Czy istnieją zasady, które trzeba złamać? – recenzja książki „Pomoc domowa. Sekret”
5 min przeczytania
Grafika: Eden Król/Okładka: wydawnictwo Czwarta Strona
Millie Calloway ponownie zostaje zatrudniona jako pomoc domowa w penthousie. Tym razem jej pracodawcą jest Douglas Garrick, który zabrania jej jednej rzeczy. Wchodzić do pokoju gościnnego. Przebywa w nim jego chora żona. Jednakże, kiedy Millie słyszy niepokojące dźwięki dobiegające z sypialni, wie, że musi złamać tą jedną zasadę.
Pomoc domowa. Sekret to drugi tom książek z cyklu Pomoc domowa autorstwa Freidy McFadden. Książka została wydana w 2023 roku i zebrała podobnie pozytywne opinie co poprzednia część. Pisarka w ostatnich latach cieszy się popularnością oraz wydaje wiele innych kryminałów wartych uwagi.
Link do mojej recenzji poprzedniego tomu znajdziecie tutaj.
Fabuła
Millie zostaje zwolniona ze swojej poprzedniej pracy. W Internecie umieszcza nowe ogłoszenie, a niedługo po tym dostaje telefon od niejakiego Douglasa Garricka. Przyjmuje jego ofertę i zaczyna pracować w penthousie mężczyzny. Jest tylko jeden haczyk. Nie może wchodzić do pokoju, w którym znajduje się jego chora żona. Millie woli nie ryzykować utraty nowego źródła utrzymania i stosuje się do tej zasady. Jednak tylko do momentu, kiedy z owego pomieszczenia dobiega płacz pani Garrick. Biorąc pod uwagę przeszłość Millie, wiedziała, że musi złamać jedyny zakaz i pomóc kobiecie. W końcu nie chodziło tylko o płacz żony pracodawcy. Wcześniej na jej koszulach nocnych widziała ślady krwi. Tylko czy aby na pewno wszystko jest tak jednoznaczne?

Toksyczne małżeństwo
Zanim Millie stwierdza, że koniecznie musi wydostać panią Garrick z mieszkania, zauważa inne specyficzne rzeczy. Słyszy, jak małżeństwo kłóci się w pokoju gościnnym. Najczęściej Douglas tłumaczy się tym, że jego żonie nie podobają się prezenty, które przynosi. Każe dziewczynie zwrócić sukienkę do sklepu z obietnicą, że niedługo przyśle jej paragon. Jak też wspomniałam w powyższym akapicie, Millie na koszulach nocnych zauważa plamy krwi. W jej głowie powstaje plan ucieczki – w końcu już wiele razy pomagała kobietom uciec z przemocowych związków. Autorka sprytnie przeprowadza nas przez sytuacje, których świadkiem jest Millie. Jako czytelnicy możemy poczuć się, jakbyśmy byli zaraz obok bohaterki i razem z nią wszystkiego doświadczali. Tak samo jak ona czujemy niepewność oraz przerażenie. Po prostu sami chcemy wydostać panią Garrick z penthouse’u i zabrać ją tam, gdzie pieprz rośnie.
Brock czy Enzo?
Oprócz oczywistego wątku kryminalnego z zagadką, poznajemy główną bohaterkę z nieco innej, związkowej strony. Aktualnie jest w związku z Brock’iem – prawnikiem pochodzącym z bogatej rodziny. Przy nim Millie może czuć się stabilnie, ale jest jedna rzecz, która nieco komplikuje sytuację. Brock choruje na wadę serca i nie wie, ile dokładnie czasu mu zostało, chciałby szybko się ustatkować i założyć rodzinę. Pomimo tego, że Millie docenia spędzony z nim czas nie wie, czy jest gotowa na tak duży krok naprzód. Skutkuje to tym, że niestety często go zbywa i przekłada umówione spotkania. W trakcie ich już sześciomiesięcznego związku nie powiedziała mu o swojej mrocznej przeszłości. Nie wspomniała również o pobycie w więzieniu oraz o gorzkim finale jej pracy w poprzednim penthousie. Możemy zadać sobie pytanie, czy ukrywanie takich rzeczy w związku może się dobrze skończyć?

Z drugiej strony mamy Enzo – Włocha, z którym Millie miała dłuższy staż związkowy. Jednakże ich relacja w końcu się rozpadła, gdyż mężczyzna na wieść o chorobie matki musiał wrócić do Włoch. Spędził tam tak dużo czasu, że ich związek w końcu nie przetrwał długiego dystansu i ciągłej niewiadomej. Mimo to – z historii, jakie opowiada nam Millie – możemy wywnioskować, że oboje bardzo się kochali oraz wspierali. Wspomina o mieszkaniu z mężczyzną, a także o licznych sytuacjach, w których Enzo pomagał jej w uwalnianiu kobiet z toksycznych małżeństw. Załatwiał wszystkie potrzebne papiery do ucieczki z kraju. Millie pokazuje nam, jak mocną mieli więź. Dzięki niej możemy zobaczyć, że Enzo jest kochającym oraz lojalnym facetem, przy którym można czuć się bezpiecznie. Może ich związek nie był idealny, ale zdecydowanie potrzebowali siebie nawzajem.
Autorka ponownie poprzez pokazanie obu relacji pozwala nam wejść w skórę Millie. Czujemy rozdarcie między autentycznością uczuć Brocka a nostalgią oraz tęsknotą do wsparcia Enzo. Możemy martwić się o obu z nich jednocześnie pragnąc, żeby główna bohaterka wzięła sprawy w swoje ręce i wyznała Brockowi swoją mroczną przeszłość.
Podsumowanie
Drugi tom Pomocy domowej tak samo wciąga i imponuje jak pierwsza część. Freida McFadden znowu pokazuje, że potrafi ciekawie oraz inteligentnie poprowadzić fabułę oraz samego czytelnika. Nie możemy oderwać się od lektury, przez co czujemy jakbyśmy przez nią płynęli. Zwroty akcji są niespodziewane, a wątki poboczne wciągają tak samo jak główna zagadka. Millie jest dobrze wykreowaną postacią. Jest silna, niezależna, pragnie wolności, a za cel stawia sobie pomóc ludziom, którzy potrzebują wsparcia. Już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejny tom. Wam, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z tą serią, gorąco ją polecam!
