Ruchy w bezruchu 2 #9: Moore ponownie w Polsce, Wołoszyn zostaje w Arce!

Bartłomiej Wołoszyn zostaje w Arce | Fot. Andrzej Romański – PLK

Kluby Energa Basket Ligi rozpoczęły już drużynowe przygotowania do nowego sezonu. W związku z tym proces budowania składu w wielu zespołach zmierza ku końcowi. W najnowszej części serii transferowej przyjrzymy się więc ciekawym wzmocnieniom w Trójmieście, Gliwicach oraz u beniaminka z Łańcuta. Zaczynamy!

Poprzednie części drugiego sezonu serii możecie przeczytać tutaj:

Mocny transfer Sokoła – Moore zagra w Łańcucie!

Sokół Łańcut po raz pierwszy w historii zagra w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Działaczom klubu z Podkarpacia sporo czasu zajęło załatwienie wszelkich formalności, aby zagrać w Ekstraklasie. Jednakże wszystko udało się zrobić na czas, a zespół z Łańcuta wystąpi w Energa Basket Lidze. W związku z tym proces budowy składu w Sokole ruszył nieco później niż w przypadku reszty ligowej stawki, ale i tak trenerowi Dariuszowi Kaszowskiemu udało się zbudować ciekawą drużynę. Liderem zespołu będzie bez wątpienia amerykański combo-guard — Lee Moore, który rok temu występował już w EBL. Został wybrany nawet do najlepszej piątki całej ligi. Trzeba więc powiedzieć, że jak na beniaminka to wręcz hitowy transfer! Można nawet stwierdzić, że nawet jeden z najrozsądniejszych ruchów tego lata.

Moore to zawodnik, który w sezonie 2020/2021 był jednym z najlepszych graczy w polskiej lidze. Notował średnio 18,1 punktów, 6,2 zbiórki i 6 asyst na mecz, co pokazuje tylko, jak wszechstronnym jest koszykarzem. Nie ma problemu ze zdobywaniem punktów, jak i walką o piłce na desce po obu stronach parkietu. Poza tym świetnie kontroluje tempo ataku swojej drużyny i dobrze rozrzuca piłki do swoich kolegów na boisku. Ma bardzo dobry przegląd parkietu, co widać na jednym z poniższych filmików. Ponadto nie ma problemu z byciem liderem zespołu, a co najważniejsze doskonale odnajduje się w tej roli. Nie boi brać się ciężaru gry na siebie w kluczowych momentach spotkania. Dodatkowo może grać na obu pozycjach obwodowych.

Poza tym wszystkim Moore dobrze czyta również grę rywali i ma szybkie ręce w obronie, gdyż w MKS-ie notował średnio prawie dwa przechwyty na mecz, co pokazuje tylko, jak wartościowym jest zawodnikiem. Trzeba przyznać, że działacze Sokoła dokonali bardzo wartościowego wzmocnienia. Być może nawet jednego z najlepszych tego lata w całej lidze. A jeśli Moore pokaże się z takiej świetnej strony jak w Dąbrowie Górniczej, to kto wie, czy Sokół nie powalczy o coś więcej niż tylko o ligowe utrzymanie w nadchodzących rozgrywkach.

Moore nie spala się w kluczowych momentach spotkania, co widać między innymi na poniższym filmiku:

Kapitan nie opuszcza gdyńskiego okrętu

Był już bardzo blisko gry w Anwilu Włocławek, ale na finiszu negocjacji wszystko się zmieniło. Zwłaszcza kiedy okazało się, że w Gdyni dalej będzie koszykówka na ekstraklasowym poziomie. W związku z tym wszystkim kapitan Asseco Arki Gdynia w ostatnim sezonie — Bartłomiej Wołoszyn postanowił zostać w klubie, w którym czuje się bardzo dobrze. Wołoszyn przedłużył kontrakt i w nadchodzących rozgrywkach powinien być jedną z czołowych postaci zespołu trenera Krzysztofa Szubargi. To dobra wiadomość dla gdyńskich kibiców.

Wołoszyn to przede wszystkim zawodnik bardzo doświadczony i ograny na polskich parkietach. Kapitan Arki rozegrał już aż 16 sezonów w polskiej lidze, a łącznie ma na swoim koncie występy w aż 485 spotkaniach! W tym sezonie będzie więc okazja, aby dobić do magicznej bariery pięciuset rozegranych meczów. Z kolei poprzednie rozgrywki były najlepsze dla Wołoszyna pod względem punktowym. Notował średnio 12,6 punktów na mecz przy całkiem przyzwoitej skuteczności 46% z gry. Jest typem walczaka, który walczy o każdą piłkę na boisku i potrafi poderwać swój zespół do walki w najcięższych momentach spotkania. Dodatkowo w ataku dokłada solidny rzut z dystansu i dobrą grę 1 na 1. Ponadto też jest w stanie dołożyć coś od siebie na desce po obu stronach parkietu. 36-latek dodatkowo dobrze odnajduje się w roli 2-3 opcji w zespole. Jest w stanie wziąć odpowiedzialność za wynik i grę w ataku, kiedy formy danego dnia nie mają liderzy zespołu. Trzeba więc stwierdzić, że włodarzom Arki udało się zatrzymać u siebie wartościowego koszykarza.

Trzykrotny wicemistrz Polski zagra na Śląsku

Jure Skifić (nr 11) w nadchodzącym sezonie zagra w Gliwicach | Fot. Andrzej Romański – PLK

Jure Skifić grał w trzech klubach w Energa Basket Lidze. Jednak ani w Toruniu, ani w Warszawie, ani nawet w Ostrowie Wielkopolskim nie zdobył mistrzostwa Polski. Natomiast za to aż trzykrotnie został wicemistrzem naszego kraju. Teraz ponownie będzie występował na polskich parkietach. Tylko że tym razem Chorwat powalczy razem wraz ze swoim nowym zespołem raczej o utrzymanie w lidze, a nie o strefę medalową. Skifić został nowym zawodnikiem GTK Gliwice, gdzie powinien być jedną z ważniejszych postaci drużyny trenera Marosa Kovacika.

Skifić to przede wszystkim zawodnik doświadczony i umiejący grać w meczach o dużą stawkę. W polskiej lidze trzy razy wraz ze swoją grał w wielkim finale, co jest dużym osiągnięciem. Ponadto też jest to gracz, który jest bardzo wartościowy dla drużyny, kiedy nie jest jej główną gwiazdą. Świetnie odnajduje się w roli czwórki rozciągającej grę — trzeba pamiętać, że Chorwat nieźle rzuca z dystansu. Dodatkowo umiejętnie odnajduje się w grze 1 na 1 i zbiera dużo piłek po obu stronach parkietu (prawie sześć na mecz). Warto również zaznaczyć, że notuje prawie przechwyt na mecz, co jak na gracza grającego na pozycji silnego skrzydłowego jest dobrym wynikiem.

Chorwat teraz będzie grał w klubie, który nie będzie stawiany w roli kandydata do awansu fazy play-off, o grze o medale już nie mówiąc. To może jednak mu tylko pomóc, bo nie będzie na nim ciążyła presja. Będzie miał większą rolę w drużynie i dostaje świetną okazję, aby pokazać swoją wartość.

Belgijskie wzmocnienie Trefla

Trefl Sopot wczoraj rozpoczął przygotowania do nowego sezonu, a w poprzednim tygodniu podpisał kontrakt z kolejnym zawodnikiem. Nowym graczem Żółto-Czarnych został Jean Salumu. To belgijski zawodnik grający na pozycji rzucającego obrońcy, który aktualnie przygotowuje się z kadrą Belgii do rozpoczynającego się już na początku września Eurobasketu. Salumu ma za sobą grę w niezłych europejskich zespołach, ale też pewną niechlubną statystykę — w trzech ostatnich latach wraz ze swoimi drużynami spadał z ligi. Teraz w Treflu powinien być pierwszym wyborem trenera Żana Tabaka na obwodowych pozycjach. W dodatku będzie odgrywać ważną rolę w drużynie.

Salumu to przede wszystkim taki typowy „łowca punktów”. Dobrze rzuca z dystansu, nieźle czuje się w grze 1 na 1 w ataku oraz w penetracjach pod kosz. Patrząc po tym, jak budowany jest zespół Trefla przez trenera Tabaka na ten sezon, można stwierdzić, iż to Salumu będzie zawodnikiem, którego zadaniem będzie dostarczać punkty w najważniejszych momentach spotkania. Brać na siebie odpowiedzialność za atak swojej drużyny w decydujących akcjach. Inne ważne cechy nowego gracza Trefla to całkiem niezła obrona i doświadczenie. 32-letni koszykarz ma za sobą grę na parkietach ligi niemieckiej, belgijskiej, włoskiej oraz francuskiej. W trójmiejskim zespole będzie miał rolę podobną do tej, którą w ostatnim roku pełnił Holender – Yannick Franke. Tylko że teraz będzie to związane z walką co najmniej o miejsce w fazie play-off, a nawet i może w ligowym półfinale. Czy Salumu podoła temu wyzwaniu? Zobaczymy. Jest to dość intrygujący transfer.

Kolejne teksty związane z nadchodzącym sezonem Energa Basket Ligi już niedługo pojawią się na łamach CDN-u!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *