30/10/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Debiuty: Słowo na „r”

11 min przeczytania

Fot. Unsplash / autor: Tim Mossholder

Autorka: Katarzyna Białołęcka

Nazwa “równość płci” nie faworyzuje żadnej ze stron i tworzy wspólny świat. Jednakże myśląc o niej często pomijamy stronę mężczyzn, zapominając, że bez połowy zainteresowanych nie osiągniemy prawdziwej równości.

Gdy w 1918 r. Polki zyskały w odrodzonym kraju prawa wyborcze, był to jedynie pierwszy sukces na drodze do wyrównywania szans. Ruchy feministyczne i prorównościowe starają się poprawiać kolejne obszary życia kobiet, walcząc ze stereotypami i systemem nierówności. Choć nie jest to proste zadanie, to Polska radzi sobie całkiem nienajgorzej w skali świata. Według Gender Inequality Index Organizacji Narodów Zjednoczonych światowy wskaźnik nierówności w 2023 r. wynosił 0.455, zaś dla Polski tylko 0.081 (im niższy poziom, tym lepiej).

Jednak nadal równość płci pozostaje niełatwym tematem, który prowadzi do konfliktów nie tylko w polityce, ale też wśród rodzin i znajomych. Czemu słowo na „r” wciąż wywołuje takie reakcje?

Mężczyźni odwracają się od równości płci

W raporcie przeprowadzonym przez Ipsos oraz King’s College London z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet w 2025 r. głos zabrały kobiety i mężczyźni. Zarówno na świecie, jak i w Polsce, widać polaryzację wśród młodego pokolenia, jeśli chodzi o zagadnienia związane z równością płci – przy czym jest to przede wszystkim odwracanie się młodych mężczyzn od równości.

Fot. Unsplash / autor: Samantha Sophia

Aż 44% polskich mężczyzn (i tylko 19% kobiet) uważa, że promowanie równości kobiet poszło tak daleko, że teraz to mężczyźni są dyskryminowani. 53% mężczyzn uważa, że wymaga się od nich za dużo działań prorównościowych. 32% mężczyzn twierdzi, że dawanie kobietom równych praw “poszło za daleko” w Polsce. Tylko 23% mężczyzn uważa się za feministę. Obraz wyłaniający się z tych danych jest niepokojący. Dlaczego tak się dzieje?

Badania w tym obszarze prowadzi prof. dr hab. Natasza Kosakowska-Berezecka z Uniwersytetu Gdańskiego, m.in. w ramach międzynarodowego programu Towards Gender Harmony.

Jak tłumaczy, od równości odwracają się mężczyźni, którzy postrzegają swoją męskość jako zagrożoną. Czują, że ich status “męskiego” nie jest dany raz na zawsze, tylko najpierw trzeba go zdobyć, a potem podtrzymywać. Często tacy mężczyźni postrzegają też równość jako grę o sumie zerowej, czyli jeśli komuś (kobietom) jest lepiej, to komuś innemu (mężczyznom) musi być gorzej. Te zjawiska najsilniej powiązane są z tradycyjnym i stereotypowym wzorcem męskości.

Jak można przeczytać w przewodniku edukacyjnym “Chłopaki i (nie)równość płci”, przygotowanym w ramach Towards Gender Harmony, w tym wzorcu od mężczyzn oczekuje się zaradności, sprawczości, zdecydowania i dominacji. Jest on też najczęściej budowany nie samodzielnie, lecz jako przeciwieństwo kobiecości, której należy za wszelką cenę unikać. Brak podporządkowania się wzorcowi grozi nie tylko ostracyzmem, ale również mniejszym zadowoleniem z życia i poczuciem spełnienia.

Zwrot ku radykalizmowi

Odwrócenie się mężczyzn od równości płci ma wiele negatywnych skutków nie tylko dla samych mężczyzn, ale i dla całych społeczeństw. Na poziomie jednostkowym restrykcyjne role społeczne prowadzą do pogorszenia się męskiego zdrowia psychicznego i fizycznego oraz ogólnego obniżenia dobrostanu, jak można przeczytać w publikacji “Chłopaki i (nie)równość płci”.

Mężczyźni starający się wpisywać w tradycyjny wzorzec częściej podejmują ryzykowne i agresywne zachowania, mają też większy problem z proszeniem o pomoc i przyjmowaniem wsparcia, również tego psychologicznego. Często zmagają się z samotnością, mają krótszą przewidzianą długość życia niż kobiety oraz częściej podejmują i dokonują prób samobójczych.

Fot. Unsplash / autor: Pea

Te problemy zostały już zresztą zauważone nie tylko w badaniach naukowych, ale również w życiu społecznym. Świadczy o tym powstawanie w Polsce organizacji pozarządowych, które walczą o poprawę stanu psychicznego i dobrostanu mężczyzn, jak Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn oraz Fundacja Filar.

Na poziomie społeczeństwa zaś widzimy nie tylko efekty problemów jednostkowych, ale też zwrot młodych mężczyzn ku radykalnym ugrupowaniom, co zagraża już nie tylko samej równości płci, ale również szerzej rozumianym wartościom demokratycznym.

Badaniem tego zjawiska zajmuje się dr hab. Tomasz Besta, profesor Uniwersytetu Gdańskiego oraz gdański koordynator programu MEN4DEM, czyli Męskość dla przyszłości europejskiej demokracji.

Zwrot ku radykalizmowi tłumaczy uniwersalnym mechanizmem psychologa Ariego Kruglanskiego “3N” – needs, narratives i networks. Jeśli ktoś czuje, że jego podstawowe potrzeby psychologiczne (np. potrzeba relacji z innymi ludźmi) nie są zaspokojone i że jest pozostawiony sam sobie w dynamicznie zmieniającym się społeczeństwie, to staje się łatwym celem dla ruchów radykalnych. Ugrupowania przyciągają do siebie takie osoby czarno-białymi, prostymi narracjami, które wyjaśniają świat. Bardzo często te narracje są rozpowszechniane przez media społecznościowe, które faworyzują czarno-białe i konfliktowe treści. Ostatnim elementem zaś, networks, są sieci społecznościowe rozumiane jako grupy wzajemnego utwierdzania się w swoich przekonaniach – jeśli osoba ma w swoich kręgach osoby radykalne, to łatwiej będzie jej skierować się ku tym środowiskom.

– Jeżeli mamy poczucie, że jako mężczyzna muszę wejść w tradycyjną rolę (sukcesy, definiowanie się przez siłę i dominację, bycie dostarczycielem zasobów w związku) i wierzę w przekaz stereotypów, że właśnie tak się buduje męskość i nie ma innych wzorów, to w dzisiejszym niepewnym świecie mamy spotkanie wielkich oczekiwań co do własnej roli (wysokie standardy) i wielkich trudności ze sprawdzeniem się w niej. Dochodzą do tego stereotypy płciowe, które zamykają i mężczyzn, i kobiety w szufladkach, pokazując, co ludzie powinni robić, aby być akceptowanymi przez innych, oraz coraz bardziej niezależne, upodmiotowione kobiety. To wszystko może powodować trudności z realizacją własnych standardów i społecznych oczekiwań. – tłumaczy prof. Tomasz Besta.

Wojna płci i zrzucenie odpowiedzialności na równość to bardzo łatwe wyjaśnienia dla młodych mężczyzn, którzy nie mogą się odnaleźć we współczesnym świecie i spełnić swoich życiowych oczekiwań. Stąd ugrupowania, które wracają do tradycyjnych ról płciowych i budują hierarchię pomiędzy płciami są atrakcyjne dla młodych mężczyzn, ponieważ pokazują im proste wyjaśnienie ich problemów ze spełnieniem się w niepewnym świecie.

Jak tłumaczy prof. Besta, równocześnie promują one bardzo hierarchiczny i autorytatywny porządek relacji społecznych, co stanowi zagrożenie dla demokracyjnego i inkluzywnego społeczeństwa.

Fot. Unsplash / autor: Marcus Wrinkler

Hierarchiczność i rozdarcie społeczeństwa zabierają zaś pole do dyskusji, zamiast tego wprowadzając radykalny dyskurs wojny i walki. Przykładem tego jest środowisko tak zwanej “manosfery”, czyli jak podaje Obserwatorium Językowe Uniwersytetu Warszawskiego, miejsce poruszania przez mężczyzn kwestii męskości, relacji damsko-męskich i praw mężczyzn. Dominuje tam perspektywa antyfeministyczna i przekonanie o wyższości patriarchalnej organizacji świata.

Jak wskazuje Agnieszka Włodarska w artykule “Polska manosfera na Facebooku. Analiza mowy nienawiści w społecznościach internetowych”, język tych społeczności jest oparty na uwłaczaniu kobietom, wskazywaniu na ich infantylność, manipulacyjność i niezrównoważenie psychiczne. Stosowane są również podwójne standardy w relacjach damsko-męskich – od kobiet wymaga się czystości seksualnej, podczas gdy mężczyźni powinni być “samcami alfa” z jak największą ilością partnerek seksualnych. Powszechne jest poczucie, że feminizm krzywdzi mężczyzn. Przy takim podejściu kontakty między kobietami a mężczyznami wydają się niemożliwe.

Wspólna równość

Wcale jednak nie jesteśmy skazani na walkę pomiędzy zwolennikami równouprawnienia, a radykalnymi, tradycyjnymi mężczyznami. Wiele elementów tradycyjnego wzorca męskości to “negatywne stereotypy”, które krzywdzą wpisujące się w nie osoby, wyjaśnia prof. Besta.

Przez swoje nierealne wymagania ten wzorzec przynosi mężczyznom więcej szkody niż dobra. Zaś jak wskazuje prof. Natasza Kosakowska-Berezecka, równość płci oznacza dla mężczyzn zdrowsze życie zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym, zwiększony dobrostan, większe zaangażowanie w rodzicielstwo oraz dłuższe życie. To również brak przymusu podporządkowywania się szkodliwym stereotypom oraz szansa na życie w bezpiecznym, demokratycznym i równościowym społeczeństwie. Jednak, aby było to możliwe, mężczyźni muszą zaangażować się na rzecz równości płci.

– Nie osiągniemy równości płci bez zaangażowania różnych grup sojuszniczych. Taką ważną grupą nie tyle sojuszniczą, co będącą również beneficjentem równości, są mężczyźni. – mówi prof. Kosakowska-Berezecka.

W tym celu musimy jednak przemyśleć to, jak myślimy i rozmawiamy o równości płci. Chociaż konflikt jest czasem niezbędny do zmiany społecznej, to jak zauważa prof. Tomasz Besta, nasze narracje w ramach ruchów feministycznych również potrafią być konfliktogenne i wykluczające dla mężczyzn – a przynajmniej mało zachęcające do zaangażowania się w działanie. W mainstreamie mamy mało komunikatów dla młodych chłopców, które pokazują, że równość płci też jest dla nich.

–  Czasami ta równość nam się trochę rozjeżdża na męską i kobiecą, a nie ma takich. Jest jedna równość i nie ma co jej dychotomizować. – mówi prof. Kosakowska-Berezecka.

W końcu zarówno kobiece jak i męskie organizacje uczestniczą w tej samej walce, tylko podchodzą do niej z różnych perspektyw. Zwłaszcza, że jak zauważa prof. Natasza Kosakowska-Berezecka, grupa odchodząca od równości płci nie jest tą dominującą – prawdopodobnie najwięcej mężczyzn należy do grupy umiarkowanej, która ma nijaki stosunek do równości płci. W zależności od tego, jakie komunikaty napotkają, ci mężczyźni pójdą w stronę radykalną albo równościową. Warto tworzyć taki dyskurs, dzięki któremu wybiorą równość.

Fot. Unsplash / autor: Afif Ramdhasuma

– Próbujemy w różnych projektach budować takie rozumienie męskości oraz sposób komunikowania relacji kobiet i mężczyzn i stereotypów związanych z męskością i kobiecością, aby zbudować wspólne rozumienie zysków z odrzucenia tych stereotypów. Aby pokazać ludziom jak można budować tożsamość w nie-stereotypowy sposób. Dążymy do tego, aby uświadomić ludziom, że wszyscy razem ponosimy koszty stereotypów płci i nacisków, aby za wszelką cenę dopasować się do oczekiwań społecznych. Tworzenie tych konfliktów płci szkodzi każdemu z nas. Powinniśmy zrozumieć, że jest to nasza wspólna sprawa, ponieważ stereotypy szkodzą i kobietom, i mężczyznom, tylko w innych obszarach. – wyjaśnia prof. Tomasz Besta.

Tworzeniem otwartego dyskursu i pozytywnych narracji dotyczących męskości zajmuje się właśnie projekt MEN4DEM, w którym współdziałają instytucje badawcze, organizacje pozarządowe oraz kolektyw teatralny. Poza badaniami nad zjawiskiem zwrotu ku radykalizmowi wśród mężczyzn, zajmuje się również interwencjami edukacyjnymi uwrażliwiającymi na strategie działania ruchów radykalnych, współpracą z organizacjami pomagającymi mężczyznom wychodzącym z takich grup oraz tworzy interwencje teatralne, które pomagają zrozumieć mechanizmy stojące za radykalizacją.

Pozostaje mieć nadzieję, że zmieni się zarówno nasze postrzeganie męskości, jak i równości płci. W końcu ma ona oznaczać lepszy świat i społeczeństwo dla wszystkich – to zaś możemy osiągnąć jedynie współpracując ze sobą i uwzględniając potrzeby wszystkich stron, nie zaś tworząc między sobą konflikty.