12/06/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Trudy e-dorastania

2 min przeczytania
fot. unsplash.com

Zastanawiacie się czasem, jak wyglądałaby codzienność bez telefonu komórkowego w nieustannym zasięgu kilku centymetrów od naszej dłoni? Albo jak żyłoby się otoczonym większą bliskością zamiast zimnym ekranem i milionem bodźców? Żeby się o tym przekonać, wystarczyłoby cofnąć się o zaledwie kilkanaście lat.

Cieszę się, że mając kilka lat, w ręku trzymałam łopatkę i wiaderko, a nie smartfon z najnow szym klipem Ekipy Friza. Z biegiem czasu, w podstawówce, nieposiadanie dotykowego urządzenia stało się jednak obciachowe i było powodem wytykania palcami przez rówieśników. Najnowsze modele pojawiały się z dnia na dzień, a świat zmieniał się na naszych oczach. Nagle odrabianie pracy domowej z rodzicami odeszło w niepamięć, bo przecież Google wiedziało lepiej. A kiedy przyszła pora na zainstalowanie Snapchata i Instagrama, nie było już odwrotu. Uznaję to za tak zwany początek końca. Wtedy to wszystko wydawało się takie nowoczesne i wielce rozrywkowe. Po kilku latach telefonu przyklejonego do dłoni myślę sobie, że wolałabym nigdy nie poznać żadnej z modnych aplikacji. Nie odbieram mediom wszystkich pozytywów i ogromu możliwości, jakie nam gwarantują. Zauważam jednak bezkres wad, które nieustannie i bezkarnie zamieniają nasze dorastanie w piekło.

Od tego tak naprawdę nie można uciec. Bez Facebooka trudno być na bieżąco nawet z własnymi zajęciami na studiach. Innymi prawami rządzi się Instagram. Świadomość, co robią nawet od lat niewidziani znajomi, jest dziwnie uzależniająca. Wyidealizowane zdjęcia z życiowych podróży i wieczny uśmiech na twarzy każdego, mimo że wyglądają sztucznie i tak codziennie do nas przemawiają. Otaczający nas z każdej strony lifestyle narzuca nam schematy, których trzymamy się bez zastanowienia. Budowanie idealnej sylwetki z pomocą diet ­­— cud influencerek wydaje się skuteczniejszy niż głosy specjalistów. Widocznie zmienione w photoshopie zdjęcia robią na nas wrażenie i zapadają w pamięć jako prawdziwe. Towarzyszy nam poczucie wykluczenia i presja, gdy Instastory znajomych wypełniają relacje z imprez, a my akurat spędzamy piątkowy wieczór w łóżku. Nieustanne i mimowolne porównywanie się do wszystkich i wszystkiego nie daje nawet chwili spokoju. Z tym właśnie kojarzy mi się dorastanie i wieczne próby odnalezienia własnego głosu w e-chaosie.

Czy  da się jeszcze coś z tym zrobić? Nie wiem, ale nawet Google nie wie. Czasami chciałabym cofnąć się w czasie i przeżyć najlepsze lata młodości tak jak moi rodzice. Albo chociaż wiedzieć tak dużo jak oni, bez konieczności włączenia Wikipedii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwadzieścia + 13 =