15/07/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

26. SFF: Debiutanta zabawa z czasem. O krótkich metrażach Joachima Triera

5 min przeczytania
Joachim Trier shorty filmy krótkometrażowe Still Pieta Procter Sopot Film Festival

grafika: Maja Grabowska / kadr z filmu "Still": materiały prasowe

26. edycja Sopot Film Festivalu właśnie dobiegła końca. W ramach jednej z festiwalowych sekcji widzowie mieli okazję obejrzeć filmy Joachima Triera – od krótkich metraży realizowanych w szkole filmowej, aż do zeszłorocznej Wartości sentymentalnej. W serii Emocje w obiektywie przyjrzymy się kolejnym projektom norweskiego reżysera i ewolucji jego stylu na przestrzeni ostatnich dwóch dekad.

Nazwisko Joachima Triera było wielokrotnie odmieniane w czasie tegorocznego sezonu nagród filmowych. Wcześniej wielokrotnie honorowany na europejskich festiwalach, m.in. w Cannes, reżyser odebrał w marcu pierwszego Oscara za Najlepszy film międzynarodowy dla filmu z Norwegii. Wartość sentymentalna zdobyła zresztą aż 9 nominacji do Złotego Rycerzyka, w tym za Najlepszą reżyserię, Najlepszy scenariusz oryginalny i Najlepszy film. Jak wyglądała droga Triera do uzyskania statusu jednego z najważniejszych i najciekawszych twórców współczesnego kina europejskiego?

Joachim Trier urodził się 1 marca 1974 r. w Kopenhadze, a dorastał w Oslo. Pasja do kinematografii otaczała go już od najmłodszych lat. Jego ojciec był technikiem realizacji dźwięku przy kilku filmach, dziadek natomiast w latach 80. pełnił funkcję dyrektora artystycznego wytwórni Norsk Film, a także tworzył filmy eksperymentalne. Joachim jako nastolatek tworzył video o jeździe na deskorolce, swojej drugiej młodzieńczej fascynacji. Edukację filmową rozpoczął w duńskim European Film College, a później ukończył prestiżową National Film and Television School w Anglii.

To właśnie podczas nauki w NFTS zrealizował swoje dwa pierwsze filmy krótkometrażowe: Pietę (1999) i Still (2001). Już jako absolwent wyreżyserował Proctera (2002).

Pieta

Trudno opowiedzieć o fabule Piety bez zdradzania zbyt wielu jej szczegółów. Główny bohater, Julian (David Birkin), snuje z offu opowieść, która „nie jest jego historią”. Pomiędzy impresjami z dzieciństwa zapada cisza i obserwujemy drastyczną scenę samobójstwa młodego chłopaka, Jacoba. Dopiero wtedy poznajemy Juliana i dowiadujemy się, że początkowe stwierdzenie nie było całkiem prawdziwe – zmarły był bowiem jego najlepszym przyjacielem. Kolejne lata mijają pod znakiem bolesnych wspomnień i plotek o losie rodziny Jacoba. Dopiero przypadkowe spotkanie z jego matką, Rebeccą (Caroline Langrishe), pozwala Julianowi wrócić do tego momentu i przeżyć pewną formę katharsis.

W zaledwie kilkunastu minutach Trierowi udaje się uchwycić przejmujący ból i poczucie utraty części siebie w obliczu śmierci bliskiej osoby. Reżyser przedstawia w Piecie wizję niezwykle dopracowaną, eksperymentującą z narracją i granicą między wspomnieniem a rzeczywistością. To short pełen impresji i emocji, a nawiązanie do tytułowej rzeźby zdecydowanie nie jest tym, co można byłoby sobie wyobrazić.

Still

Co gdyby istniał zegarek, który na wybrany moment zatrzymałby czas, a rzeczywistość wznawiała bieg po prostej komendzie właściciela? A może istnieje inne urządzenie, które na to pozwala? Waltera poznajemy jako starszego mężczyznę (Peter Bayliss), który niegdyś fascynował się fotografią. Dziś nie pamięta, dlaczego odłożył aparat na półkę. Jego czas dobiega końca, a wraz z nadejściem nieuchronnej siły, umysł podsuwa mu wspomnienia z różnych etapów jego życia. Obserwujemy, jak jako kilkulatek Walter (Joseph Tyndall) słucha opowieści ojca i wskazówek dziadka. Dorasta z myślą, że powinien zostawić po sobie coś trwałego i chwyta za aparat. Młody Walter (Jamie Bradley) spotyka na stacji dziewczynę (Rachel Kirby), a my obserwujemy jego romantyczną inicjację, wspólne chwile w jego obiektywie, wreszcie bolesne rozstanie.

Joachim Trier bawi się w Still linearnością czasu i fabuły, przedstawiając kolejne obrazy bez wyraźniej chronologii, niczym nieuporządkowany strumień wspomnień. To refleksja nad ulotnością chwili i pamięcią, która zachwyca zdjęciami i kreatywnym montażem.

Procter

Charles Procter (John Joyce) jak co dzień rano przygotowuje się do wyjścia i udaje się do pracy. Nic nie wydaje się odstępstwem od codzienności, aż Procter przypadkowo oblewa się kawą i wraca do domu, by zmienić ubrania. Wówczas w garażu odkrywa płonący samochód, a przy nim nagrywającą zdarzenie kamerę. Zabiera ją i wielokrotnie ogląda utrwalony materiał, na którym jego sąsiad również wykonuje niewinne, codzienne czynności, po czym wsiada do samochodu, który zapala w całkiem innym sensie.

Procter stawia tytułowego bohatera przed gorzką refleksją nad samym sobą. Bo czyż jego życie nie wygląda podobnie? Czy w nim również coś nie pęknie i nie pokusi się o podobny czyn? Trier przedstawia tu ciekawy dialog między bohaterem a otoczeniem i zarysowuje pierwsze linie autorskiego stylu, który znamy dziś.

Niezwykła dojrzałość debiutanta

Wszystkie trzy shorty charakteryzuje niezwykła precyzja i dojrzałość wizji, które zaskakują, gdy zdajemy sobie sprawę, że to pierwsze poważne dzieła Triera. Oglądając je przy wcześniejszej znajomości jego kolejnych projektów, szybko dostrzegłam, że niektóre motywy pojawiają się u Triera od początku. W Piecie i Procterze przedstawia historie samobójstw, w każdym odnosi się do straty i głębokich emocji targającymi bohaterami. W Still po raz pierwszy konfrontuje w montażu wyobrażenie bohatera z rzeczywistością, nie dając widzowi jasnego wyjaśnienia. Joachim Trier odważnie poszukuje w nich swojego stylu i filmowego języka, który najlepiej odda jego intencje. Choć to zaledwie pierwsze produkcje, wszystkie trzy tytuły są niezwykle ciekawe. Koniecznie polecam nadrobienie ich, by lepiej zrozumieć ewolucję opowiadania Joachima Triera.

 

Recenzja powstała dzięki uprzejmości organizatorów 26. Sopot Film Festival.

Rocznik '05. Studentka Wiedzy o Filmie i Kulturze Audiowizualnej. Uwielbia kino – różnorakie, w dużej ilości, lepszej i gorszej jakości. Równie wysoko ceni sobie muzykę i literaturę, a czasem zdarza się jej pisać o którymś z tych trzech. Entuzjastka koncertów, podróży, dobrej herbaty, kolekcjonowania plakatów i płyt, kultury Szkocji i „Kulawych Koni”.