Sean Dyche zwolniony przez Burnley

fot. Instagram.com/burnleyofficial

Burnley poinformowało o zakończeniu współpracy z dotychczasowym szkoleniowcem zespołu. Sean Dyche został zwolniony po dekadzie spędzonej na Turf Moor. Wszystko z powodu słabej dyspozycji drużyny w obecnym sezonie Premier League.

Czarne chmury zbierały się nad Turf Moor już od dłuższego czasu. Burnley jest coraz bliżej spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej, a władze klubu chwytają się już każdej możliwej deski ratunku. Nie pomogło przeczekanie złej passy oraz wymiana napastnika, więc zdecydowano się na niełatwy ruch, czyli zwolnienie Seana Dyche’a. Anglik był twarzą klubu, pracował w nim bowiem od 30 października 2012 roku. Po przepracowaniu zaledwie dwóch lat wprowadził ten lokalny klub do czołówki angielskiej piłki. Pierwszy sezon nie był udany, ponieważ Burnley spadło z hukiem z ekstraklasy, lecz Dyche szybko się podniósł i ponownie awansował do Premier League, w której Burnley występuje nieprzerwanie od 2016 roku.  Za jego kadencji udało im się osiągnąć rekordowe od lat siódme miejsce w tabeli, a co za tym szło, kibice mogli poczuć smak europejskiego futbolu. Dyche poprowadził The Clarets w 425 spotkaniach. Głos w oficjalnym komunikacie klubu zabrał prezes, Alan Pace.

Na początku chcielibyśmy złożyć szczerze podziękowania dla Seana i jego sztabu za to, co osiągnęli z klubem przez ostatnią dekadę.

Podczas jego kadencji na Turf Moor, Sean był uznany na boisku jak i poza nim. Był szanowany przez graczy, sztab, kibiców i dużą część piłkarskiej społeczności.

Jednak wyniki w tym sezonie były rozczarowujące. Podejmując te niesamowicie trudną decyzję, z ośmioma kluczowymi kolejkami do rozegrania, czujemy, że zmiana jest potrzebna, aby dać zespołowi jak największe szanse na pozostaniu w Premier League.

Sean Dyche nigdy nie był wizjonerem w swoim zawodzie. Grał prostym systemem i w jego taktyce nie było niesamowitych schematów czy najładniejszej gry. Liczył się wynik. Przez długi czas osiągał go ponad stan, jednak w tym sezonie braki jakościowe w kadrze w porównaniu do reszty stawki okazały się zbyt duże. Burnley Dyche’a można nazwać zespołem konserwatywnym, opierającym się na wyspiarskich piłkarzach w klasycznej formacji 4-4-2. Dyche zasłynął za to swoim charakterem, dorobił się nawet lekko prześmiewczego pseudonimu: Rudy Mourinho. Wszystko za sprawą jego stylu bycia i wypowiedzi. Jego konferencje prasowe urosły do rangi legendarnych i wielu sympatyków angielskiej piłki oglądało je bardziej dla samej postaci Dyche’a, niż po to, aby wyciągnąć z nich jakieś informacje.

Niestety na powrót takich konferencji będziemy musieli poczekać, aż poznamy nowego pracodawcę angielskiego szkoleniowca. Dyche był kimś więcej niż tylko menedżerem Burnley. Jeśli ktoś myślał o The Clarets, to naturalnie przychodził mu do głowy rudobrody trener. Dlatego też wszystkich zszokowała decyzja zarządu klubu. Szanse na utrzymanie, tak czy siak, mają niskie, a zwolnienie Dyche’a na 8 kolejek przed końcem sezonu po tym, co zbudował na Turf Moor, jest po prostu nieeleganckie. Takiego samego zdania jest duża część brytyjskich ekspertów oraz kibiców. Dobitnie pokazują to wpisy na Twitterze. Przykładowo The Athletic opublikował ankietę z zapytaniem, czy Burnley ma większe szanse na pozostanie w Premier League bez Seana Dyche’a, na przykład niemal 95% respondentów zaznaczyło opcje „nie”. Słowa uznania dla Dyche’a zamieścił na platformie chociażby Gary Neville, legenda angielskiej piłki.

Jest to smutny dzień w historii ligi, a Dyche z pewnością nie zasłużył na zwolnienie w takim momencie sezonu. Wraz z utratą pracy stracił również tytuł szkoleniowca z najdłuższym stażem w klubie Premier League. Teraz miano to dzierży Jurgen Klopp, który w Liverpoolu jest od 8 października 2015 roku. Pieczę nad Burnley w najbliższym czasie przejmie dotychczasowy trener drużyny U-23 Mike Jackson. Co ciekawe jednym z jego asystentów będzie kapitan zespołu Ben Mee.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

11 − siedem =