Pięciu nowych zawodników, na których warto zawiesić oko – Ruchy w bezruchu #9

Muhammad-Ali Abdur-Rakhman | Fot. Wikimedia Commons

W dziewiątej części serii „Ruchy w bezruchu” postanowiłem pójść trochę inną drogą niż zazwyczaj. Tym razem nie będę prezentował najnowszych transferów w Energa Basket Lidze (EBL), a powiem tylko o pięciu zawodnikach, których przyjście powinno być wartością dodaną dla drużyny albo spisują się z dobrej strony w meczach sparingowych. O tej piątce nie pisałem we wcześniejszych tekstach, a do ich transferów doszło w czerwcu bądź lipcu.

Poprzednie części:

Kanadyjczyk nowym dyrygentem gry Czarnych

Czarni Słupsk powracają do ekstraklasy, a to oznacza, że w hali Gryfia ponownie występować będą gracze zagraniczni. Pierwszym takim zakontraktowanym zawodnikiem został pod koniec czerwca Marek Klassen. Jest to kanadyjski rozgrywający, który ostatni sezon rozegrał w lidze szwedzkiej w zespole Boras Basket. Jego klubowym kolegą był Deandre Davis, który od nowego sezonu będzie grać w Treflu Sopot. Najwyraźniej w Polsce pojawiła się moda na transfery z ligi szwedzkiej.

Wróćmy do Klassena — w ostatnim sezonie notował średnio aż 19,2 punktów, 6 asyst oraz 4,7 zbiórek na mecz. Był niekwestionowanym liderem swojej drużyny. Notował też 1,2 przechwytu na spotkanie, co może pokazywać, jak bardzo jest wszechstronnym zawodnikiem. Całkiem dobrze rzuca też zarówno z półdystansu, jak i z dystansu — miał średnio 47,3% skuteczności w rzutach za 3 punkty. Dosyć średnio jednak jak na rozgrywającego wykonuje rzuty wolne — skuteczność na poziomie 77% nie jest tragiczna, ale mogłaby być ciut lepsza. Mimo wszystko trener Mantas Cesnauskis pozyskał solidnego zawodnika, który ma spore umiejętności przywódcze na boisku i dobrze kreuje grę zespołu.

W sparingach Klassen jest zawodnikiem pierwszej piątki i gra około 30 minut w meczu. W ostatnim memoriale im. Wojciecha Michniewicza w Toruniu spisał się bardzo dobrze — w 2 spotkaniach rzucił 40 punktów i zanotował 13 asyst. W drugim meczu szwankowała co prawda jego skuteczność (5/18 z gry), ale nie zmienia to faktu, że był to dobry weekend dla Kanadyjczyka. Najprawdopodobniej będzie nowym kapitanem drużyny. Nie dziwi mnie to. Również nie będę zaskoczony, jeśli Adrian Kordalski, czyli dotychczasowa pierwsza jedynka Czarnych w 1. lidze, wróci na ten poziom rozgrywkowy w trakcie sezonu. Na ten moment akcje Klassena stoją o wiele wyżej, a on sam może dać bardzo wiele słupszczanom w nowych rozgrywkach.

AI#3 wraca do Polski

Kiedyś będąc gwiazdą Trefla Sopot, omal nie wprowadził drużyny znad morza w pojedynkę do fazy play-off EBL — w sezonie 15/16 w 7 meczach notował aż 19,7 punktów na mecz, a w następnych rozgrywkach 16/17 rzucał średnio 17,6 punktów. Dał się poznać jako dobry strzelec (skuteczność na poziomie 38% w rzutach z dystansu), który jest dynamicznym zawodnikiem, często trudnym do zatrzymania. Wymuszał sporą ilość fauli (ok. 5 na mecz), ale miał też mało asyst (śr. 3 na mecz).

Teraz po czterech latach przerwy Anthony Ireland wraca do Polski. W czerwcu został nowym rozgrywającym Hydrotrucku Radom. Trzeba przyznać, że jest to dość mocny i ciekawy transfer jak na ekipę z Mazowsza. Amerykanin ma jednak trudne zadanie do wykonania, jakim jest zastąpienie Jabriego Hindsa, ale nie jest ono niemożliwe do wykonania. Amerykański rozgrywający w ostatnim sezonie w lidze węgierskiej występował w barwach Egis Kormend, gdzie notował średnio 14,8 punktów i 4,6 asysty na mecz. Dalej dobrze rzuca za 3 punkty, forma rzutowa też jest i lepiej kreuje grę drużyny niż 4 lata temu. Teraz wraz z Pawłem Dzierżakiem pokieruje grą Hydrotrucku. Radomianie i trener Marek Popiołek mogą dobrze wyjść na tym transferze. Jednym z idoli Irelanda jest Allen Iverson, który grał przez kilkanaście sezonów w NBA m.in. w barwach Philadelphii 76ers. Gra też z tym numerem co Allen, przez co mają te same inicjały – AI#3. Ciekawa sprawa.

W środę amerykański playmaker zagrał w pierwszym, zamkniętym dla widzów sparingu ze Startem Lublin. Klub nie podał statystyk, ale w relacji napisał, że Ireland spędził sporo czasu i prezentował się całkiem dobrze. To dobra wróżba na zaczynający się już 2 września sezon.

Legia z nowym strzelcem

W poprzednim sezonie kluczowym strzelcem Legionistów był Jamel Morris. Teraz przenosi się on do Francji, a jego następcą będzie Muhammad-Ali Abdur-Rakhman. Dla Amerykanina będzie to pierwszy sezon, który zagra w Europie.

Pierwsze sześć sezonów swojej zawodowej kariery spędził w ojczyźnie. Przez pierwsze cztery lata grał na uczelni Michigan Wolverines w lidze NCAA, gdzie jego rola rosła z każdym rokiem. W sezonie 17/18 wystąpił w 41 meczach, gdzie grał średnio 35 minut w spotkaniu i notował 12,8 punktów, 3,8 zbiórki oraz 3.2 asysty na mecz. Całkiem nieźle. Ostatnie dwa lata spędził na zapleczu NBA, w G-League, gdzie grał w drużynie Canton Charge, która jest zapleczem Cleveland Cavaliers. Tam rzucał średnio 7 punktów na mecz. Szału nie było, ale trener Wojciech Kamiński jest pewny swojego wyboru. Mówił, że obserwował go już od jakiegoś czasu.

Amerykanin lubi atakować kosz, rzucać z dystansu bądź półdystansu po koźle, dobrze odczytuje obronę rywali. Jednak żeby być efektywnym, musi mieć piłkę w rękach. Jak sobie radzi w meczach przedsezonowych? Bardzo dobrze. W ostatni weekend w turnieju Abramczyk Cup w Bydgoszczy rzucił 26 punktów Kingowi Szczecin w półfinale oraz 17 „oczek” Treflowi Sopot w finale. Turniej wygrali jednak sopocianie, ale Rakhman już przed sezonem pokazuje, że ekipie trenera Kamińskiego może dać bardzo wiele.

Serb następcą dominatora z USA

W poprzednim sezonie Zastal miał najlepszych podkoszowych w lidze. Receptę na zatrzymanie MVP Ligi, mającego ponad 210 cm wzrostu, który dominował w polu trzech sekund znalazła dopiero Stal Ostrów Wielkopolski w finale EBL. Po tak dobrym sezonie Geoffrey Groselle odchodzi do ligi włoskiej, a jego miejsce w zespole zajmie Serb Dragan Apić. Powiem od razu — jestem fanem tego transferu. Uważam, że trener Olivier Vidin poczynił bardzo dobry ruch na rynku transferowym.

W ostatnim sezonie Apić grał w barwach Budnocostu Podgorica (Czarnogóra), gdzie w przeciągu średnio 13 minut na mecz zdobywał 5,2 punktów i 2 zbiórki. Szału nie ma, na kolana nie powala. Jednakże Apić ma w swoim CV grę w kilku ciekawych, znanych europejskich zespołach (m.in. Lokomotiv Kubań Krasnodar), występował też w lidze VTB, w której zagrają zielonogórzanie w kolejnym sezonie. Apić jest leworęcznym zawodnikiem, dobrze poruszającym się podkoszowym, który jest niewygodny do krycia. Wersja Groselle 2.0? Nie wykluczone. Na jego korzyść przemawia również fakt, że ma on 25 lat, a to oznacza, że wciąż jest przed swoim „prime-time” i dalej się rozwija jako koszykarz. Był również MVP ligi Adriatyckiej oraz grał w drużynie, która wygrała koszykarską Ligę Mistrzów.

Jak gra w sparingach? Dosyć solidnie. W ostatnim meczu kontrolnym z Górnikiem Wałbrzych, jednym z faworytów do awansu do EBL z Suzuki 1. Ligi w najbliższym sezonie, dał popis swoich umiejętności. Zdobył aż 33 punkty, a do tego dołożył 10 zbiórek oraz uwaga… aż 7 asyst. All-around player z niego. Osiągnąć triple-double to nie lada wyczyn (chyba że nazywasz się Luka Doncić albo Russell Westbrook — to wtedy nie), a Serb był bliski osiągnięcia takiego rezultatu. To może być jeden z czołowych podkoszowych naszej ligi, a Zastal ma bardzo poważne szanse na odzyskanie tytułu. Jednak o tym więcej na przełomie sierpnia i września.

Trochę czasu na transfery potrzebowali, ale dopięli swego – Eads zagra na Kujawach

Kiedy w połowie lipca kilka drużyn domykało swoje składy na nadchodzący sezon bądź już miało je zbudowane w całości, to w Toruniu prace nadal trwały. Jednak mimo wszystko 17 lipca Twarde Pierniki Toruń ogłosiły transfer Jamesa Eadsa III, który był pierwszym obcokrajowcem podpisanym przez klub z województwa kujawsko-pomorskiego.

Ostatni sezon był jego pierwszym, który rozegrał w Europie. Grał w lidze rumuńskiej, która poziomem jest zbliżona do naszej oraz jest kierunkiem często wybieranym przez ex-graczy EBL (m.in. gra tam Nikola Marković, Garlon Green czy od tego sezonu Kris Richard). Z drużyną CS Phoenix Galati dotarł do ćwierćfinału ligi, a notował w lidze średnio 13,4 punktów i 3,5 zbiórki na mecz. Dodatkowo miał 39,4% w rzutach za 3 punkty, co dodatkowo pokazuje, że jest uzdolniony rzutowo. Dobrze odczytuje obronę rywala, jest dynamiczny i dobrze kozłuje. To pozwala wierzyć, że torunianie, którzy nie mają aż tak wielkiego budżetu jak 2-3 lata temu, kiedy byli jednymi z faworytów do walki o mistrzostwo kraju, ściągnęli bardzo dobrego zawodnika na obwód za rozsądne pieniądze.

A jak tam u naszego kolegi z USA wyglądają sparingi? No całkiem, całkiem trzeba przyznać. W ostatni weekend grał w memoriale rozgrywanym w Toruniu. W pierwszym meczu ze Spójnią Stargard (72:93) nie było zbyt dobrze — zdobył 13 punktów, ale przy skuteczności 4/16 z gry. Co ciekawe miał też 4 straty oraz… 4 przechwyty. Równowaga godna szacunku. Mało kto tak potrafi. W drugim z Czarnymi Słupsk (83:78) było znacznie lepiej – 21 punktów przy skuteczności 6/9 z gry. Eads III powinien być wartością dodaną dla zespołu, który poprowadzi w tym sezonie chorwacki szkoleniowiec Ivica Skelin, były selekcjoner swojego kraju.

Czas na finał

Wszystko ma swój początek i koniec. To się tyczy też mojej wakacyjnej serii o ruchach transferowych w Energa Basket Lidze. Na przełomie sierpnia i września pojawi się ostatnia — dziesiąta część serii. Jednak jak to bywa w najlepszych filmach oraz serialach, finał… podzielę na dwie części! Będzie to ranking sił drużyn EBL. Kto jest faworytem do mistrzostwa Polski? Kto będzie liderem zespołu? Na kogo warto zwrócić uwagę? O tym wszystkim opowiem już niedługo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *