„m jak młodość” wiele imion ma

źródło: własne archiwum

Psychomachia osadzona w rzeczywistości współczesnych artystów. Miejsce, gdzie piękno z brzydotą są integralne, w którym marzenia zderzają się z systemową opresją, a kolory i tekstura farb mogą zmienić czyjś stosunek do społeczeństwa. Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie i „m jak młodość” – a tam młodość dopuszczona do głosu za pośrednictwem akcji mBanku.

„m jak malarstwo” to projekt będący inwestycją bankowego kapitału w potencjał młodych, polskich plastyków. Twórczość wielu z nich można kojarzyć z mediów społecznościowych. W pandemicznych czasach to one wirtualnie zaspokajały pragnienie obcowania ze sztuką. Od początku października w Sopocie, już na żywo, możemy odwiedzać intrygującą wystawę „m jak młodość”. A oto autorzy prac:

Lena Achtelik, Marta Antoniak, Agnieszka Apoznańska, Tomasz Baran, Monika Chlebek, Bolesław Chromry, Martyna Czech, Jakub Gliński, Anna Grzymała, Karolina Jabłońska, Filip Kampka, Tomasz Kręcicki, Agata Kus, Sasa Lubińska, Jan Możdżyński, Urszula Madera, Monika Misztal, Marta Nadolle, Karol Palczak, Zofia Pałucha, Cyryl Polaczek, Agata Słowak, Mikołaj Sobczak, Paulina Stasik, Łukasz Stokłosa, Jan Eustachy Wolski, Julia Woronowicz, Joanna Woś, Natalia Załuska, Konrad  Żukowski.

 

źródło: własne archiwum

Cierpienia młodego artysty

Przemoc, wykluczenie, odwrócone wartości, opresja systemu, a do tego pęd cywilizacyjny – martyrologia polskiej młodzieży została zdefiniowana na nowo. Dziś bez mickiewiczowskich uniesień, na ścianach PGS zawisło to co zwyczajnie wkurza młodych. Sztuka często przesiąknięta pozorną brzydotą, która przecież jak nic innego pociąga i fascynuje człowieka. Czego więc obawia się młodość?

Niby banał – mężczyzna jedzący hamburgera. Czy jednak nie stanowi on wymownego symbolu współczesnego stylu życia? Sos obrzydliwie ociekający z ust, do tego niewyraźne rysy, krzykliwe kolory. Żyjemy szybko i często byle jak, jedząc, kupując, produkując byle co. „Brakuje w tym wszystkim subtelności” – tak machinę konsumpcjonizmu kwituje Monika Misztal, autorka obrazu „Hamburger” (2018).

 

 

„Wojna biało-czerwona” źródło: własne archiwum

Wojna polsko–polska, wizja na przyszłość Julii Woronowicz, kiedy w 2030 r. podczas inscenizacji powstania listopadowego dochodzi do zamieszek. Jak dalece taką rzeczywistość możemy nazwać alternatywną? Powiewające biało-czerwone flagi, ludzie w kominiarkach, pomiędzy nimi jeden w żołnierskim stroju rekonstrukcyjnym, drugi jako szlachcic na koniu, gdzieś w tle trzepocące skrzydła husarii, kobiety, mężczyźni i dzieci. Wszystko przedstawione z charakterystycznym dla malarstwa batalistycznego patosem. Już nie Grunwald, to „Wojna biało-czerwona” (2021)

W opozycji „Autoportret” Karola Palczaka. Jest ciemno, a chłód zdaje się wychodzić daleko poza ramy płótna. Półnagi mężczyzna, który zdaje się, nie może wstać z kolan. Co gorsza, jest zupełnie sam. Brak jakiejkolwiek bliskiej osoby, izolacja, problemy psychiczne nadal będące tematem, o którym jako społeczeństwo nie lubimy rozmawiać. Skutki są tragiczne. Samotność, kojarzona ze smutną starością, wbrew pozorom dotyka ogromną liczbę młodych ludzi. Jest jak podążające za nimi widmo.

 

 

„Pink bread diva” źródło: własne archiwum

W Polsce powstają strefy wolne od LGBT, a  Sasa Lubińska na przekór wszystkim pokazuje piękno wydarzeń organizowanych przez tą wykluczoną społeczność. Jak sama mówi: „Od dzieciństwa poruszałam się w otoczeniu osób nieheteronormatywnych […]. Zawsze stoję z nimi w jednym rzędzie”. Radość, taniec, wolność – takie konotacje nasunęły mi się na myśl kiedy stałam pod „Pink bread divą” (2020). Zaskoczeniem jest niebanalna technika akrylu na kawałku materiału przypominającego bardziej flagę czy transparent. I chyba tak właśnie jest. Życie osób LGBT+ oraz ich sojuszników to ciągła manifestacja. Polega na dowodzeniu o swoim człowieczeństwu, miłości czy tożsamości. Obraz Sasy to wizja lepszego świata, takiego przepełnionego dumą.

 

 

Wystawa „m jak młodość” jest jak zbiór opowiadań o systemie, w jakim przyszło nam dorastać. Jest podsumowaniem, które spisano za pomocą farb i płócien. Młodość jest odważna. Głośno krzyczy na temat tego, co ją boli. Wytyka palcami, nie siebie nawzajem, ale nierozwiązane problemy społeczne. Młodość jest kolorowa, często oszczędna w formie. Jest bezwstydna, a jednocześnie bardzo czuła. Cała wystawa zdecydowanie obrazuję drogę, jaką jest poszukiwanie siebie. Szansa na zaprzyjaźnienie się z młodością w Państwowej Galerii Sztuki istnieje do 12 grudnia 2021.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *