Legia Europy – nadzieja w rewanżu

   

Walka o zwycięstwo w dwumeczu wciąż pozostaje otwarta|sport.tvp.pl sport.tvp.pl

Walka o zwycięstwo w dwumeczu wciąż pozostaje otwarta|sport.tvp.pl sport.tvp.pl

 W czwartkowy wieczór fani futbolu mieli kolejną dawkę piłkarskich emocji. Jedyny klubowy reprezentant Polski w europejskich pucharach – Legia Warszawa –  mierzyła się w ramach 1/16 finału Ligi Europy z Ajax’em Amsterdam. Mecz odbył się na Stadionie Wojska Polskiego w stolicy i nie potoczył się tak, jak tego oczekiwaliśmy. 

Spotkanie po latach

Wojskowi mierzyli się wcześniej z holenderskim klubem dwa lata temu. Co ciekawe, również w 1/16 fazy pucharowej Ligi Europy. Tamto spotkanie nie może być jednak miło wspominane, a słowa zdenerwowanego Michała Kucharczyka po rewanżowym meczu:  Fatalny to ty jesteś,  skierowane do dziennikarza stały się już niemal kultowe. Do tego stopnia, że można nabyć koszulkę z wizerunkiem piłkarza i fragmentem pamiętnej wypowiedzi (sam zresztą – nie chwaląc się – taką posiadam). Owszem, możemy uznać, że dwumecz sprzed dwóch lat był „fatalny”. W pierwszej części rywalizacji Legioniści przegrali 0:1 (strzelcem gola był reprezentant Polski i obecny piłkarz SSC Napoli – Arkadiusz Milik). W rewanżu porażka aż 0:3. Minęło jednak sporo czasu, a oba kluby radykalnie się zmieniły. Trudno zatem było przewidzieć wynik spotkania.

Garść statystyk

Powiedzmy sobie szczerze: bilans polskich klubów w meczach z holenderskimi woła o pomstę do nieba. Na 37 rozegranych spotkań „nasze” drużyny wygrały tylko 8 razy, 3 razy remisowaliśmy, a aż 26 razy ponieśliśmy porażkę. Nie ulega wątpliwości, że Legia trafiła w losowaniu na silnego rywala. Ajax triumfował w lidze holenderskiej 33 razy. Dostał się do fazy pucharowej Uefa Europa League wygrywając grupę G, w której zwyciężył 4 razy i dwukrotnie zremisował. De Amsterdammers nie musieli dotychczas uznawać wyższości przeciwników. Rywalami grupowymi holenderskiej drużyny były: belgijski Standard Liege, grecki Panathinaikos oraz hiszpański Celta de Vigo. W tabeli Eredivisie na chwilę obecną Ajax Amsterdam jest na drugim miejscu. Legia w Ekstraklasie jest na trzeciej pozycji. Jej droga do fazy pucharowej była o wiele trudniejsza (zapraszam do skrótowego zapoznania się z nią w tym artykule). Wiadomym zatem było, że Wojskowych czekać będzie trudny orzech do zgryzienia. Co gorsza dla nich: przyjezdni w ostatnich 49. meczach zawsze strzelali co najmniej jednego gola.

Aktywność zimą

kibice

Polscy kibice jak zwykle nie zawiedli – byli słyszalni przez całe 90 minut meczu.

Legia Warszawa była bardzo aktywna w zimowym okienku transferowym. Zdecydowano się na zakup wielu zawodników. Część ważnych i podstawowych piłkarzy w układance trenera mistrza Polski – Jacka Magiery – zdecydowała się na opuszczenie klubu. Ale po kolei… Wspomnijmy o tych najważniejszych i najbardziej kluczowych, którzy odeszli do innych drużyn. Z kolegami pożegnali się: Nemanja Nikolić, Aleksandar Prijović, Bartosz Bereszyński oraz (na wypożyczeniu) Steeven Langil. Za swój cel obrali kolejno: amerykański Chicago Fire, grecki PAOK Saloniki, włoski UC Sampdoria, belgijski Waasland-Beveren. Na sprzedaży dwóch pierwszych zawodników stołeczny klub zarobił w sumie ok. 5 mln euro. Kilku ubyło, ale też i kilku przybyło. Do drużyny zawitali: Daniel Chima Chukwu (napastnik drugoligowego chińskiego Shanghai Shenxin), Vamara Sanogo (napastnik drugoligowego Zagłębia Sosnowiec, który będzie jednak do dyspozycji klubu od przyszłego sezonu), Tomáš Necid (napastnik tureckiego Bursaspor), Dominik Nagy (pomocnik węgierskiego Ferencvárosi) oraz wykupiono będącego na wypożyczeniu obrońcę – Artura Jędrzejczyka. Patrząc na te wszystkie transfery wyraźnie widać, że Magiera postawił na atak. Nie ma się zresztą co dziwić. Musiał uzupełnić jakoś luki po odejściu dwóch ważnych napastników.

Składy obu drużyn

 

W takim składzie piłkarze Legii wybiegli na boisko.

W takim składzie piłkarze Legii wybiegli na boisko.

Wyjściowy skład Legii: Malarz – Broź – Dąbrowski – Pazdan – Hlousek – Jodłowiec – Kopczyński – Radović – Odjidja – Kazaiszwili – Necid. Wyjściowy skład Ajax’u: Onana- Tete – Sánchez – Sinkgraven – Traoré – Klaassen – Younes – Schöne – Ziyech – Dolberg – Viergever. Skład drużyny gości był bardzo młody: średnia wieku wynosiła 22,6 lat.

 

Pierwsza połowa – kontrowersja 

Goal-line technology w studio Canal+ Sport

Goal-line technology w studio Canal+ Sport

Nie ma tutaj co ukrywać: nawet najbardziej zagorzali kibice Legii Warszawa (rozpaleni optymizmem po ostatnich trzech dobrych meczach w Lidze Mistrzów) nie mogą powiedzieć, że ich drużyna zagrała dobre spotkanie. Szczególnie słabo prezentowała się w pierwszej połowie. Byliśmy świadkami totalnej dominacji gości. Gospodarze nie potrafili na dłużej utrzymać się przy piłce. Na szczęście dla nich, błędy popełniały obie strony. Najgroźniejsza sytuacja rywalizacji (i budząca najwięcej kontrowersji) miała miejsce w 9. minucie. Akcja przyjezdnych lewą stroną boiska, dośrodkowanie Ziyech’a, piekielnie mocny strzał z woleja Klaassen’a i fenomenalna interwencja Malarza, który zdołał jakimś cudem chwycić piłkę i utrzymać ją w grze.

Z tego ujęcia wyraźnie widać, że po interwencji Malarza piłka przekroczyła linię bramkową całym obwodem

Z tego ujęcia wyraźnie widać, że po interwencji Malarza piłka przekroczyła linię bramkową całym obwodem.

Pytanie tylko: czy aby na pewno? Sama sytuacja była mocno dyskusyjna, jednak eksperci obecni w studio i dokładne powtórki pozwoliły nam na jedyną słuszną interpretację zdarzenia. Gol dla Ajax’u padł i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Piłkarze drużyny z Amsterdamu mogą zatem poczuć się pokrzywdzeni przez błąd sędziowski. Arbiter jest tylko człowiekiem. To wszystko prawda, ale i kolejny dowód na to, że stosowanie technologii w futbolu jest wręcz koniecznością (tym bardziej, że mamy do czynienia z europejskimi pucharami). Warto wprowadzić pewne zmiany, aby nikogo nie krzywdzić i żeby ten sport był bardziej sprawiedliwy. O tę sytuację zostali zapytani trenerzy obu klubów. Jacek Magiera ostrożnie stwierdził, że stał za daleko, aby móc ocenić, czy piłka faktycznie przekroczyła linię bramkową. Z kolei trener Ajaxu Amsterdam – Peter Bosz – stwierdził, że: – Z ławki trenerskiej nie mogłem dokładnie widzieć strzału z 9. minuty, ale powtórki pokazały, że to była bramka. Arkadiusz Malarz wyjaśnił sytuację: – Byłem przekonany, że piłka nie przeszła linii bramkowej. Po interwencji od razu pokazałem arbitrowi, że nie wpadła ona do bramki. On potwierdził to kiwnięciem głowy. I graliśmy dalej. Była to największa i, na szczęście, jedyna kontrowersja czwartkowego spotkania.

 Pierwsza połowa  dominacja gości

Dwunasty zawodnik gotowy do gry.

Dwunasty zawodnik gotowy do gry.

     Co charakteryzowało grę Legii w pierwszej połowie? Brak konstruowania dobrych sytuacji, straty futbolówki, niedokładne podania, wybijanie chaotycznie piłki „na lagę”. Gospodarze od czasu do czasu próbowali tylko kąsać gości swoimi akcjami. Na plus w początkowym akcie spotkania gra Odjidji – Offoe oraz Miro Radović’ia. Ciągnęli grę do przodu i wykazywali się niemałą aktywności na boisku. Poza kontrowersyjną sytuacją Malarza niewiele się działo. Dopiero w 17. minucie Odjidja zdecydował się na indywidualny rajd, jednak jego strzał lewą nogą był za lekki, a futbolówka leciała niemal prosto w ręce stojącego w bramce de amsterdammers Andre Onany. W 34. minucie fatalny błąd popełnił Tomasz Jodłowiec. Stracił piłkę, po czym wywiązała się groźna kontra, w którą zaangażowani byli dwaj piłkarze gości. Ziyech otrzymał jednak zbyt mocne podanie od kolegi, które za bardzo „wyrzuciło” go na lewą stronę, co znacząco zwiększyło kąt i pozwoliło bramkarzowi Wojskowych na skuteczną interwencję. To była druga z trzech najgroźniejszych sytuacji w meczu. Na plus dla neutralnych widzów (na minus dla kibicujących mistrzowi Polski) gra Bertranda Traoré. Młody dwudziestodwuletni zawodnik przysparzał gospodarzom mnóstwo problemów. Był aktywny, szybki, dobrze dryblujący, oddał groźny strzał lewą nogą na bramkę wybijającego z problemami piłkę Malarza. Pod koniec pierwszej połowy mieliśmy okazję widzieć lepszy okres gry Legii. W 39. minucie Odjidja przejął piłkę, dokładnie górą skierował ją w pole karne rywali. Ta trafiła do Necid’a, który przyjął ją na klatkę piersiową, a następie z woleja uderzył na bramkę rywala. Nie złożył się jednak dobrze do oddania tego strzału. Szkoda tej sytuacji. Napastnik Legii miał mnóstwo czasu na odpowiednie przygotowanie się do uderzenia na bramkę. Był przy tym kompletnie niekryty. Trzecią z najgroźniejszych akcji Ajax’u miał Dolberg. Po kapitalnej klepce piłka trafiła pod jego nogę. Znalazł się w sytuacji niemal sam na sam. Piłka jednak poszybowała w kosmos. Prezez PZPN – Zbigniew Boniek – stwierdził po meczu na Twitterze, że to właśnie on był najsłabszym ogniwem pierwszej połowy meczu. Myślę jednak, że Jodłowiec mógłby spokojnie powalczyć z nim o ten tytuł. Po okresie lepszej gry oczekiwaliśmy na drugą część rywalizacji.

 

 Przełom

Wejście Kuchego na boisko odmieniło przebieg spotkania| Canal+ Sport

Wejście Kuchego na boisko odmieniło przebieg spotkania.| Canal+ Sport

Druga część rywalizacji zdecydowanie była lepsza w wykonaniu jedynego reprezentanta polskiej piłki w Europie. W 53. minucie świetną sytuację do oddania dobrego strzału w światło bramki miał Vadis Odjidja – Offoe. Strzelił jednak bardzo niecelnie. Po tej sytuacji grę ponownie kontrolowała holenderska drużyna. Ajax atakował, Legia się broniła. Znany scenariusz z pierwszej połowy? No, nie do końca… Około 60. minuty Magiera zdecydował się na dwie zmiany. Na boisku pojawili się Guilherme (za Kazaiszwiliego) oraz Kucharczyk (za Necid’a, który zagrał bardzo słaby mecz). Kuchy, od razu po wejściu na murawę, zrobił więcej od piłkarza, którego zmienił (a który już „trochę” pograł). Kapitalna akcja na prawym skrzydle, dobry rajd, podcinka piłki nad interweniującym wślizgiem obrońcą i wystawienie w pole karne. Inny defensor rywali ledwo wybił piłkę kierowaną do Radović’ia Był bliski zresztą bramki samobójczej. Była to najgroźniejsza sytuacja Legionistów w tym meczu, więc spokojnie można stwierdzić, że nie była to fatalna zmiana. Guilherme także zagrał kapitalne zawody i tylko żal bierze, że ci dwaj zawodnicy nie grali od początku spotkania. Dzięki takiej dyspozycji, z jaką pojawili się na boisku, wynik i przebieg rywalizacji mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Legia się ożywiła. Bardzo aktywni byli Guilherme, Kucharczyk, Odjidja i RadovićTo oni byli najgroźniejsi na murawie, to do nich trafiało najwięcej piłek. Mieliśmy okres dominacji gospodarzy. Minuta 67. Guilherme wypuszcza Kucharczyka na lewej flance, fantastyczny rajd tego piłkarza, dogranie do podążającego za akcją (którą sam rozpoczął) Brazylijczyka, jednak ten uprzedzony przez bramkarza drużyny z Amsterdamu –  Onanę. Wcześniej zresztą zostało odgwizdane jego przewinienie, więc ewentualny gol i tak byłby unieważniony.

Złe wieści przed rewanżem

Walka o piłkę| weszło.com

Walka o piłkę| weszło.com

W rewanżowym spotkaniu, które odbędzie się w czwartek 23 lutego o godz. 19.00 na Amsterdam Arenie nie zagra Miroslav Radovic. Jest to efekt żółtej kartki, którą zagrożony absencją w kolejnym meczu zawodnik otrzymał w 69. minucie. Miro pytany o to powiedział: – Szkoda sytuacji, w której dostałem kartkę, bo to nie pozwoli mi zagrać w rewanżu. Na pewno muszę przeprosić za to chłopaków. Będziemy musieli jak najlepiej przygotować się do rewanżowego meczu, aby powalczyć o awans. Ajax zdołał skonstruować kilka groźnych akcji. Najbardziej niebezpieczną miał w 78. minucie Ziyech. Na szczęście dla Wojskowych świetnie grający Malarz poradził sobie także z jego strzałem. W 84. minucie drugi żółty kartonik, a w konsekwencji czerwony, otrzymał Tete za faul na Guilherme. Wyleciał z boiska. Goście kończyli więc mecz w dziesiątkę. Gospodarze nie wykorzystali jednak tej okazji. Nastąpił okres uspokojenia gry. Wydawałoby się jakby obu drużynom ten wynik wystarczał. Po ostatnim gwizdku hiszpańskiego arbitra David’a Fernandez’a Borbalan’a bezbramkowy remis 0:0. Pomeczowe statystyki bez żadnego wyjątku wskazują na Ajax. Oddane strzały: 10 do 11, oddane strzały celne: 3 do 5, rzuty rożne: 8 do 9, posiadanie piłki: 39% do 61%.

Wypowiedzi pomeczowe

Jacek Magiera wypowiedział się na temat absencji w rewanżowym meczu Miroslav’a Radović’ia– Rado będzie brakowało w rewanżu, ale damy radę. Trener zdaje sobie sprawę z tego, jak ważna jest to strata dla drużyny, ale uważa, że mimo to Legia nawiąże walkę z holenderską drużyną. O meczu powiedział: – Biegaliśmy, byliśmy cierpliwi w defensywie. Dzisiejszy mecz pokazał, że można powalczyć z Ajex’em. Jak widać, ma on optymistyczne nastawienie przed rewanżem. Peter Bosz był nieco sfrustrowany wynikiem rywalizacji (i nieuznaną słusznie zdobytą bramką jego drużyny): – Przyjechaliśmy do Warszawy po zwycięstwo. Nie zawsze się udaje. Pozostaje nam czekać na kolejne spotkanie i mam nadzieję, że tam nam się powiedzie. Miro Radović zachowuje spokój przed czwartkowym meczem i stwierdza, że taki wynik jeszcze niczego nie przesądza: – Jeśli chodzi o awans, to nadal wszystko jest otwarte. Dopiero pierwsza połowa za nami. Jeśli chodzi o to spotkanie, to myślę, że zdecydowanie stać nas na więcej. 

Mecz o być albo nie być

Legia, aby utrzymać się w Lidze Europy i móc awansować do 1/8 finału, musiałaby albo z Ajax’em wygrać albo osiągnąć bramkowy remis (zasada goli na wyjeździe). Tylko takie dwa scenariusze oznaczałyby sukces. Na Amsterdam Arenie holenderskiej drużynie będzie wystarczające niedopuszczenie Legii do strzelenia gola, co może być, przez absencję napędzającego ofensywę Radović’ia zdecydowanie łatwiejsze. Na plus po czwartkowym meczu to, że nie dopuściliśmy do straty gola, dzięki czemu zasada goli na wyjeździe (przy bramkowym remisie) może zadziałać na naszą korzyść. Na minus to, że na stadionie rywala będzie o wiele trudniej o dobrą grę. W pierwszym meczu mieliśmy dwa obrazy Legii. Pierwszy: zagubiona, słaba, nie mająca pomysłu na grę, przestraszona rywala. Drugi: agresywny, waleczny, pomysłowy, groźny. Miejmy nadzieję, że właśnie taki będzie nam dane oglądać 23 lutego. I, podobnie jak trener Magiera, powinniśmy być spokojni, pewni umiejętności polskiego klubu i przede wszystkim… mieć nadzieję, że jego podopieczni zaprezentują się tak dobrze jak w meczu z Realem Madryt czy Sportingiem C.P. w Lidze Mistrzów. Teraz wszystko zależy od nich.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *