Porwanie samolotu i sankcje na Białoruś. Jak wpłynie to na sytuację Polaków ze wschodu?

Puste niebo nad Białorusią (źródło: zw.lt)

Białoruskie służby dopuściły się aktu terroryzmu państwowego, zmuszając samolot znajdujący się w ich strefie powietrznej do awaryjnego lądowania. Polska domagała się nałożenia sankcji na państwo Łukaszenki, a Unia Europejska nie pozostała bierna. Mocna odpowiedź polskiego rządu może wiązać się z dalszymi represjami na Polakach żyjących na Białorusi.

Zarejestrowany w Polsce samolot linii Ryanair leciał na trasie Ateny-Wilno. Na jego pokładzie znajdował się znany białoruski opozycjonista Roman Protasiewicz. Właśnie obecność Protasiewicza była przyczyną, dla której przedstawiciele reżimu zatrzymali samolot. Wcześniej informowali, że w samolocie znajduje się bomba, co było oczywiście jedynie pretekstem dla porwania przeciwnika dyktatury. 

Na wydarzenia szybko zareagował polski rząd. Premier Mateusz Morawiecki użył mocnych jak na sferę dyplomatyczną słów, mówiąc o ,,porwaniu samolotu” i ,,państwowym terroryzmie”. Premier zwrócił się też do przewodniczącego Rady Europy, aby ten zwołał nadzwyczajny RE. Jeszcze przed szczytem państwa Grupy Wyszechradzkiej ogłosiły, że będą omijać białoruską przestrzeń powietrzną. Podczas zebrania Rady Europy analogiczną decyzję podjęły inne państwa UE, a największe europejskie linie lotnicze zawiesiły loty do białoruskich miast. Z wyliczeń Eurocontrolu wynika, że Białoruś traci na każdym nieodbytym locie od 245 do 770 euro, podczas gdy dziennie nad Białorusią lata do 280 samolotów! Straty będą więc bardzo dotkliwe.

Nie są to jednak jedyne ciosy wymierzone w Łukaszenkę. Zgromadzeni na unijnym szczycie przedstawiciele państw poparli sankcje gospodarcze, które mogą pogrążyć białoruski przemysł chemiczny. Jego eksport na zachód przynosił naszemu wschodniemu sąsiadowi duże profity. Teraz ma zostać ograniczony do minimum.

Unia Europejska zaapelowała o natychmiastowe uwolnienie Romana Protasiewicza. Niestety w apelu zabrakło głosu w sprawie prześladowanych na Białorusi Polakach. Niestety na zdecydowanej polityce proopozycyjnej polskiego rządu traci koło miliona Polaków żyjących w białoruskiej części dawnych kresów wschodnich. 

W kwietniu tego roku Łukaszenka mówił:

„Chciałbym dziś usłyszeć konkretne propozycje powrotu do konsekwentnej, proaktywnej polityki wobec Polski […] jeśli tylko będą się do nas odnosić tak jak w końcu zeszłego roku i teraz dostaną po mordzie mocno.”

Od momentu poparcia białoruskiej opozycji sytuacja Polaków żyjących w tym kraju bardzo się pogorszyła. Głośną sprawę zatrzymania Anny Paniszewej opisywaliśmy już na łamach naszego portalu. Niedawno portal Kresy.pl podał, że służby kontaktują się z lokalnymi szkołami języków, aby zdobywać dane ludzi uczących się języka polskiego. Niedawno prokuratura zaczęła wzywać na przesłuchania młodzież maturalna, ucząca się języka polskiego w polskich ośrodkach edukacyjnych. Masowe wezwania mogą być formą zastraszenia polskiej mniejszości. Tak samo, jak w przypadku Paniszewej sytuacja miała miejsce w Grodnie, gdzie Polakiem jest niemal co czwarty mieszkaniec miasta.

Niektórzy komentatorzy polityczni twierdzą też, że mocne sankcje mogą jeszcze bardziej wypchnąć Białoruś poza Europę, w ręce Rosji oraz Chin. Gospodarka tego państwa i tak jest już mocno związana ze wschodem, a europejskie sankcje mogą znacznie pogłębić białoruską zależność od niedemokratycznych mocarstw.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *