16/03/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Debiuty: Wszędzie dobrze ale w Drugim Domu najlepiej – klubowa mekka Gdyni

5 min przeczytania
klub

fot. Zofia Markiewicz

autorka: Zofia Markiewicz

Gdy w piątkowe popołudnie na grupowym czacie Gdynian pojawia się pytanie co robimy wieczorem?, zwykle zapada niekomfortowa cisza. Portowe miasto, za dnia tętniące życiem, nocą bywa zaskakująco puste. Na tym tle od dwóch lat działa klub Drugi Dom, który konsekwentnie wypełnia weekendową lukę w gdyńskiej scenie klubowej.

Jako gdyńskie społeczeństwo odczuwamy dosadne braki jeśli chodzi o miejsca taneczne. Miasto jedyne, co może nam zaoferować to puby bądź lakoniczne zaproszenie na pociąg SKM w kierunku Sopotu lub Gdańska. Znaleźli się jednak wojownicy, którzy przy orłowskich torach utworzyli alternatywę na powyższy problem. W graniczącej z Sopotem prestiżowej, nadmorskiej dzielnicy Gdyni, przy ul. Architektów 1A otworzyli klub Drugi Dom, oferujący mieszkańcom (i nie tylko) imprezy z muzyką elektroniczną.

W czasach post-pandemicznych Drugi Dom był nieosadzoną nigdzie inicjatywą, organizującą imprezy w trójmiejskich halach i pustostanach. Od 2023 r. jego siedzibą jest ceglany budynek przy stacji kolejowej, niegdyś należący do PKP. Drugi Dom to jeden z pięciu klubów z prawdziwego zdarzenia w Gdyni. Jak na ok. 240 tysięcy mieszkańców (według danych GUS Ludność w Gdyni, 31.12.2024 r.), jest to naprawdę uderzająco mała liczba.

Trójmiejska batalia i częste powroty

Podczas gdy sopockie czy gdańskie kluby z sukcesem przyciągają ludzi na swoje parkiety, Gdynia nie oferuje zbyt wiele jej imprezowiczom. Wspomniana wyżej liczba gdyńskich klubów mówi sama za siebie. Pomimo nieprzychylnej sytuacji, Drugi Dom prężnie się rozwija, podtrzymując jak tylko może nocną sferę taneczną miasta. Co weekend otwierają oni swoją przestrzeń dla koneserów rytmicznych basów i hipnotycznych brzmień. Unikalność miejsca sprawia, że fani muzyki często wracają.

Tutaj jest inaczej. Ludzie przychodzą żeby potańczyć, poczuć muzykę i klimat. To jest właśnie fajne, wszechobecne poczucie społeczności. Pomimo konkurencji ze strony Gdańska czy Sopotu, na parkiecie, jak i przy barze często widzę te same twarze, to znaczy że ludziom się podoba i chcą tutaj wracać – mówi barmanka Zosia.

Dopóki my, Gdynianie, mamy ruch oporu na nocną pustkę naszego miasta, dbajmy o niego. Warto wspomagać lokalnych organizatorów, gdyż wyczuwa się, że ich działania robione są od ludzi dla ludzi.

Gdzie się podziali tamci DJ-e?

Klub przy Architektów to przede wszystkim inkluzywne miejsce, otwarte na twórczość i pasję do muzyki. Drugi Dom aktywnie promuje i wspiera lokalnych oraz zagranicznych artystów, dając im scenę na pokazanie swoich umiejętności za konsoletą.

Dla mnie Drugi Dom to niesamowite miejsce, jedyne w swoim rodzaju. Każdy DJ lub osoba z otwartą głową odnajdzie się tam – dosłownie – jak w drugim domu. Cały lokal został zaaranżowany tak, aby dostarczyć maksimum doświadczeń, od dopracowanych świateł po świetnie brzmiący sound system. Mało które miejsce jest w stanie oddać tak intensywną atmosferę, tym bardziej w Gdyni, gdzie na przestrzeni ostatnich lat my, artyści, nie mamy po prostu gdzie grać. Drugi Dom to istne zbawienie dla gdyńskiej sceny muzyki elektronicznej i nie tylko! – stwierdza gdyński DJ @dubzee.

Skoro miasto kreuje się na otwarte i nastawione na innowacyjność, dlaczego nie daje miejsca na rozwój dla muzycznych artystów? Zastanówmy się przez chwilę, w czym widoczne są te idee? DJ-e jadą w dalsze rejony Trójmiasta, a Gdynia swój rozwój poświęca na zamykanie miejsc wspólnoty (przytoczyć można niedawną sprawę z klubem FYRTEL) bądź na powiększanie swojego długu..

Gość w (Drugi) Dom, Bóg w Dom

Cytując amerykańską pisarkę Helen Keller, Sami możemy zrobić niewiele, razem tak dużo. Nie byłoby Drugiego Domu, gdyby nie jego społeczność, która, uczęszczając tam, kreuje jego renomę. To dzięki nam, pasjonatom oryginalnych przedsięwzięć z nutką buntu, Drugi Dom może spełniać swoją misję, aby jednoczyć, inspirować i zachwycać. Stworzona przez właścicieli przestrzeń buduje głęboką wspólnotę emocjonalną o której żywo się mówi.

Odwiedzając Drugi Dom od razu wyczuwa się unikatowy klimat i atmosferę wokół tego miejsca. Chodząc tam ze swoją ekipą, czujemy się częścią czegoś większego. To nie tylko impreza, to niepowtarzalne doświadczenie. Jest to niesamowite miejsce, gdy byłem tam pierwszy raz, wiedziałem, że na pewno wrócę. Cieszę się, że istnieje takie lokum w moim mieście – podkreśla klubowicz Michał.

Przyjazna atmosfera i wizualnie przytulna otoczka sprawia, że ludzie z chęcią tam wracają.

Drugi Dom odwiedziłem dwa razy, ale na pewno będę stale tam wracał. Mój pierwszy raz wspominać będę bardzo długo. Klimat tego miejsca jest niepowtarzalny i wzbudził we mnie emocje nie do opisania. Nigdy nie doświadczyłem czegoś podobnego. Wspaniałe oświetlenie i gęsty dym, w połączeniu z unikalnym wyglądem sprawia, że cały klub wygląda jak plan filmowy. Moim zdaniem jest to jeden z lepszych lokali w Trójmieście, a w Gdyni to już na pewno – dopowiada klubowicz Staś.

Sympatycy orłowskiego klubu są ze sobą zgodni a ich słowa pokazują, że Drugi Dom to nie tylko dyskoteka, ale też miejsce spotkań i wspólnoty. Szkoda, że na mapie Gdyni jest to jedno z nielicznych takich miejsc. Jak na tak duże miasto, ze świetnymi warunkami i chętnymi mieszkańcami, zasługujemy na więcej!

Żyj nam długo orłowski klubie!

Gdy miasto nie skupia się na rozwoju sfery nocnego życia, zza kulis wyłania się koncept Drugiego Domu, który udostępnia swoją scenę na rzecz imprezowych pasjonatów. Na ten moment idzie im wybitnie dobrze, ale czy nie stoją oni na przegranej pozycji? Jak długo można się utrzymać na rynku w tak niesprzyjających warunkach? Gdynia, chociaż cudowna, naprawdę mogłaby dać nam trochę więcej. Mimo wszystko, trzeba przyznać, że Drugi Dom to istny symbol oporu oraz mocna próba wdrożenia miasta na usta trójmiejskich imprezowiczów. Jego misja jak na razie się spełnia. Niech trwają w niej jak najdłużej!