Jak długo zdążysz przetrwać? Recenzja filmu „Pomocy”
5 min przeczytania
fot. Karolina Pąk
Wyobraźcie sobie, że lecicie ze swoim aroganckim szefem do innego kraju na spotkanie biznesowe. Zamknięci w jednym, małym samolocie wraz z kilkoma innymi pracownikami, którzy tak samo jak szef za Wami nie przepadają. Aż nagle, kiedy znajdujecie się nad oceanem, samolot wpada w ogromne turbulencje, po czym rozpada się na kawałki. Fale wyrzucają was na niewielką wyspę. Odkrywacie, że z życiem uchodzi cało wasz „wspaniały” szef. Teraz jesteście skazani na przetrwanie (a może i nie?), starając się współpracować.
Pomocy to film w reżyserii Sama Raimiego, który swoją premierę miał w styczniu tego roku. Aktualnie można obejrzeć go na platformie Disney+. Jest to czarna komedia z wątkami horroru. W rolach głównych znani dookoła świata i niezawodni Rachel McAdams oraz Dylan O’Brien.
Fabuła
Historia zaczyna się niewinnie. Poznajemy Lindę (Rachel McAdams), która jest bystrą, lecz dosyć niezręczną pracownicą pewnej korporacji. Poprzedni szef obiecał jej zasłużony awans, jednakże jego syn – Bradley (Dylan O’Brien), który przejął stanowisko, chce dać go swojemu przyjacielowi. Linda, po konfrontacji z nowym szefem, dostaje szansę na zgarnięcie wyróżnienia. Musi polecieć z nimi do Bangkoku i pomóc w sfinalizowaniu połączenia przedsiębiorstw. Podczas lotu, Donovan (Xavier Samuel) – przyjaciel Bradleya – upokarza Lindę odtwarzając jej przesłuchanie do programu Survivor. Kiedy następuje awaria silnika, a samolot rozbija się na oceanie, Linda zostaje wyrzucona na brzeg jakiejś wyspy. Odkrywa, że Bradley również się na niej znajduje. Nie jest martwy, ale mocno ranny. Kobieta zapewnia mu schronienie i dostarcza pożywienie oraz wodę. Mężczyzna początkowo nie chce przyjąć jej pomocy, dalej traktując ją z góry, ale na przestrzeni kilku dni zaczyna się do niej przekonywać. Wszystko wydaje się być w porządku, dopóki nie widzimy, jak Linda, która eksploruje wyspę, chowa się na widok łódki pływającej w jej obrębie.

Komu kibicować?

Uwaga! Ten akapit zawiera spoilery.
Po premierze filmu krytycy zaczęli zastanawiać się, komu kibicować – Lindzie czy Bradley’owi? Oboje mieli zarówno dobre, jak i złe momenty, przez co trudno stwierdzić, które z nich było bardziej poszkodowane. Z jednej strony mamy Lindę: nielubianą koleżankę z pracy, która jednak nikomu nie zawiniła. Jednakże, nie dość, że z jakiegoś powodu zignorowała płynącą przy wyspie łódkę, dodatkowo pozbyła się narzeczonej Bradleya i kapitana, którzy popłynęli na poszukiwania mężczyzny.
Z drugiej strony mamy Bradleya, szorstkiego oraz wrednego szefa poniżającego Lindę. Jedyne, czego pragnie to sprowadzić pomoc i wydostać się z wyspy. Kto z nas nie chciałby wrócić do domu? Jednakże przy kolacji truje Lindę oraz próbuje wypłynąć na ocean dość prowizoryczną tratwą, która rozpada się na kawałki.
Każde z nich miało powody do swojego zachowania. Mimo wszystko, wielu krytyków staje po stornie Lindy, nazywając ją antybohaterką. Ja sama również stoję po jej stronie, chociaż w trzecim akcie filmu, podczas walki z Bradleyem, byłam przerażona jej bezwzględnością i nieokiełznaniem. Końcowo myślę, że Linda jest silną postacią i w wielu sytuacjach pokazuje, że potrafi zachować zimny umysł. Jest w stanie kontrolować niespodziewane momenty oraz nadaje się na przywódczynię (szczególnie w momentach zagrożenia życia).
Podsumowanie
Ostatecznie oceniłam film na 6 gwiazdek z 10. Nie jest to ambitne kino, po którym będziemy mieli głębokie przemyślenia (chociaż kto wie, może ktoś znajdzie w nim coś fascynującego?). Uważam, że jest dobrą opcją na luźny wieczór, kiedy z nudów przegląda się nowości na platformie streamingowej. Może nie jest to ogromnie zachęcające, ale polecam zapoznać się z tą pozycją. Nie ukrywam, że na początku trochę irytowała mnie postać Lindy (no bo błagam, kto na stanowisko pracy w biurze bierze ze sobą kanapki z tuńczykiem, żeby każdy dookoła musiał wąchać rybę!?). Była też dość niezręczna, ale kiedy znalazła się na wyspie, widać, że czuła się jak ryba w wodzie. Natura stała się środowiskiem, w którym to w końcu ona może przejąć kontrolę, a nie spełniać rozkazy innych. Przez to, że Rachel McAdams zwykle nie gra złych charakterów, ta odmiana pokazuje jej inną, świeżą stronę, która pociąga i zachęca do oglądania. Dylan O’Brien również dobrze sprawdził się w swojej roli i sprawiał, że sama chciałam rozerwać Bradleya na strzępy. Uważam, że film, pomimo swoich irytujących momentów, był także intrygujący oraz wciągający.
