Ikona pokolenia – Bob Dylan

6158417075_e39fa1da26_z

fot. Paul Townsend

Folkowy grajek.  Buntownik z wielu powodów. Rzecznik swojego pokolenia. Choć z ostatnim określeniem sam wielokrotnie się nie zgadzał, dla wielu osób pozostaje symbolem zmieniającej się w latach 50. i 60. Ameryki. Kim jest, a kim chciał być Bob Dylan?

 

 

 

Urodził się 24 maja 1941 roku w Duluth w Minessocie. Opuszczając rodzinny dom w Hibbing, w którym dorastał od szóstego roku życia, udał się na studia do Minneapolis. Porzucił je jednak po pierwszym roku i wyjechał do Nowego Jorku, by spełniać się jako artysta. Uważał, że to droga i muzyka są szczęściem. Początki nie były łatwe. Miasto przepełnione było muzykantami, którzy rywalizowali o miejsce do grania. Tworzenie było jednak najważniejsze. Nie dbał o miejsca w których pomieszkiwał, o mroźną pogodę i nieciekawie knajpki na Greenwich Village, w których grał swoje pierwsze koncerty. Kiedy z polecenia Johna Hammonda, który odkrył m.in. Billie Holiday, podpisał kontrakt z Columbia Records poczuł, że jest na właściwym miejscu. Miał prawo do wydawania swoich utworów i to było dla niego najważniejsze. Pierwszy album nagrał w 1962 roku i zatytułował go swoim nowym pseudonimem – „Bob Dylan”.

Prawdziwe imię – Robert Allen Zimmerman – wskazywało na żydowskie pochodzenie. Jego przodkowie przyjechali do Stanów Zjednoczonych na początku XX wieku z Ukrainy i Litwy. Od dzieciństwa pobierał lekcje gry na harmonijce, gitarze i pianinie. Uczył się też śpiewu. Pierwsze próby występowania przed publicznością rozpoczął w liceum w założonych przez siebie zespołach: The Shadows Blasters i The Golden Chords. Muzyczne eksperymenty  grup nie podobały się jednak środowisku szkolnemu.

Niepoprawny buntownik

6158958530_51af706e11_z

fot. Paul Townsend

W wieku 22 lat wydał drugą płytę „The Freewheelin’ Bob Dylan”, którą otwierała piosenka „Blowin in The Wind”. Miała przełomowe znaczenie dla rozwoju jego kariery. Choć bazowała na tradycyjnych kompozycjach folkowych, przez swój przekaz została sklasyfikowana jako tzw. „protest song”. Sam muzyk nie lubił tego określenia i wielokrotnie się od niego odcinał.

W późniejszych latach Dylan zerwał z kanonem klasycznych piosenek folkowych, grając na gitarze elektrycznej. Podczas występu na Newport Folk Festival w 1965r został wygwizdany, a jego osoba stała się obiektem krytyki środowiska folkowego. Konsekwencja Dylana i nierezygnowanie z elektrycznego brzmienia stały się  niebawem inspiracją dla innych muzyków folkowych. Jego losy splotły się wkrótce z zespołem The Band. Stworzył wtedy utwór „Like a Rolling Stone”, w którym śpiewał: „Jak to jest? Być zdanym na siebie, jak zupełny obcy, jak staczający się głaz?”. Piosenka sięgnęła szczytu w zestawieniu 500 najlepszych utworów wszech czasów magazynu Rolling Stone. Poza nią ujęto w nim 11 innych kompozycji artysty.

6158958844_03e5a5dc7d_z

fot. Paul Townsend

W swojej autobiografii opisał swój stosunek do tamtych czasów: „Nie bardzo mnie interesował obłędnie skomplikowany współczesny świat. Był niestosowny i nie miał znaczenia. Nie kusił mnie”. Interesowały go za to rzeczy wielkie i wielcy ludzie – politycy, pisarze i inni muzycy.  Czytał o  Wolterze, Rousseau, Monteskiuszu, Lutrze – wizjonerach i rewolucjonistach. W pewnym sensie się z nimi utożsamiał. Czuł piętno II Wojny Światowej i to zdefiniowało jego widzenie świata. Lata dzieciństwa w czasie wojny opisywał bardzo dosadnie: „Świat rozpadał się na kawałki, a chaos walił po pyskach, niczym pięścią wszystkich nowo przybyłych na ten świat”.

Gdy w radiu królowała muzyka pop, Dylan nie miał w repertuarze żadnego utworu nadającego się do komercyjnej rozgłośni. Mimo, że nie przeżył żadnych z podobnych zdarzeń, pisał piosenki o szmuglerach, mordujących swe dzieci matkach, rozpadających się cadillacach, powodziach  i zwłokach odnalezionych na dnie rzeki.  Chciał zostać poetą – muzykiem. Według niego współczesnej muzyce brakowało autentyczności, twierdził że była „słabiutka” i zbyt łagodna. Swoim brzmieniem pragnął rzucić wyzwanie popkulturze. Uważał że: „Folkowa pieśń ma tysiąc twarzy i wszystkie należy poznać, jeśli chce się uprawiać ten gatunek.” Do końca lat 60. muzyk wydał łącznie 10 albumów studyjnych, w których opowiadał się za wolną miłością, prawami człowieka i równością rasową.

Mistrz czasów minionych

Pod koniec lat 70. Dylan doznał nawrócenia religijnego. Wychowany w tradycji judaistycznej, porzucił swoje dotychczasowe wyznanie i przeszedł na chrześcijaństwo. Po 115 koncertach, które zagrał w 1978 roku zapisał się do grupy studiującej Biblię. Następstwem przemiany duchowej były trzy płyty o treści religijnej nagrane przez Dylana w roku 1979, 1980 i 1981. Początkowo nie był przekonany do utworów, które znalazły się na albumach. Pisał je, ale nie wyobrażał sobie, by mógł je zaśpiewać. Jednak w marcu 1979 roku sam skontaktował się ze słynnym producentem Jerrym Wexlerem przedstawiając propozycję współpracy. Album „Slow Train Coming” stał się jednym z najlepiej sprzedających się krążków artysty.

6158417511_e6ddfbdee3_z

fot. Paul Townsend

Kolejna produkcja „Saved” rozpoczęła burzliwy okres dla kariery Dylana. Przez kolejne kilkanaście lat przestał cieszyć się popularnością – żadna z jego płyt nie trafiła do pierwszej dziesiątki najlepiej sprzedających się albumów. W swoich kronikach pisał wtedy: „Czułem się skończony. Jak pusty, wypalony wrak. W głowie pustka, nie potrafiłem zrzucić balastu. Gdziekolwiek się znalazłem, okazywało się, że jestem trubadurem lat 60., folk-rockowym dinozaurem, mistrzem słowa czasów minionych, wymyśloną głową państwa położonego nie wiadomo gdzie. Wpadłem w bezdenną dziurę kulturalnego zapomnienia”.

Poczciwy bluesman

Przełom nastąpił wraz  z albumem „Oh Mercy” wyprodukowanym przez Daniela Lanoisa w 1989 roku. Płyta zebrała pozytywne recenzje krytyków. Album „Time Out of Mind” z 1997 roku przyniósł artyście nagrodę Grammy w trzech kategoriach: Album Roku, Najlepsze Męskie Rockowe Wykonanie oraz Najlepszy Folkowy Album. W 2000 roku Dylan otrzymał statuetkę Oscara za  piosenkę „Things Have Changed”, którą napisał do komedii „Cudowni chłopcy”. Jego album „Modern Times” z 2006 roku uczynił Dylana najstarszym artystą, którego płyta zdobyła pierwsze miejsce na amerykańskich listach przebojów. Zręczne połączenia bluesa, rockabilly i ballady rockowej przyniosły taki sam wynik na listach przebojów w Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii, Irlandii, Danii, Norwegii i Szwajcarii.

Nawiązaniem do płyty była kolejna produkcja Dylana z 2008 roku – „Together Through Life”. Artysta wykorzystał mocne bluesowe brzmienia by opowiedzieć historie o miłości, trudach życia oraz zmianach, których nie da się zatrzymać…

 

Bob Dylan wystąpi 5 lipca na Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty koło Słupska.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *