Powrót, który wyznacza trendy – recenzja filmu ,,Diabeł ubiera się u Prady 2”
7 min przeczytania
Grafika: Eden Król / Fot. Emilia Olszewska
Jeden z najbardziej ikonicznych filmów powraca do kin w wielkim stylu. Po 20 latach, diabeł ponownie ubiera się u Prady w zaskakująco pozytywny sposób. Nurtujące głowę pytania odnośnie ponownego osiągnięcia sukcesu, mogły się rozwiać już po pierwszych minutach seansu.

Diabeł ubiera się u Prady miał swoją premierę w 2006 roku. Powstał na podstawie książki autorstwa Lauren Weisberger, a został wyreżyserowany przez Davida Frankela. Autorka książki była asystentką Anny Wintour, czyli byłej wieloletniej redaktor naczelnej Vouge’a. Istniało bardzo wiele spekulacji na temat tego, że to właśnie na podstawie jej własnych doświadczeń powstała książka, jednak niedawno zapytana odpowiedziała, że nie pamięta. W rolach głównych w filmie wystąpili:
- Anne Hathaway – Andrea/Andy Sachs
- Meryl Streep – Miranda Priestly
- Emily Blunt – Emily Charlton
- Stanley Tucci – Nigel
Fabuła opiera się na przygodach początkującej dziennikarki, Andy Sachs, która dostaje pracę jako asystentka redaktor naczelnej ekskluzywnego pisma o modzie Runway – Mirandy Priestly. Andy próbuje zaaklimatyzować się w nowym świecie pełnym luksusów oraz trendów i sprostać zadaniom wymagającej szefowej. Wraz z sukcesami zawodowymi pojawiają się jednak konflikty moralne w życiu prywatnym bohaterki.
Pierwsza część filmu została odebrana w sposób bardzo pozytywny, a widzowie chętnie wracali do niej z nostalgią po latach. To jeden z tych bardzo klimatycznych filmów w stylu bajki o brzydkim kaczątku, które na końcu rozwinęło swoje skrzydła, aby iść dalej w świat. Interesujący, z humorem, nutą powagi oraz zwrócenia uwagi na istotne aspekty życia. Dlatego ciekawym zaskoczeniem była informacja o powrocie do tego artystycznego i bogatego świata mody.
Powrót po latach
Po wielu latach od premiery pierwszej części, nikt raczej nie spodziewał się kontynuacji. Co prawda jest to adaptacja książki, która obecnie składa się z trzech tomów. Jednak mało kto przypuszczał, że na dużym ekranie ponownie zobaczymy fenomenalnych bohaterów. Druga część miała przede wszystkim przypomnieć o pierwszym filmie, ale również uderzyć w nostalgię odbiorcy.
Wydawać by się mogło, że era podobnych filmów, które były idealne na wieczór po pracy, się zakończyła. W dobie masowo pojawiających się filmów oraz seriali na platformach streamingowych, nie zawsze ma się ochotę wybrać do dość drogiego już kina. Jednak w piątek 1 maja, w dzień premiery sale kinowe były pełne zniecierpliwionych fanów. W gdyńskim kinie Helios na żaden seans nie było miejsc, a dodatkowe godziny pokazów dołożone przez kino równie szybko się wyprzedały. Można tylko przypuszczać, że w innych kinach w Polsce, jak i na całym świecie było całkiem podobnie. Fani pierwszej części oraz ludzie spragnieni lekkiego kina z dużą ilością modnych kostiumów zdecydowanie czekali na tę produkcję.
Nowe oblicze mody

W drugiej części filmu, ponownie mogliśmy zobaczyć w głównych rolach tych samych aktorów. Film wyreżyserował jak wcześniej David Frankel. Fabuła drugiej części skupia się na powrocie Andy (po dwudziestu latach) do magazynu Runway. Niespodziewany powrót niesie ze sobą zmiany, nie tylko w świecie mody, ale przede wszystkim w podejściu ludzi do biznesu, dziennikarstwa oraz stylu życia. Czasy się zmieniły, więc nasi ulubieni bohaterowie również pokazali nieco nowe oblicze. W filmie ponownie oglądamy wyjazd na Fashion Week, wątek miłosny, wymagające zadania od Mirandy oraz cudowne ubrania, które główna bohaterka dostaje od Nigela. Czy to źle? Ależ skąd, te elementy bardzo dobrze wpasowują się w film, ukazując jego sentymentalny wydźwięk.
Pokazanie zmieniającego się świata, nieuniknionej cyfryzacji, bardzo mocne dostosowanie się do obecnych realiów zdecydowanie zbliżyło odbiorców do tej produkcji. Pojawienie się również domu mody Dior było interesującym zabiegiem, a także słynny pokaz mody w Mediolanie, przed którym Miranda wpatruje się Ostatnią Wieczerzę Leonarda da Vinciego miało w sobie odrobinę dramatyzmu. Tu właśnie współczesność zderza się z historią, a moda i sztuka toczą walkę z erą cyfryzacji
Czy powroty bywają dobre?
Diabeł ubiera się u Prady 2, to dobrze napisana kontynuacja, która utrzymuje poziom pierwszej części. Oczywiście, jak zawsze pojawią się głosy sprzeciwu, a część widzów i tak będzie niezadowolona, jednak nie da się dogodzić wszystkim. Osobiście dobrze bawiłam się w kinie, a film oglądało mi się w zaskakująco przyjemnie. Dobrze napisane dialogi, które nawiązywały do pierwszej części, fantastycznie dobrana muzyka z gościnnym występem Lady Gagi oraz eleganckie stroje.
Po wyjściu z kina byłam usatysfakcjonowana, oczywiście pewne wątki można by było bardziej doprecyzować, ponieważ były ujęte zbyt ogólnie. Jednak jest to produkcja, którą chce się oglądać. Aktorzy ponownie zagrali swoje role w czarujący sposób. Meryl Streep pokazała bardziej ludzką stronę Mirandy Priestly. Anne Hathaway zagrała postać Andy w bardziej dojrzały sposób, pokazała nam kobietę która już wie czego chce i bardzo dobrze, taki rozwój postaci jest potrzebny, gdyż wszyscy się zmieniają.
To nie tylko film o modzie

Pierwsza część już na zawsze pozostanie tą ikoniczną, historyczną, wspominaną przez wiele osób. Szczególnie przez postać bardzo wymagającej szefowej Mirandy, która nowej asystentce wymyślała zadania, niczym dwanaście prac Herkulesa. Druga część to wielki powrót po latach, to nostalgia oraz sentymentalizm, który przyciąga do kina matki z córkami, pary oraz przyjaciół. To jak cofnięcie się w czasie i jednoczesne pójście na przód, jednak oglądając się przy tym za siebie. Obie części bardzo dobrze się dopełniają i chociaż nie wiadomo jeszcze, czy można liczyć na kolejną, to mogłaby być ona równie dobra.
Jednak w drugiej części szczególnie rzuca się w oczy oziębłość. W pierwszej stroje były bardziej barwne, kolory cieplejsze, zaś w drugiej czuć prostotę oraz chłód. Jest to spowodowane głównie tym, że na większość filmów nakładane są coraz chłodniejsze filtry. Jednak swoją rolę gra tu też hiperrealizmem oraz psychologia. Mają one na celu ekstremalnie wierne odwzorować rzeczywistości, co czasami pozbawia film uroku.
Pokazanie w drugiej części tego jak świat pędzi, jak sami ludzie za nim nienadążającą skupiając się na karierze, a coraz mniej na stosunkach między ludzkich. Zmieniające się trendy i technologie pochłaniają świat, przez co staje się coraz bardziej bezdusznym miejscem. Jednakże film pokazuje, że jest światełko w tunelu, możliwe, że da się pogodzić (chociaż w jakimś stopniu) ze zmieniającym się światem.
Podsumowanie
Niezwykły film, który miejmy nadzieję również zostanie zapamiętany na długie lata. Przyjemne kobiece kino, (sale kinowe, były widocznie przepełnione żeńskim gronem odbiorców) mile zaskoczyło poruszeniem poważnych tematów. Coraz więcej ludzi zadaje sobie pytanie, czy obecne zmiany, faktycznie są na lepsze? Czy może zabierają człowieczeństwo, a otaczający nas świat staje się bardziej pusty, bezduszny?
Diabeł ubiera się u Prady, to nie tylko książki czy filmy, ale przede wszystkim historia o wewnętrznej sile, ciężkiej pracy, wytrwałości, ale także lojalności, zaufaniu i oczywiście o modzie. Niektóre sceny w drugiej części mogły poruszyć widza i zostawić go z pewnymi pytaniami; Czy sztuka zmierza w stronę cyfryzacji? Dlaczego świat staje się coraz bardziej pozbawiony emocji? Czy prawdziwa sztuka w końcu zniknie zastąpiona sztuczną inteligencją? Czy ludzie przestaną kiedyś gonić za pieniędzmi?
Te i inne pytania są prawdopodobnie obecną częścią życia współczesnych ludzi, nie ma w nich zbytnio niczego odkrywczego, jednak film rzuca na nie nowe światło, przez co zdecydowanie jest wart uwagi. Warto się na niego wybrać i przed seansem może w zaciszu domowym przypomnieć lub zapoznać się z pierwszą częścią. Diabeł ubiera się u Prady 2, to dobre kino z humorem i dawką modnych akcentów, które powinno przypaść wam do gustu.
