#CDNwspieragastro — Kotka Cafe

Mieszkańcy Kotki, źródło: fanpage kawiarni, Facebook

Świat dzieli się na wielbicieli psów, kotów i tych, którzy pod swoim dachem trzymają jeszcze co najmniej pięciu przedstawicieli innych gatunków zwierząt. Nie wszyscy mają jednak możliwość zaadoptowania czworonoga, niektórych studenckie życie zmusza do zostawienia w rodzinnym domu ukochanego przyjaciela. W takim momencie — bardzo przecież trudnym — z pomocą przychodzi Kotka Cafe.

Kiedy spacerujemy po najsłynniejszym gdańskim parku, w Oliwie, warto podróż tę zakończyć, wstępując w nieznaną dotąd słodką rzeczywistość. Kocie kawiarnie popularność zaczęły zdobywać w ostatnich latach, bo okazały się nie tylko dobrym pomysłem na biznes, ale i miejscem odbiegającym od znanych do tej pory lokali, w których można przysiąść na chwilę z kubkiem gorącego napoju czy rozkoszować się kawałkiem świeżo upieczonego sernika.

Trzeba bowiem wiedzieć, że koncept temu podobnych miejsc opiera się zupełnie nie na jedzeniu. Sednem są tu — jakżeby inaczej — koty, w całej swej okazałości. Wchodząc do znajdującego się przy ulicy Polanki 124 D budynku Liceum Programów Indywidualnych, który obecnie ze względu na pandemię okazuje kawiarni gościnność, spotkamy wszechobecne… mruczki! To one są królami każdego kąta, jak na prawdziwych władców świata (bo przecież nie można im tego odmówić) przystało. Krążą pomiędzy stołami, siadają na krzesłach, ocierają się o nogi odwiedzających, spędzają czas, korzystając z przeznaczonych im zabawek.

Trudno stwierdzić, który z fotografowanych obiektów bardziej przyciąga wzrok… ;), źródło: fanpage kawiarni, Facebook

Rude, czarne, mieszane, dachowce i te bardziej przypominające czempiony czekają tam, tak naprawdę, tylko na jedno: aby zabrać je ze sobą do domu. Celem powstawania kocich kawiarni jest w końcu zwiększenie świadomości dotyczącej kryzysu bezdomności wśród zwierząt, a przede wszystkim pozwolenie im na odnalezienie ciepłych, kochających rodzin, których staną się członkami. Na decyzję w normalnych warunkach czasu jest aż nadto: od pierwszej po ostatnią herbatę lub szarlotkę bądź nieśmiało sączone raz po raz cappuccino… Obecnie można przychodzić po zamówienia na wynos i czekając na zaparzenie wybranego naparu głaskać za uchem pałętającego się akurat obok milusińskiego. Głaskać, drapać, czochrać, by w końcu powiedzieć sobie, że chce się zapewnić mu spokojną starość albo przywrócić wiarę w ludzi.

Do listopada Kotka Cafe pomogła aż 270 wąsaczom w znalezieniu nowych, stałych opiekunów (to znaczy służących). Jako że było to podsumowanie trzech i pół roku jej działalności, można łatwo obliczyć, że w ciągu dwunastu kalendarzowych miesięcy średnio około 80 potrzebujących opuszcza Dom Tymczasowy: to naprawdę piękny wynik, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by jeszcze go poprawić! Przygodę tę rozpocząć mogą świeżo przygotowywane ciasta: bezowe wariacje, wspominane już serniki, kombinacje owoców i warzyw, tarty czy torty inspirowane najpopularniejszymi słodyczami. Cała reszta należy już do serca.

Kotkę można wesprzeć nie tylko zamówieniami całych blach czy kupowaniem kawałków słodkości, ale również poprzez zrzutkę, dzięki której tubylcy mogą normalnie funkcjonować i mają co jeść. A wykarmienie takiego stada to nie bułka z masłem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *