Jak zaakceptować siebie?

fot. Annie Spratt/unsplash

Jak zaakceptować siebie? Jak zbudować poczucie własnej wartości? Na pewno tego rodzaju pytania nurtują wiele osób w różnym wieku. Jednak myślę, że najintensywniej z brakiem samoakceptacji zmagają się nastolatkowie w okresie dojrzewania oraz ,,młodzi dorośli’’, do których sama się zaliczam i niestety już od dobrych paru lat zmagam się z tym problemem.

Czym tak naprawdę jest poczucie własnej wartości? Szczerze mówiąc, nie umiem tego zbyt dobrze zdefiniować, ale pewnie nie tylko ja. Wielokrotnie próbowałam znaleźć naukowe definicje, jednak jeśli nawet jakieś znalazłam, nie byłam w pełni usatysfakcjonowana. Wydaje mi się, że jest to stan emocjonalny, który pojawia się w nas na skutek tego, w jaki sposób oceniamy samych siebie.

Często porównujemy się do innych albo inni nas porównują. Zestawiamy siebie z ludźmi, którzy wydają nam się lepsi czy to ze względu na wygląd, czy na intelekt albo pozycję społeczną. Czasami ktoś jest wytykany palcami z powodu sposobu ubierania albo na przykład dlatego, że nie nosi drogich ubrań, co dla niektórych z góry oznacza, że ta osoba jest biedna. Jeśli faktycznie tak jest, to czasem człowiek może poczuć się gorszy od innych, przez co jego poczucie własnej wartości spada. W moim przypadku było podobnie. W okresie gimnazjum byłam wyśmiewana ze względu na mój sposób ubierania, uczesania, ale także dlatego, że dużo się uczyłam, bo to lubiłam. Zmagałam się z tym całe gimnazjum i nawet w początkach liceum. Wszystko to ,,odbiło się’’ na mojej akceptacji siebie. Do dziś mam z tym problem. Nie ułatwiają mi tego social media przepełnione zdjęciami ,,idealnych kobiet’’. Mimo że zdaję sobie sprawę z tego, że często są one po jakichś zabiegach medycyny estetycznej czy też dodają zdjęcia przerobione, i tak się do nich porównuję. To silniejsze ode mnie. Myślę, że wiele osób się ze mną utożsamia.

Wielu ludzi w kontekście własnego poczucia wartości prowokuje sytuację, w której oczekują potwierdzenia tego, że nie pomylili się przy niskiej samoocenie, odrzucają to, co przeczy ich opinii, i uwypuklają wszystko to, co mogłoby ją potwierdzić. Na przykład, gdy mówię sama mojemu chłopakowi ,,jestem gruba’’, to z jednej strony oczekuję, że on temu zaprzeczy, a z drugiej chcę, żeby się ze mną zgodził. Jeśli by mi się sprzeciwił, odrzuciłabym to, bo nie jest zgodne z moją opinią. Gdyby przyznał mi rację, pewnie byłabym na niego trochę zła. Wychodzi na to, że i tak źle, i tak niedobrze.

Wiadomo, że są osoby mające bardzo niskie poczucie własnej wartości, ale czy istnieje coś takiego jak zbyt wysokie poczucie własnej wartości? Według Nathaniela Brandena nie istnieje. Występuje albo niskie poczucie własnej wartości, albo właściwe, czyli zdrowe. Czasami jego poziom jest niestabilny a jego diagnoza to pierwszy krok niezbędny do dokonania zmiany. No więc jak zbudować poczucie własnej wartości i pewność siebie? Wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba poznać samego siebie. Niektórzy posiadają o sobie nikłą wiedzę. Zdarza się, że więcej o nich samych wie ktoś z ich otoczenia. Często też nie potrafią określić swoich preferencji. Porażki przytrafiają się każdemu. Trzeba je traktować jako lekcję, jako wyzwanie, z którym należy się zmierzyć. Jeśli coś się nie uda, nie oznacza to, że z nami jest coś nie tak, że coś zrobiliśmy źle. Może tak miało być.

Na poczucie własnej wartości, a właściwie na jego brak mogą wpływać wydarzenia, doświadczenia z przeszłości. Żeby to przepracować i się z tym zmierzyć można wybrać się do psychologa czy terapeuty. Chociaż nie zawsze jest to dobrą opcją. Sama szukałam pomocy specjalistycznej. Chodziłam na spotkania z panią psycholog przez dobrych kilka lat. Niestety, to w moim życiu niczego nie zmieniło. Mimo to warto spróbować, bo być może to coś da.

fot. Tim Mossholder/Unsplash

Wiele osób dąży do ideału, ale on nie istnieje. Trzeba z tego zrezygnować. Jeśli skupiamy się na tym, jacy chcemy być, nie potrafimy odkryć, kim tak naprawdę jesteśmy. W dzisiejszych czasach, w dobie internetu, mediów społecznościowych głównie młodzi ludzie muszą zetknąć się z ,,idealnymi ciałami’’ osób, które się tam udzielają. Myślę, że najbardziej obfituje w nie Instagram, którego głównym założeniem jest dodawanie zdjęć. Scrollując ten portal, często napotykamy fotki dziewczyn w strojach kąpielowych z idealnymi figurami czy umięśnionych mężczyzn bez koszulki. Zazwyczaj patrzymy na siebie i na nich i dochodzimy do wniosku, że przy nich wyglądamy niekorzystnie. Jednak trzeba pamiętać, że to, co widać na zdjęciach, nie zawsze pokrywa się z tym, jak jest w rzeczywistości. Osoby medialne, celebryci rzadko pokazują w sieci swój prawdziwy wygląd. Niektóre kobiety są po kilku jak nie po kilkunastu zabiegach medycyny estetycznej; mają powiększone piersi, usta, a nawet czasem i pośladki. Oprócz tego nakładają tonę makijażu, aby wyglądać jak najlepiej. Jeśli czują się dobrze same ze sobą, to nie mam nic przeciwko temu. Uważam jednak, że powinno być normalizowane pokazywanie się w naturalnej postaci – bez ,,tapety’’ na twarzy i na przykład w dresach, niekoniecznie cały czas w drogich ubraniach i z idealną fryzurą. Takie osoby jak celebryci, ich idealizowany wygląd, mogą powodować kompleksy u odbiorców. Oczywiście, my nie musimy tego oglądać, ale jeśli już oglądamy, to róbmy to z pewnym dystansem. Co jakiś czas można zrobić detoks mózgu, odpocząć od internetu.

Pisarz, socjolog i dziennikarz Jarosław Gibas w książce pt. Totem. Jak zbudować poczucie własnej wartości? Instrukcja obsługi mówi, że kluczem do budowania własnej wartości nie jest samoocena na podstawie naszych cech, ale świadomość naszej wartości. Żeby ją zbudować, trzeba znaleźć w sobie coś, czego żadna siła ani przeciwności losu, ani brak szczęścia nam nie odbiorą. Pierwszym elementem wewnętrznych zasobów poczucia własnej wartości są dokonania i osiągnięcia. Bez względu na to, czy je później wykorzystamy, są czymś, czego nie da się odebrać. Nikt nie jest w stanie zabrać nam też talentów i predyspozycji. Oczywiście każdy skorzysta z nich tak, jak będzie chciał, ale najpierw trzeba je w sobie dostrzec. Nieodbieralne są też wiedza i umiejętności. Prawdą jest, że wiedzę można zapomnieć, ale to od nas zależy, czy będziemy z niej dobrze korzystać, odpowiednio pielęgnować i uzupełniać. Jarosław Gibas w pracach osób zgłębiających temat poczucia własnej wartości zauważył, iż wielu z nich twierdzi, że ,,im stabilniejszy fundament, tym większą stabilizację osiągnie nasze poczucie własnej wartości’’. Autor wyodrębnia jego siedem filarów:
– samoświadomość, która odpowiada za emocjonalne rozpoznanie siebie i umiejętność prawidłowego diagnozowania emocji u drugiego człowieka;
– samoakceptacja – trzeba zaakceptować w sobie to, na co nie mamy wpływu i podjąć działania, aby zmienić to, na co mamy wpływ;
– odpowiedzialność – zawiera naszą zdolność do tego, aby stawać się lepszymi, zdolnymi do zwiększania swojej wartości, stabilizowania jej i ugruntowania w taki sposób, by stała się solidnym filarem dla budowania siebie;
– samodzielność;
– asertywność;
– empatia;
– prawość – uczciwość względem świata i siebie.

Aby poznać odrębny punkt widzenia, przeprowadziłam mini sondę uliczną. Podchodziłam do przechodniów w różnym wieku i zadawałam im pytanie: jak zaakceptować siebie? Na trzydzieści spytanych osób aż dziesięć powiedziało, że jest to trudny temat. Ludzie mówili, że nie powinno się porównywać do innych, bo każdy jest wyjątkowy na swój sposób. Usłyszałam także, że każdy ma jakieś wady i jeśli nie da się ich zlikwidować, po prostu trzeba je zaakceptować. Gdy ponosi się porażkę, nie należy się załamywać, ale potraktować to jako lekcję i wyjść z tego silniejszym. Aby zaakceptować siebie, należy dostrzegać też cechy pozytywne, a nie tylko negatywne. Jedna odpowiedź na moje pytanie spodobała mi się szczególnie. Pewien około dwudziestoletni chłopak powiedział, że dobrym sposobem może być codzienne stawanie przed lustrem i zobaczenie w sobie jednej pozytywnej cechy czy to wyglądu, czy charakteru, aż do momentu, kiedy nasze kompleksy znikną albo przynajmniej nauczymy się z nimi żyć, a może nawet i je pokochamy.

Sama zmagam się z brakiem samoakceptacji i ta mini sonda, jak i cała praca sprawiły, że zaczęłam korzystać z własnych jak i cudzych rad. Nie wiem, dokąd mnie to zaprowadzi, ale mam nadzieję, że będzie chociaż trochę lepiej. Wiele osób tak jak ja zmaga się z tym problemem, dlatego poruszenie tego tematu było dla mnie bardzo ważne. Jeśli już ktoś zdecyduje się stawić temu czoła, na pewno pomoże mu wsparcie bliskich, bo to wymaga dużej odwagi i cierpliwości.

Tekst autorstwa Patrycji Drewy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwadzieścia − osiem =