Debiuty: Nowi idole: bez sutanny, bez krawata
10 min przeczytania
fot. Unsplash / autor: Steve Gale
Autorka: Amelia Klebba
Kościół, rodzina i nauka przez lata wyznaczały społeczne wzorce. Dziś ich miejsce coraz częściej zajmują influencerzy, którzy budują autorytet w zupełnie inny sposób. Czy to kryzys dawnych wartości, czy po prostu nowa forma wpływu?
Współczesny człowiek każdego dnia toczy walkę z niewyobrażalną ilością bodźców. Według raportu How Much Information? naukowców z University of California, już w 2009 r. przeciętny mózg musiał przetworzyć dziennie 34 gigabajty danych – co można porównać do przeczytania 100 tys. słów w ciągu doby. Dzisiaj te liczby diametralnie się zmieniły. Raport Digital 2024 Global Overview Report sugeruje, że obecnie może być to nawet 100 gigabajtów.
Tak drastyczne przebodźcowanie prowadzi do poczucia zagubienia w pędzącym świecie. W tej sytuacji autorytety stają się niezwykle ważne – potrzebujemy kogoś, kto wskaże nam drogę i powie, jak żyć. Jednak gigantyczna ilość informacji to nie jedyna różnica między „kiedyś” a „dziś”. Równocześnie z natłokiem informacyjnym zmieniło się coś jeszcze: to, kogo uznajemy za godnego naśladowania.

Rzymski prestiż
Pojęcie autorytetu nie jest nowe – wywodzi się z łacińskiego auctoritas, oznaczającego w starożytnym Rzymie prestiż i powszechne poważanie. Na przestrzeni wieków definicja ta ewoluowała: od średniowiecznej dominacji Kościoła, przez nowożytny kult nauki, aż po dzisiejszą rzeczywistość zdominowaną przez media.
– Autorytet może być rozumiany jako wartość przypisana danej osobie lub też pozycja społeczna, która zapewnia wpływ na życie innych ludzi. W pierwszym przypadku osoba staje się autorytetem dzięki swoim przymiotom moralnym lub intelektualnym, w drugim o jej autorytecie decyduje typ relacji, jaki utrzymuje z innymi w danym kontekście społecznym – mówi dr hab. Krystyna Adamska, psycholożka, profesor Uniwersytetu Gdańskiego.
Autorytet nie jest więc pojęciem stałym i oczywistym, lecz zależy od wielu czynników społecznych i kulturowych. Można stwierdzić, że autorytet to osoba lub instytucja, która wywiera wpływ na innych, stanowi dla nich punkt odniesienia i często wskazuje kierunek myślenia oraz działania.
Ucieczka przed wzorcami
Obecnie pojęcie autorytetu coraz częściej kojarzone jest z jego głębokim kryzysem. Już w 1994 r. zjawisko to było widoczne wśród Polaków – w badaniu Ośrodka Badania Opinii Publicznej Największe autorytety Polaków aż 25 proc. badanych przyznało, że nie ma żadnego wzoru. W tym samym czasie symbolem autorytetu był Jan Paweł II, na którego wskazywała blisko jedna czwarta społeczeństwa.
Niestety, od tamtej pory liczba osób deklarujących brak autorytetu stale rośnie. Raport Kantar z 2022 r. jest niepokojący: już 42 proc. Polaków uważa, że nie ma nikogo, kogo mogliby uznać za autorytet. Jako społeczeństwo tracimy drogowskazy, które dawniej wskazywały kierunek myślenia i działania.
Polityka wizerunku
Dlaczego tradycyjne autorytety rozpadają się na naszych oczach? Jednym z głównych powodów jest spadek zaufania do instytucji publicznych, zwłaszcza polityki. Kolejne niespełnione obietnice wyborcze, zmieniające się narracje i liczne afery sprawiły, że wielu ludzi przestało wierzyć politykom oraz partiom, które miały reprezentować ich interesy.
Kroki podejmowane przez osoby sprawujące władzę są dziś stale obserwowane i komentowane, dlatego społeczne przyzwolenie na obietnice bez pokrycia wyraźnie maleje. Kryzys zaufania nie ogranicza się jednak wyłącznie do polityki – obejmuje również media, Kościół czy inne instytucje, które przez lata pełniły funkcję społecznych punktów odniesienia.

– Politycy coraz rzadziej są postrzegani jako punkt odniesienia czy źródło wiarygodnych ocen, a częściej jako aktorzy rywalizujący o poparcie w warunkach permanentnego sporu. W praktyce oznacza to erozję samej idei autorytetu w polityce. Dodatkowo mediatyzacja polityki oraz sposób ramowania przekazów w mediach mogą wzmacniać już istniejącą nieufność, ale też podtrzymywać lojalność określonych grup społecznych. Czy jednak świadczy to o autorytecie? Niekoniecznie; raczej o skutecznym stosowaniu technik komunikacyjnych i marketingowych – zauważa dr hab. Katarzyna Kamińska-Korolczuk, politolożka oraz profesor Uniwersytetu Gdańskiego.
W tym politycznym teatrze coraz trudniej odróżnić lidera od produktu stworzonego przez ekspertów od wizerunku. Zamiast autentyczności otrzymujemy wypracowane formułki, a o zaufaniu, które kiedyś było fundamentem, możemy zapomnieć.
Władza z nadania, szacunek z wyboru
To prowadzi do ważnej zmiany społecznej: w XXI wieku sama funkcja, tytuł czy stanowisko coraz rzadziej automatycznie zapewniają autorytet. Pozycja społeczna może dawać wpływ lub władzę, ale nie zawsze idzie za nią rzeczywisty szacunek i zaufanie ze strony ludzi.
– Jeżeli natomiast autorytet jest nadany mocą sprawowanej funkcji lub roli społecznej, to wpływ, jaki dzięki temu się uzyskuje, nie musi być równoznaczny z szacunkiem, jakim się daną osobę obdarza. Rola nauczyciela lub rodzica stawia osobę w pozycji społecznie lub instytucjonalnie nadanej władzy, ale posiadanie przez nią przymiotów zasługujących na szacunek nie jest wcale oczywiste – podkreśla dr hab. Krystyna Adamska.
Zmianę tę widać również w badaniach opinii publicznej. Coraz niższy poziom zaufania do polityków czy instytucji pokazuje, że społeczeństwo coraz ostrożniej podchodzi do osób pełniących ważne funkcje publiczne. Nie oznacza to jednak całkowitego zaniku autorytetów, lecz raczej zmianę sposobu ich postrzegania — dziś większe znaczenie mają autentyczność, wiarygodność i relacja z odbiorcami niż sama społeczna pozycja.
Kryzys w sutannie
Jednak polityka to nie jedyny obszar, który traci swoją wiarygodność. Kryzys dotyka także instytucji religijnych, które przez dekady były w Polsce postrzegane jako punkt odniesienia moralnego i społecznego.

W ostatnich latach zaufanie do Kościoła katolickiego dramatycznie spadło – według sondażu przeprowadzonego przez IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej, we wrześniu 2025 r. zaledwie 35,1 proc. Polaków deklaruje zaufanie do Kościoła, podczas gdy jeszcze w 2016 r. ufało mu aż 58 proc. społeczeństwa.
Spadek wynika m.in. z licznych skandali ujawnianych w mediach, szczególnie dotyczących pedofilii, z nadmiernego angażowania się Kościoła w politykę oraz z rosnącego zaangażowania instytucji w życie publiczne. Dodatkowo zmiana systemu wartości wśród młodego pokolenia wpływa na ich dystans wobec wiary i samej instytucji Kościoła.
Czwarta władza umiera
Media, które niegdyś były nazywane czwartą władzą, dziś same potrzebują ratunku. Dziennikarze patrzący na ręce politykom i dbający o to, by społeczeństwo było jak najlepiej doinformowane, obecnie są jedynie wspomnieniem. Doszło do tego za sprawą presji politycznych, powiązań redakcji i algorytmów mediów społecznościowych.
Wszyscy walczą o to, by mieć jak najlepsze wyniki wyświetleń, szczególnie gdy tak wiele redakcji i tytułów upada. Efekt? Polacy coraz częściej patrzą na wiadomości nie jak na źródło prawdy, lecz jak na element politycznego spektaklu lub zwykłą rozrywkę.
Sondaż IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej w 2025 r. pokazał, że 47,7 proc. Polaków deklaruje nieufność wobec mediów. Najgorzej wypadają media społecznościowe – tam zaledwie co trzeci badany czuje się bezpiecznie, a ponad 55 proc. podchodzi do nich z ogromnym dystansem.
Kliknij, by mieć idola
A kogo obecnie wybiera młode pokolenie na swoich idoli? Nie jest już to urzędnik, naukowiec czy duchowny, ale osoba „obecna w mediach”. Jak wskazuje sondaż UCE Research przeprowadzony na zlecenie portalu Noizz w 2023 r., dla 46,1 proc. Polaków w wieku 18–25 lat autorytetem jest żyjąca obecnie osoba publiczna np. influencer lub celebryta. Drugą najczęściej wskazywaną grupą były osoby z najbliższego otoczenia – tę odpowiedź wskazało 38,5 proc. ankietowanych.

– Postrzeganie innych w kategoriach autorytetu moralnego lub intelektualnego jest funkcją oczekiwań, jakie się ma wobec innych, i tego, co ci inni oferują swoją postawą i zachowaniem. W tym sensie autorytet nie jest czymś danym obiektywnie, ale raczej wytworem indywidualnych potrzeb, podzielanych przekonań i dominujących wartości – zauważa dr hab. Krystyna Adamska.
W praktyce oznacza to jedno: autorytet coraz rzadziej wynika dziś z samej pozycji społecznej czy pełnionej funkcji– dziś każdy wybiera go sam, według własnych potrzeb i przekonań.
Perfekcyjna pułapka
W czym influencer okazuje się dziś bardziej atrakcyjny od tradycyjnych autorytetów? Przede wszystkim w sposobie budowania relacji z odbiorcami. Twórcy internetowi pozostają w stałym kontakcie ze swoją publicznością: odpowiadają na komentarze, pokazują codzienne życie i dzielą się prywatnymi doświadczeniami. Skracają dystans, prezentując rzeczywistość, która wydaje się bliska i autentyczna — od zwykłych codziennych sytuacji, po bardzo osobiste momenty.
Ich popularność nie wynika z pełnionej funkcji czy społecznej pozycji, lecz z sympatii, charyzmy i umiejętności budowania więzi z odbiorcami. Dla wielu osób taka forma kontaktu wydaje się bardziej naturalna i wiarygodna niż relacja z tradycyjnymi instytucjami czy osobami pełniącymi formalne role społeczne.
Musimy jednak pamiętać o ryzyku, jakie za tym idzie. To, co u influencerów uznajemy za autentyczne, może być wyreżyserowaną kreacją. To twórcy decydują, co pokazują, a my jako odbiorcy, nigdy nie dowiemy się, jak ich życie wygląda poza kamerami.
Inspirowanie się wyidealizowanym życiem może prowadzić do poczucia niewystarczalności. Dane z 2025 r. z badań Journal of Psychosocial Research on Cyberspace wskazują, że porównywanie się z influencerami obniża poczucie własnej wartości. W rezultacie prowadzi to do frustracji i kompleksów wynikających z ciągłego porównywania się do nierealnych obrazów życia. Może to skutkować poważnymi problemami ze zdrowiem psychicznym, takimi jak stany lękowe, zaburzenia odżywiania czy izolacja od rzeczywistych relacji.
Dzisiejsze autorytety internetowe potrafią inspirować, ale równie skutecznie mogą stać się źródłem kompleksów. W świecie mediów najważniejszą umiejętnością staje się więc filtr – nie ten na zdjęciu, lecz ten w naszych głowach, który pozwala odróżnić prawdziwy autorytet od wykreowanej postaci.
