Reklama śmierci odejdzie do lamusa?

Źródło: Unsplash.com / Martin Woortman

Jeszcze do niedawna lobby przemysłu hodowlanego mogło pocieszać się myślą, że przegłosowany w zeszłym roku w holenderskim mieście Harleem zakaz reklamowania mięsa w przestrzeni miejskiej, to odosobniony, pojedynczy przypadek. Nic bardziej mylnego, do pionierskiego ośrodka dołączyły właśnie dwie kolejne holenderskie gminy.

Dwa kolejne holenderskie miasta, Bloemendaal i Utrecht dołączyły do Harleemu, nim doszło do wdrożenia uchwalonego w nim prawa. Zmiana ma nie tylko charakter ilościowy, ale również jakościowy, bowiem w ich przypadku zakaz obejmuje nie tylko mięso, ale również nabiał. Szerszy jest też przekrój ideowy inicjatorów zmian. W przypadku Harleemu była to lewicowa partia Groenlinks z radną Ziggy Klazes na czele, w przypadku Bloemendaal i Utrechtu były to aż trzy partie: centrowi Demokraci 66, centroprawicowa Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji oraz socjaldemokratyczna Partia Pracy.

Przeciw gazom cieplarnianym, spalinom, uzależnieniom i okrucieństwu

 

Reforma nie tylko stawia opór promowaniu produktów powstałych w procesie, któremu towarzyszy ogromna ilość cierpienia zwierząt, ale jest zasadna również na płaszczyźnie klimatycznej, szczególnie istotnej w przypadku Holandii, kraju leżącego w dużej mierze na terenach nizinnych i depresyjnych. To właśnie ten aspekt stał się przesłanką do wprowadzenia nowego prawa w Bloemendaal. Jest ono pakietem ograniczeń na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych. Oprócz mięsa i nabiału, zakaz obejmuje także samochody spalinowe oraz bilety lotnicze.

Również w Utrechcie, czwartym co do wielkości mieście Holandii, zakaz dotyczy nie tylko mięsa i nabiału, ale również dwóch innych produktów o wątpliwie pozytywnym wpływie na społeczeństwo, czyli hazardu i alkoholu.

Początków podejmowanych obecnie proekologicznych regulacji w Holandii możemy doszukiwać się w 2021 r., kiedy to kilka holenderskich samorządów (w tym te największe, m.in. Amsterdam i Haga) wprowadziło zakaz reklamy podróży lotniczych i samochodów benzynowych. Jest to jeden z elementów składających się na szerszy, zielony charakter tego państwa. W 2022 r. doszło w nim do największego, bo aż dziesięcio-procentowego spadku ilości emitowanych rocznie gazów cieplarnianych od czasów rozpoczęcia pomiarów. Od roku 1990 r. wartość ta spadła o jedną trzecią, a według planów przyjętych przez holenderski rząd, do 2030 r. ma spaść aż o 55 proc. Dodatkowo, według portalu Statista, udział wegetarian w tamtejszym społeczeństwie w 2021 r. sięgnął 11 proc., a wizja roweru jako kluczowego środka transportu dla obywateli tego kraju nie jest wyłącznie wizją powziętą z popkultury.

Czas na Polskę?

Jakkolwiek spożycie mięsa w Polsce nadal jest wysokie (sięgające 1300 g. tygodniowo, niemal dwukrotnie więcej niż limity zalecane przez WHO, odradzające spożycie w tygodniu więcej niż 750 g. mięsa nieprzetworzonego lub 500 g. mięsa przetworzonego), nie da się nie zauważyć w polskim społeczeństwie powolnego i na razie niszowego, aczkolwiek sukcesywnego trendu odchodzenia od mięsa. Zgodnie z badaniem IQS, ponad 40 proc. Polaków nie rezygnując z mięsa całkowicie, ogranicza jego ilość w swojej diecie. Postawę taką nazywamy fleksitarianizmem. Z kolei według sporządzonego przez Fundację im. Heinricha Bölla w Warszawie oraz Fundację Instytut na rzecz Ekorozwoju raportu „Atlas Mięsa” z 2022 r., ponad 8 proc. Polaków w wieku 15-29 lat jest wegetarianami lub weganami, a kolejne 4 proc. ma takie plany.

Wprowadzone w holenderskich miastach regulacje są częścią szerszego procesu stopniowego zwiększania się świadomości Europejczyków w kwestiach wpływu hodowli zwierząt na klimat. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), hodowla zwierząt odpowiada za 14,5 proc. emisji gazów cieplarnianych. Ponadto, oprócz wytwarzania gazów cieplarnianych, hodowla zwierząt przyczynia się do zmniejszenia zdolności planety do ich neutralizowania. Jedną z głównych przyczyn wycinania pochłaniających gazy cieplarniane lasów deszczowych jest rosnący popyt na uprawianą w ich miejsce paszę dla zwierząt.

Do świadomości społecznej przebija się również kwestia cierpienia zwierząt, związana z ich hodowlą. – Ograniczenia promocji i reklamowania pod wieloma względami problematycznych produktów, takich jak mięso i mleko, są rozsądnym wyborem. Mam nadzieję, że będą częścią procesu coraz pełniejszego kwestionowania ich dopuszczalności i przydatności – mówi Dariusz Gzyra, ekspert z zakresu antopozoologii, redaktor działu Prawa zwierząt czasopisma Zoophilologica. Polish Journal of Animal Studies, wykładowca kierunku antropozoologia na Uniwersytecie Warszawskim. Chętnie widziałbym podobne zakazy w Polsce. – Dodaje.

Przed zbytnim optymizmem, co do możliwości wprowadzenia ich w najbliższym czasie, przestrzega Jarosław Urbański, socjolog, autor książki Społeczeństwo bez mięsa – Oczywiście w Polsce jesteśmy, jak mi się wydaje, przynajmniej krok do tyłu z tymi kwestiami. W Holandii np. obowiązuje zakaz funkcjonowania ferm zwierząt futerkowych. U nas ta kwestia jest ciągle dyskutowana. Próba wprowadzenia tzw. piątki dla zwierząt wzbudziła duże kontrowersje, choć nie było to posunięcie szczególnie radykalne. W takich okolicznościach trudno sobie wyobrazić, że gminy wprowadzają masowo tego typu zakazy.

Ignorowani naukowcy

W Polsce polityka miała wprost przeciwny wektor. Reklamy produktów odzwierzęcych nie tylko nie były ograniczane, co wręcz były dotowane z kieszeni podatników i to mimo zaleceń zdrowotnych rządowych ośrodków. – Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej zaleca zmniejszanie spożycia mięsa czerwonego i przetworów mięsnych przy jednoczesnym zwiększaniu ilości nasion roślin strączkowych w naszej diecie mówi Alicja Bućko, specjalistka ds. instytucjonalnej transformacji systemu żywnościowego kampanii RoślinnieJemy ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki – Kierunek wyznaczony przez naukowców i ekspertów nie jest jednak wspierany przez system oraz polityków. Fundusze promocji produktów rolno-spożywczych finansowane ze środków budżetu państwa w 2022 r. zostały w 58,76 proc. przeznaczone na promocję produktów odzwierzęcych. – Dodaje. Ekspertka przedstawia również inne działania ze strony państwa, jakie mogą zostać zaangażowane na rzecz zmiany społecznej – Ograniczanie promocji mięsa w przestrzeni publicznej to jeden z przykładów praktyk, które wspierają konsumentów w podejmowaniu odpowiedzialnych wyborów. Takim krokiem może być także finansowanie rozwoju i promocji roślinnych źródeł białka.

Mimo, że do wprowadzenia w polskich samorządach regulacji na wzór holenderski jeszcze daleka droga, już teraz możemy przewidzieć kłody, jakie będą im rzucane pod nogi ze strony środowisk upatrujących totalitaryzmu w nakazie zapinania pasów w aucie i segregacji śmieci. – Ewentualne wprowadzenie tego zakazu w polskich miasta, prawdopodobnie wywołałoby dyskusję i negatywną reakcję nie tylko ze strony agrobiznesu, ale także ze strony samych firm reklamowych i mediów – mówi Jarosław Urbański – Przemysł mięsny to ogromna branża. W Polsce wraz z przetwórstwem mlecznym to blisko 110 mld zł produkcji sprzedanej, 4,5 razy więcej niż łączna wartość wydobycia węgla kamiennego i brunatnego, dwa razy więcej niż produkcja samochodów itd. Czyli jednocześnie to gałąź dysponująca dużymi pieniędzmi na reklamę.

Z pewnością wśród głównych narracji wysuwanych przeciwko regulacjom znajdą się oskarżenia o niszczenie wolności słowa czy ,,mówienie mi co mam robić’’. Jeżeli jednak istnieje szerokie poparcie wokół zasadności zakazu promocji papierosów czy wódki, to czemu nie rozszerzyć go o produkty szkodzące nie tylko ich użytkownikowi, ale również zwierzętom i środowisku?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

jeden + 8 =