Król popu powraca – recenzja filmu „Michael”
5 min przeczytania
fot. materiały prasowe EPK
Wyczekiwany przez wiernych fanów film, który podzielił krytyków. Jedni pokochali i docenili, drudzy mają sporo zastrzeżeń. Produkcja o życiu króla popu – Michaelu Jacksonie – w końcu trafiła do kin i zbiera najróżniejsze opinie. Po której stronie sporu staniecie?
Michael swoją premierę miał 10 kwietnia 2026 roku w Berlinie, a do Polski trafił 24 kwietnia. Za reżyserię odpowiada Antoine Fuqua, a za scenariusz – John Logan (m.in. Gladiator). Mimo negatywnych opinii już po kilku dniach dystrybucji stał się drugim najbardziej dochodowym muzycznym filmem biograficznym w historii.
Początki
Nad filmem pracowano już w 2019 roku, kiedy to wytwórnia GK Films wykupiła prawa do jego realizacji. Przy procesie powstawania produkcji pracowali spadkobiercy Michaela Jacksona. Gdy w 2023 roku ogłoszono, kto wyreżyseruje film, ujawniono również, że w rolę artysty wcieli się jego bratanek – Jafaar Jackson (jest to jego debiut filmowy). Jak się okazuje – final cut filmu wynosił 3,5 godziny. Dodatkowo produkcja miała zawierać oskarżenia Michaela o molestowanie seksualne 13-letniego chłopca. Jednakże, ojciec chłopaka zawarł umowę, która zabraniała przedstawiania go lub wspominania o nim w jakimkolwiek filmie. Ostatecznie scenariusz zmodyfikowano, skupiając się na drodze Michaela do jego solowej kariery, kończąc film jego występami związanymi z premierą albumu Bad.
Życiorys czy relacja z koncertów?

Niestety, dużo osób zarzuca produkcji to, że wygląda jak zlepek koncertów Michaela. Po części jest to prawda, gdyż występów publicznych jest w nim naprawdę sporo. Na początku dostajemy pokazy kultowego zespołu The Jackson 5, a później – samego Michaela Jacksona. Mimo wszystko są one również przeplatane różnymi wydarzeniami z życia artysty. Od tego, jak traktował go ojciec, aż po jego zamiłowanie do zwierząt oraz nieszczęsny wypadek przy nagraniach do reklamy Pepsi (kiedy to doznał poważnych oparzeń). Osobiście muszę przyznać, że wolałam fragmenty typowo muzyczne (praca w studiu, nagrywanie teledysków, koncerty).
Rodzeństwo
Relacja z braćmi została raczej ograniczona tylko do wspólnych występów. W filmie pojawiła się może jedna/dwie rozmowa Michaela z siostrą La Toyą, która w końcu sama rozpoczęła karierę muzyczną. Janet Jackson odmówiła natomiast pracy przy filmie i jej postać ostatecznie nie pojawiła się w produkcji. Brakowało mi momentów z ich życia jako rodzeństwo. Uważam, że te chwile chociaż w pewnym stopniu ukształtowały drogę Michaela w jego karierze muzycznej.
Szympans i inne zwierzęta

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na to, że w latach 80. Michael adoptował szympansa. Trochę przerażało oraz bawiło mnie to, w jaki sposób zwierzę zostało zrobione za pomocą CGI. Rozumiem, że prawdopodobnie podjęto taką decyzję, aby nie wykorzystywać prawdziwych zwierząt, więc jak najbardziej to popieram. W filmie pojawiały się także inne wygenerowane komputerowo pupile artysty takie jak żyrafa czy wąż. Nie ukrywam, zobaczenie tych wszystkich zwierząt było ciekawym i osobliwym doświadczeniem. Więc zrozumiałe, że wywołuje to mieszane opinie pośród widzów.
Relacja z ojcem
Coleman Domingo odegrał rolę ojca Michaela – Josepha Jacksona. Znakomicie przedstawił głowę rodziny pragnącą, aby wszystko szło zgodnie z jego planem. Czasami sama czułam niepokój, kiedy krzyczał na małego Michaela (Juliano Krue Valdi). Niestety, relacja artysty z ojcem nie była dobra. Ojciec krzywdził go zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Bił go pasem, krzyczał oraz starał się nim manipulować. Nawet kiedy Michael chciał rozpocząć swoją solową karierę, Joseph nie pozwalał mu opuszczać prób i koncertów z braćmi. Pragnął, aby The Jackson 5 działało muzycznie jak najdłużej. Na szczęście Michael nie pozwolił, by jego marzenia zostały zaprzepaszczone, więc bez konsultacji z ojcem na jednym z koncertów braterskiego zespołu ogłosił ich ostatni występ. Joseph nie był w stanie już tego zmienić, także Michael miał już możliwość na pełne zaangażowanie w swoje plany.

Podsumowanie
Mimo, że podzielam opinie zarówno krytyków, jak i fanów, raczej uważam, że film mi się podobał. Wszystkie muzyczne sceny od studia nagraniowego po koncerty zdominowały resztę, więc świetnie się bawiłam. Czasami aż chciałam wstać oraz tańczyć, a i tak bezgłośnie śpiewałam pod nosem. Jafaar Jackson niesamowicie poruszał się jak Michael – momentami czułam, że naprawdę wrócił. Jak na debiut filmowy aktor poradził sobie świetnie, jestem ciekawa czy w przyszłości zobaczymy go w innych produkcjach. Nie chcę jednak mówić tylko o pozytywach, więc oprócz innych rzeczy, które wymieniałam wyżej, odniosę się do potencjalnego sequelu filmu. Podobno istnieje możliwość na pojawienie się kolejnej produkcji o Michaelu stanowiącej drugą część właśnie tej. Na razie temat jest dosyć drażliwy, ale sukces filmu sugeruje, że w przyszłości mogą odbyć się rozmowy o następnym. Pomimo mojego uwielbienia do artysty, uważam, że sequel mógłby być znacznie gorszy. Wychodzę również z założenia, że filmy biograficzne powinny być pojedyncze, a nie tworzyć serie. Niestety to tylko moje zdanie, a jak to się wszystko skończy okaże się pewnie za parę lat.
