Czym jest złostan? Nowe pojęcia na nowe czasy

Fot. Glen Carrie | Unsplahs.com

Współczesny świat zmienia się w coraz szybszym tempie. Na przestrzeni życia dzisiejszego studenta zaszło więcej zmian, niż w średniowieczu w ciągu stulecia. Nieustannie pojawiają się napędzające się wzajemnie i wchodzące ze sobą w interakcje nowe zjawiska w obszarze technologii, filozofii czy relacji międzyludzkich. Z drugiej strony ciągle odkrywamy nowe prawdy o świecie, wcześniej niewidoczne z racji swej oczywistości, co za tym idzie, przezroczystości. Obie te tendencje widoczne są we wzrastającej potrzebie pojęć opisujących przebogaty świat zwierząt, a także naszą relację z nimi.

,,Granice mego języka wskazują granice mego świata”, jak powiedział kiedyś austriacki filozof Ludwik Wittgenstein. Porozumiewamy się i myślimy w obrębie tego czy innego języka, przy użyciu tych narzędzi, pojęć i struktur, w które nas wyposaża. Jeśli skąpi on nam środków do wyrażenia danej myśli czy idei, przekazanie jej dalej, czy nawet jej stworzenie, będzie utrudnione i wymagało wielu wyjaśnień, wielopiętrowych konstrukcji gramatycznych i pojęciowego kluczenia naokoło istoty naszego przekazu.

Żeby unaocznić tę cechę języka, wystarczy podjąć próbę skrytykowania porządku społecznego panującego np. w Chinach, ale nie używając takich terminów, jak ,,demokracja”, ,,dyktatura” czy ,,prawa człowieka”. Można też tego rodzaju eksperyment podjąć w bardziej domowych warunkach, np. spróbować opisać własną sypialnię, udając, że nie zna się takich określeń, jak ,,łóżko”, ,,okno”, czy nawet ,,po lewej” bądź ,,po prawej”.

W obszarze antropozoologii (czyli nauki badającej interakcje człowieka ze zwierzętami pozaludzkimi), która to sama jest nowym pojęciem, znaleźć możemy dziesiątki terminów próbujących uchwycić perspektywę, jaką człowiek przybiera wobec zwierząt pozaludzkich, ich status we współczesnym świecie oraz spektrum ich doznań. Wiele z tych wyrażeń powstało w języku angielskim bądź francuskim, nie będąc jak dotąd przetłumaczonymi na język polski, częstokroć również na swoim rodzimym gruncie funkcjonując jedynie w pewnej akademickiej bańce. Możemy wśród nich wymienić m.in. ,,meatification”, ,,misothery” czy ,,l’animot”. Inne, takie jak ,,zwierzęta pozaludzkie” czy ,,weganizm” upowszechniają się wśród aktywistów na rzecz praw zwierząt i dziennikarzy, by finalnie powoli trafiać do powszechnego obiegu. Jeszcze inne nie tyle doczekały się swojego polskiego przekładu, co zostały stworzone właśnie przez polskich myślicieli z dziedziny antropozoologii.

Złostan

Do ostatniej z tych kategorii możemy przypisać pojęcie ,,złostanu”. Jego twórcą jest Dariusz Gzyra, wykładowca na kierunku ,,Antropozoologia” na Uniwersytecie Warszawskim, filozof, publicysta, autor książki Dziękuję za świńskie oczy oraz podcastu Ważne Nieważne. Powstało ono w opozycji do terminu ,,dobrostan”, którym zwyczajowo określa się doświadczenia zwierząt żyjących w systemie hodowli przemysłowej. Przykładowo, o poprawie warunków, w jakich trzymane są zwierzęta, mówi się jako o ,,poprawie dobrostanu” – za takim ujęciem sprawy kryje się milczące założenie, że zwierzęta te żyją w ,,dobrych” warunkach, a wszelkie działania mają na celu zwiększenie tego dobra, mimo że tak naprawdę chodzi raczej o zmniejszenie ilości zła, które je dotyka.

Karnizm

Słowo to stworzone zostało przez Melanie Joy, absolwentkę psychologii na Harvardzie, autorkę książki Why We Love Dogs, Eat Pigs, and Wear Cows oraz wydanej w języku polskim książki Ponad przekonaniami. Weganie, wegetarianie i mięsożercy przy jednym stole. Oznacza ono społeczne przyzwolenie na jedzenie mięsa, pogląd, iż taka praktyka jest neutralna z moralnego punktu widzenia. Nazwanie tego przyzwolenia pozwala na wyciągnięcie go ze sfery oczywistości, tak powszechnej, że aż niezauważalnej, bowiem otaczającej nas zewsząd, niczym również nie widziane przez nas powietrze.

Wystąpienie Melanie Joy poświęcone terminowi karnizmu należy do jednego z najpopularniejszych przedstawionych w ramach formatu TEDx.

Sentient

Sentient, inny z terminów zaproponowanych przez Dariusza Gzyrę, zaczął już być używane również poza językiem polskim. Oznacza on każdy byt obdarzony świadomością, rozumianą jako bycie podmiotem odczuwania. Określenie to podkreśla zdolność nazywanej w ten sposób istoty do czucia, a tym samym jej podmiotowości moralnej. Zawiera ono w sobie ludzi oraz zdecydowaną większość zwierząt pozaludzkich, wyłączając jednak te zwierzęta, które świadomości nie posiadają (z racji braku mózgów), jak np. gąbki.

Dodatkowo Gzyra przedstawił szereg innych terminów, zbudowanych na bazie ,,sentienta”, takich jak choćby ,,sentiokracja” – słowo to oznacza taki ład społeczny, w ramach którego respektuje się interesy i prawa wszystkich bytów cechujących się świadomością.

Jednocześnie słowo to, choć powstało w odniesieniu przede wszystkim do zwierząt, w przyszłości może być potencjalnie użyte do nazwania tych obdarzonych umysłem bytów, jakie napotkamy – np. kosmitów – albo wręcz takich, które sami stworzymy – jak sztuczna inteligencja. Nie wiemy bowiem, kiedy jednym z najbardziej palących dylematów społecznych będzie pytanie o to, czy AI mówiąc o tym, że cierpi, odzwierciedla nieprzebrane ilości tekstów, na których zostało wytrenowane, czy też odzwierciedla realny stan swojego cyfrowego umysłu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

siedem − 6 =