Session (not)depression czyli jak przetrwać sesję

Alexis Brown źródło: unsplash.com

Sesja zawsze była, jest i będzie stresująca dla każdego. W szczególności ta pierwsza, na pierwszym roku (wiem to z własnego doświadczenia), kiedy nie wiadomo jeszcze co i jak. Później, mimo że wiadomo jak to wygląda, to jednak niepokój i poddenerwowanie oceną pozostają, choć może w trochę mniejszym stopniu. Można sobie z tym poradzić i przetrwać sesję. A także skończyć ją z dobrymi ocenami.

Od zawsze wszyscy powtarzali, że systematyczna nauka się opłaca. Na studiach również. Im więcej opanujemy w trakcie semestru, tym mniej nauki przed sesją i mniejszy stres, że nie zda się kolokwiów lub egzaminów. A kto nie chciałby otrzymać na koniec chociaż trójki z przedmiotu? Dlatego nie odkładaj nauki „na jutro”, bo może być za późno. 

Wysypiaj się. Studia i sen, w szczególności przed sesją, brzmi to jak dobry oksymoron. Życie na studiach jest na pewno o wiele ciekawsze, niż sen czy nauka. Jednak wysypianie się na pewno poprawi naszą zdolność do zapamiętywania i przetwarzania wiedzy. Co później poskutkuje na pewno lepszymi wynikami podczas sesji. 

Rób sobie, co jakiś czas, przerwy od nauki. W tej pauzie przygotuj sobie coś do jedzenia, pójdź na spacer, prześpij się. Po prostu zajmij się czymś innym niż nauka. Wiem, że im więcej czasu spędza się nad jakimś zagadnieniem, tym trudniej jest go zapamiętać. A w momencie, gdy wróci się do niego po czasie, jest większa szansa, że zostanie on w naszej pamięci. 

Na pewno przydatny będzie kalendarz z rozpisanymi datami i godzinami zaliczeń. To w dużym stopniu ułatwi rozłożenie nauki w czasie tak, żeby wszystkiego na spokojnie się nauczyć. A dodatkowo takie rozpisanie zredukuje i tak już duży stres.

Czasami pomocne jest wytłumaczenie komuś zagadnień, których obecnie się uczymy. Badania przeprowadzone przez Edgera Dale’a i Rogera Schanka wskazują, że zapamiętujemy 10% tego, co czytamy, 20% tego, co słyszymy, 30% tego, co widzimy, 50% tego, co słyszymy i widzimy, 70% tego, co sami mówimy i aż 90% tego, co sami robimy. A uczenie czy tłumaczenie komuś jest idealną opcją do tego. W końcu im więcej się nauczymy i zapamiętamy, tym większa szansa na dobrą ocenę.

Egzaminy to nie góra lodowa czy przepaść, których nie da się przejść. Mimo, że wiem, iż brzmi to mało pocieszająco, to jednak da się je zdać. Mam świadomość, że czasami nauka wydaje się nudna, bezsensowna. Jednak warto choć trochę przyłożyć się do nauki i zaliczyć wszystko (a przynajmniej większość) w pierwszym terminie. Przez to, o mniej interesujących nas przedmiotach z danego semestru możemy zapomnieć. A dodatkowo możemy ze spokojną głową rozpocząć nowy semestr.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

trzy + osiem =