Piwko w plenerze. Proste? Niekoniecznie!

piwko w plenerze

Cam Evans-The Best Part Of Waking Up

Za oknem słoneczna pogoda, śnieg całkowicie stopniał. Jest jakby mniej zimno, dni coraz dłuższe, a nam nie chce się już siedzieć w domu…mówiąc krótko: Idzie wiosna! Jedni wyciągają rowery z piwnicy, inni wybierają spacer zamiast tramwaju… a prawie wszyscy mają ochotę na zimne piwko w plenerze. Niestety, może się to wiązać z nieprzewidzianymi wydatkami.

Prawie każdy z nas kiedyś to przeżył. Bezchmurne niebo, ławka, grupka znajomych i coś do picia. Co może zmącić ten błogi spokój? Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi! Brzmi surowo? A jak jest w rzeczywistości? Przepisy brzmią bezlitośnie: „Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów.” Co to dla nas oznacza? Mniej więcej tyle, że imprezka pod chmurką może nas kosztować do 100 zł (nie wliczając w to kosztów alkoholu).

Czy piwko w plenerze zawsze grozi mandatem?

Czy zawsze jednak nasze spotkanie z alkoholem, naturą i policjantem kończą się mandatem? Niekoniecznie. Jak informuje rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej policji w Gdańsku – funkcjonariusz może nas tylko pouczyć, może też skierować sprawę do sądu.

Od czego to zależy? Po pierwsze, gdy z okoliczności zdarzenia będzie wynikało, iż wystarczy pouczenie, policjant powinien je zastosować. W praktyce jest to jego subiektywna decyzja dlatego… uśmiechajcie się i bądźcie mili… może się wam upiecze. Po drugie, nie musimy przyjmować mandatu. Jeśli nie zgadzacie się z decyzją o ukaraniu was mandatem, sprawa zostanie skierowana do sądu. Rozwiązanie wydawałoby się idealne, w końcu każdy z nas czuje się niewinny! Nie do końca, przed sądem trudno będzie nam przeciwstawić swoje słowa przeciwko słowom policjanta tak, aby „sprawiedliwość była po naszej stronie”. Ponadto sprawa sądowa, szczególnie przegrana, może okazać się droższa niż ustawowe 100zł.

Karalne jest też usiłowanie i zaśmiecanie

Pamiętajcie, że karalne jest również samo usiłowanie spożycia. Często na łonie natury nie wiemy co zrobić, z tak chętnie opróżnianymi przez nas butelkami. Warto zanieść je do najbliższego śmietnika, wasze ulubione miejsca i wy na pewno na tym nie stracicie. Poza kaucją za butelki (grosz do grosza…) możecie zaoszczędzić nawet do 500 zł, bo aż tyle może wynieść mandat za zaśmiecanie. To najdroższe piwko w plenerze, jakie możecie sobie nawarzyć.

A co z kampusem UG? Przecież nie ma tam policji. Policji nie ma, ale jest Straż Uniwersytecka, która co prawda sama ukarać nas nie może, ale może nas wylegitymować i wezwać policję. Na ile ten scenariusz jest prawdopodobny w praktyce, pozostawiam do oceny drogich czytelników!

Sytuacja nie jest łatwa: wiosna kusi, przepisy straszą. Być może to właśnie ta aura zakazanego owocu powoduje, że tak chętnie zamiast pubu wybieramy park (nie oszukujmy się, cena też ma znaczenie). CDN oczywiście nie namawia nikogo do łamania prawa! Jednak nie od dzisiaj wiadomo, że oprócz kodeksów obowiązuje zasada „no risk no fun”, tak jak w przypadku vlogera SA Wardęgi.

Jeśli chcecie zmienić obowiązujące prawo, warto zerknąć na stronę stowarzyszenia Piwo Pod Chmurką.

Lubicie wypić piwko w plenerze? Może macie swoje ulubione miejsca, gdzie o patrol trudno, ale za to łatwo o miłą atmosferę i pozytywnych ludzi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *