Największe polskie talenty w historii gier FIFA

fot. facebook.com/KNWorldFootball/

Ach te wirtualne wonderkidy! Niejeden piłkarz przeszedł do historii nie ze względu na popisy boiskowe, ale z uwagi na kosmiczny potencjał, jakim bywał obdarzany w grach. Kojarzycie takich zawodników jak Lulinha, Diogo albo José Baxter? Jeśli komuś te nazwiska cokolwiek mówią, to najpewniej oznacza, że wiele godzin spędził, grając w FIFĘ w trybie menedżera.

W historii serii było kilku polskich piłkarzy, którym twórcy przewidywali świetlaną przyszłość. Świat realny weryfikował to różnie. Oto pięciu zawodników, którzy zdaniem EA mieli zrobić największe kariery.

5. Bartłomiej Drągowski 71/86 (domyślny poziom umiejętności zawodnika/maksymalny poziom umiejętności, do którego zawodnik może się w grze rozwinąć – oceny są w skali od 1 do 99 punktów) – FIFA 16

W momencie premiery gry dziewiętnastolatek był już jednym z najlepszych bramkarzy w Ekstraklasie, a w mediach standardem stawały się informacje o obecności skautów zachodnich klubów na meczach Jagiellonii.

Dzisiaj może Drągowski nie występuje w klubie z czołówki zachodniej ligi, ale Fiorentina nie wygląda źle, biorąc pod uwagę ile sezonów zajęło mu wywalczenie miejsca między słupkami drużyny z Florencji.

4. Bartosz Białkowski 67/86 – FIFA 07

Mawia się, że chlubą polskiej piłki jest szkoła bramkarska, tak więc mamy kolejnego polskiego bramkarza, po którym twórcy spodziewali się, że będzie gwiazdą.

Gdy gra pojawiła się w sklepach, Białkowski był zawodnikiem Southampton i miał za sobą udane występy na mistrzostwach świata U-21 w Kanadzie. Białkowski zachwycał, a z ławki przypatrywali mu się przyszli reprezentacyjni bramkarze – Przemysław Tytoń i Wojciech Szczęsny. Los bywa przewrotny.

Jak to w wielu przypadkach bywa, na drodze zawodnikowi stanęły liczne kontuzje, które trapiły go, gdy ten grał (a raczej trenował) w barwach Świętych.

Białkowski świata nie podbił, ale i tak wycisnął wiele ze swojej kariery, stając się najlepszym bramkarzem Championship i zaliczając krótki epizod w reprezentacji (1 mecz i powołanie na mundial).

3. Kuba Błaszczykowski 77/87 – FIFA 08

Jedyny zawodnik z tej listy, o którym można powiedzieć, że w pełni wykorzystał swój potencjał.

W momencie wydania gry Błaszczykowski był nowym nabytkiem Borussi Dortmund. Dwudziestojednolatek przechodził do BVB jako podstawowy zawodnik reprezentacji Polski i jeden z najlepszych zawodników polskiej ligi. Trudno zatem się dziwić, że twórcy śmiało szacowali, że piłkarz będzie dalej się rozwijać.

W grze Błaszczykowski był idealnym zawodnikiem dla osób grających w trybie menadżera. Nie dość, że szybko się rozwijał, to jego najmocniejszymi atrybutami było potężne przyśpieszenie, co w połączeniu z niezłymi umiejętnościami technicznymi czyniło jego postać bardzo grywalną.

2. Kamil Oziemczuk 61/90 – FIFA 07

Talent, który zgasł tak szybko jak zabłysnął. W wieku siedemnastu lat zadebiutował w Górniku Łęczna i szybko zapewnił sobie stałe miejsce na placu gry Dumy Lubelszczyzny. Dobre występy zaowocowały przenosinami młodego piłkarza do AJ Auxerre, które miało pomóc mu wypłynąć na szerokie wody.

Okręt, zamiast płynąć dumnie w kierunku pierwszego zespołu, rozbił się o pierwszą poważną kontuzję w karierze – zerwanie więzadeł. Nie było to jednak największym przekleństwem piłkarza. Był nim źle wykonany przez francuskich lekarzy zabieg, przez który Oziemczuk nigdy nie pozbył się problemów z kolanem.

I tak dzięki wybitnej pracy specjalistów Oziemczuk zamiast czarować w Ligue 1, musiał próbować swoich sił w tak uznanych markach jak Orlęta Radzyń Podlaski, Avia Świdnik czy Hetman Zamość.

1. Maciej Korzym 59/94 – FIFA 05

Nigdy wcześniej, ani później żaden polski zawodnik nie został doceniony przez twórców tak wysokim potencjałem. Osoby mające w składzie szesnastoletniego Korzyma mogły rozwinąć jego umiejętności do poziomu najlepszych zawodników w grze.

Powiedzmy sobie jasno, że Maciej Korzym wielkim talentem był. Już w wieku szesnastu lat stał się ważnym ogniwem III-ligowej Sandecji Nowy Sącz. Brylował także w kadrach młodzieżowych, czym wzbudził zainteresowanie Chelsea, która zaprosiła młodego piłkarza na testy.

Ostatecznie nic z tego nie wyszło, ale Korzym na przyszłe miejsce przeprowadzki i tak nie mógł narzekać, bo trafił do ówczesnego wicemistrza Polski – Legii Warszawa. Łazienkowskiej nie podbił, a zamiast tego był zsyłany na wypożyczenia do różnych ekstraklasowych klubów.

Stabilizacja nastała dopiero, gdy trafił do Korony Kielce, gdzie stał się kluczowym zawodnikiem słynnej Bandy Świrów. W pewnym momencie mówiło się nawet o tym, że Waldemar Fornalik jest zainteresowany sprawdzeniem Korzyma w reprezentacji Polski.

Dobra passa została brutalnie przerwana przez kontuzję odniesioną w wyniku niefortunnego zderzenia z bramkarzem w meczu ligowym. Wypadek skutkował złamaniem kości strzałkowej i uszkodzeniem więzadła w stawie skokowym. Korzym powrócił na boisko i co prawda dalej występował w Ekstraklasie, ale to już był cień dawnego piłkarza. Jeśli w Koronie mogliśmy obserwować jedynie przebłyski talentu, to w kolejnych klubach nawet ich brakowało.

***

W zestawieniu wzięto pod uwagę jedynie tych zawodników, którzy w chwili rozpoczęcia danego sezonu nie mieli ukończonego 22 roku życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

15 − trzynaście =