na zajęciach z religii wynosi 49 proc.

Fot. Unsplash / autor: Alicia Christin Gerald

– Aby nauczanie religii było bardziej atrakcyjne dla młodych, szczególnie w starszych klasach szkoły podstawowej oraz liceum, warto częściej odwoływać się do ich codziennych doświadczeń i pytań. Pomocne mogą być także dyskusje i rozmowy, które pozwalają uczniom wyrażać własne zdanie, zamiast tylko słuchać wykładu. Duże znaczenie ma również pokazywanie związku treści religijnych z życiem, kulturą i współczesnym światem. Urozmaicenie lekcji o filmy, historie czy pracę w grupach może zwiększyć zaangażowanie. Dzięki temu zajęcia stają się bardziej zrozumiałe i bliższe młodym osobom – mówi katechetka Diana.

Spadek praktyk religijnych wśród młodych w ciągu trzech dekad to nie tylko kryzys statystyczny, a koniec pewnej epoki. Skończył się czas wiary z przyzwyczajenia, a zaczął czas wiary z wyboru – to lekcja, którą Kościół musi odrobić. Młodzież potrzebuje duszpasterzy oraz nauczycieli religii, którzy chcą ich słuchać i odpowiadać na nurtujące ich pytania. Do tego alarmujący jest fakt, że osoby religijne nie mogą swobodnie czuć się wśród swoich rówieśników. Wiara nie powinna być powodem do wstydu, ani tematem tabu w towarzystwie – to ich wewnętrzny kompas w chaotycznym świecie.