Uniwersytet Gdański oczami absolwentów

Fot. https://ug.edu.pl/

Obecną pracę posiadam poniekąd dzięki studiom. Jest w tym oczywiście sporo własnego zaangażowania i poszukiwań, natomiast początek mojej ścieżki zawodowej znajduje się na Uniwersytecie Gdańskim.

Wielkimi krokami zbliża się czas rekrutacji na Uniwersytecie Gdańskim. Wybór właściwej uczelni oraz odpowiedniego kierunku studiów nie należy do rzeczy prostych. By ułatwić niezdecydowanym podjęcie decyzji, postanowiłam porozmawiać z pięciorgiem absolwentów Uniwersytetu Gdańskiego. Jak wspominają czas studiów? Dlaczego wybrali Uniwersytet Gdański? Co powiedzieliby przyszłym studentom?

5 absolwentów, 5 historii

Tomasz Lidzbarski ukończył kulturoznawstwo na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego. Od tego roku akademickiego rozpoczął też studia doktoranckie w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych i Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego, a dokładnie – w dyscyplinie nauk o kulturze i religii.

Jestem przewodnikiem wycieczek fakultatywnych na wyspach greckich, głównie dla polskich turystów. Jest to praca, z którą związałem się zaraz po pierwszym roku studiów, kiedy pojechałem do Grecji na praktyki w ramach programu Erasmus+. Po praktykach zaoferowano mi pracę, dlatego przez cały okres studiów łączyłem edukację z wyjazdami do Grecji. W zeszłym roku prowadziłem też zajęcia na Uniwersytecie Gdańskim dla studentów kulturoznawstwa z turystyki kulturowej. W tym roku również prowadziłem ten przedmiot – tym razem już jako doktorant. (…) Obecnie przeprowadzam badania, dotyczące polskiej społeczności zamieszkującej Wyspy Jońskie w Grecji. Będę się tym zajmował do 2024 roku, czyli zakończenia edukacji w Szkole Doktorskiej.

Pani Izabela Brandt od 2005 roku prowadzi Poradnię Logopedyczną w Kościerzynie. Pracuje też jako logopeda w Szkole Podstawowej nr 2 w Kościerzynie.

Moja przygoda z Uniwersytetem Gdańskim zaczęła się w 1994 roku. Ukończyłam tutaj 3 kierunki studiów. Najpierw studiowałam filologię polską na specjalności nauczycielskiej w latach 1994 – 1999. Wybrałam studia zaoczne, by móc jednocześnie pracować i studiować. (…) Kiedy kończyłam studia magisterskie, zaczęłam logopedię, też zaocznie. Były to studia dwuletnie. Potem poszłam na dwuletnie studia z oligofrenopedagogiki, żeby móc pracować nie tylko z dziećmi, mającymi problem z wymową, ale też z dziećmi z upośledzeniem umysłowym.

Pan Tomasz pracuje na stanowisku Dyrektora Handlowego w firmie zajmującej się produkcją drewnianej stolarki okiennej i drzwiowej. Jest absolwentem ekonomii ze specjalnością handel zagraniczny.

Moja ścieżka zawodowa rozpoczęła się już na studiach. Na czwartym roku podjąłem pracę w Dziale Eksportu w dużej firmie porcelanowej. Uczelnia dała mi możliwość skorzystania z opcji indywidualnego toku studiów, dzięki czemu mogłem rozpocząć karierę zawodową oraz jednocześnie dokończyć swoją edukację.

Pan Marcin Grulkowski jest absolwentem historii na Wydziale Filologiczno-Historycznym Uniwersytetu Gdańskiego (obecnie są to dwa oddzielne wydziały). W Instytucie Historii ukończył także studia doktoranckie. Obecnie – nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie w I Liceum Ogólnokształcącym im. Józefa Wybickiego w Kościerzynie. Pracuje także w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk w Pracowni Historii Gdańska i Dziejów Morskich Polski. Oprócz tego od kilku lat na studiach podyplomowych kierunku Gedanistyka w Instytucie Historii UG prowadzi dwa cykle wykładów z historii Gdańska we wczesnym średniowieczu (X-XIII w.) i historii Gdańska w XIV w.

Pan Marcin Grulkowski jest też autorem kilku naukowych publikacji historycznych: Artykuły naukowe, których jestem autorem, koncentrują się na zagadnieniach historii finansów, źródłoznawstwa późnośredniowiecznego i wczesnonowożytnego. Mój najnowszy artykuł dotyczy polityki finansowej Gdańska w okresie wojny trzynastoletniej i został wydany w zbiorze artykułów „Monetisation and Commercialisation in the Baltic Sea, 1050-1450” pod redakcją prof. Beaty Możejko – promotorki mojej pracy doktorskiej. 

Pan Arkadiusz Bakierzyński ukończył ekonomikę przedsiębiorstw w trybie stacjonarnym na Wydziale Zarządzania w Sopocie.

Od początku pracuję w szeroko pojętych finansach. Obecnie zarządzam „Biurem Finansów i Organizacji” w spółce „ENERGA Green Development” powołanej kilka miesięcy temu w celu rozwijania zielonej energetyki w zakresie odnawialnych źródeł energii.

Dlaczego akurat Uniwersytet Gdański?

Odpowiedzi na to pytanie okazały się dość jednogłośne. Najczęściej wymienianymi powodami były: renoma uniwersytetu oraz odległość od domu rodzinnego (większość moich rozmówców pochodzi z województwa pomorskiego). Zadecydowały 2 czynniki: odległość od domu rodzinnego oraz renoma Uniwersytetu Gdańskiego, który jest jedną z czołowych uczelni, jeśli chodzi o kształcenie w kierunkach humanistycznych – mówi Pan Marcin Grulkowski, historyk.

Pani Izabela Brandt – logopeda – wybrała naszą uczelnię trzykrotnie. Z przekonaniem odpowiedziała: To jest bardzo proste pytanie. Uniwersytet Gdański ma w swoich kadrach wspaniałych profesorów, którzy nie idą na łatwiznę, którzy wymagają. A ja tego potrzebuję – nie lubię łatwych dróg.

Nieco innej odpowiedzi udzielił Tomasz Lidzbarski, kulturoznawca: Tak naprawdę Uniwersytet Gdański był moim ostatnim wyborem. Aplikowałem jeszcze na studia w Krakowie i Toruniu. Na kulturoznawstwo w Gdańsku bardzo przyciągnęła mnie jednak oferta kół naukowych, w tym Koła Naukowego Mozaika. (…) Na początku nie byłem do końca przekonany, czy dobrze robię, decydując się na studia na Uniwersytecie Gdańskim. Wiedziałem, że na pewno chcę studiować coś, co mnie interesuje, co jest moją pasją, co będzie dla mnie rozwijające. Ostatecznie uważam, że Uniwersytet Gdański był dobrym wyborem i nigdy go nie żałowałem.

Studia vs praca

Pytanie: „Czy po studiach znajdę pracę w zawodzie?” spędza sen z powiek niejednemu przyszłemu lub obecnemu studentowi. Wiele w tej kwestii zależy od szczęścia, przypadku, ale i odpowiednich kwalifikacji. Zdobyta w czasie studiów wiedza znacząco ułatwiła mi zarówno znalezienie samej pracy, jak i późniejsze wykonywanie powierzonych obowiązków służbowych – opowiada Pan Tomasz – ekonomista. Bardzo podobnie wypowiada się na ten temat Pan Marcin Grulkowski: Na kierunku historycznym uczelnia w pełni przygotowuje do podjęcia pracy w zawodzie. Gdy studiowałem, było kilka specjalizacji: nauczycielska, archiwistyczna (wielu moich kolegów do dzisiaj pracuje w różnych archiwach) i muzealna (w dobie rozwijających się muzeów jest to bardzo dobra specjalizacja). Nikt po ukończeniu studiów nie miał problemu ze znalezieniem pracy.

Tomasz Lidzbarski: Zaletą studiów kulturoznawczych jest bardzo wyrozumiały i zachęcający do rozwoju zespół wykładowców. Obecną pracę posiadam poniekąd dzięki studiom. Jest w tym oczywiście sporo własnego zaangażowania i poszukiwań, natomiast początek mojej ścieżki zawodowej znajduje się na Uniwersytecie Gdańskim. Zespół naukowy uniwersytetu wspiera studentów w ich rozwoju, zwłaszcza jeśli podejmowane aktywności mają potencjał naukowy. Moje liczne wyjazdy na zagraniczne badania spotykały się zawsze z aprobatą, pomocą i wsparciem. Najczęściej wyglądało to w ten sposób, że przystępowałem do egzaminów wcześniej, przyspieszając sesję. Jestem wdzięczny moim wykładowcom, że pozwalali mi na to. Oczywiście, o ile spełniałem warunki zaliczenia i byłem w stanie przygotować się do egzaminów samodzielnie.

Pan Arkadiusz Bakierzyński: Moja droga zawodowa rozpoczęła się w połowie 3. roku studiów, kiedy moja promotor – prof. Krystyna Dziworska, poleciła mnie jako stażystę do małej spółki konsultingowej. Zauważony przez dwóch menedżerów, którzy wkrótce założyli inną firmę doradczą, świadczącą usługi dla sektora samorządowego, zostałem jej pierwszym pracownikiem. Bardzo zaangażowałem się w pracę, co z pewnością odbyło się także kosztem studiów. Pomimo tego, że wszystko udało się pogodzić i studia zakończyłem bez problemu i w terminie, to z perspektywy czasu uważam, że zbyt duży nacisk położyłem na pracę. Dziś pracy mam pod dostatkiem, a wspomnień ze studiów trochę mniej.

Zdobycie pracy nie byłoby jednak takie proste, gdyby nie możliwość wcześniejszego jej doświadczenia poprzez praktyki. Na naszym uniwersytecie istnieje możliwość albo odbycia ich za pośrednictwem uczelni, albo znalezienia ich samodzielnie.

Praktyki na logopedii były wspaniałe – dzięki nim wiele się nauczyłam. Wszystko było na miejscu, nie musieliśmy sobie nic załatwiać. Mieliśmy zajęcia np. w szpitalu neurologicznym czy w przedszkolach glottodydaktycznych, które prowadził prof. Rocławski i Pani Izabela Rocławska. (…) To jest coś niesamowitego, kiedy możesz zobaczyć pacjenta na żywo i dowiedzieć się, jak z nim pracować – opowiada Pani Izabela Brandt.

Praktyki odbywałem w ramach specjalizacji nauczycielskiej w Gdańsku – w szkole podstawowej i średniej. Polegały one na tym, że każdy praktykant co tydzień przeprowadzał zajęcia dla uczniów. Naszym opiekunem był obecny Dyrektor Instytutu Historii – prof. Michał Kosznicki. Kolejne praktyki, które podjąłem we wrześniu, przed rozpoczęciem roku akademickiego, można było załatwić samodzielnie albo odbywać je w miejscach, wskazanych przez uczelnię – wspomina Pan Marcin Grulkowski.

Wykładowcy

Moi rozmówcy bardzo ciepło wspominają swoich dawnych profesorów. Doceniają ich za profesjonalizm, przekazanie cennej wiedzy czy stworzenie nowych możliwości rozwoju.

Tomasz Lidzbarski: Gdybym miał wspomnieć tylko o jednej osobie, to byłaby to dr Aleksandra Wierucka z Zakładu Kulturoznawstwa Uniwersytetu Gdańskiego. Dr Wierucka jest opiekunką Koła Naukowego Mozaika, którego byłem przewodniczącym przez jakiś czas. To właśnie ona zaszczepiła we mnie pasję i chęć rozwoju naukowego. Do dziś mamy kontakt, ponieważ dr Aleksandra Wierucka jest promotorem pomocniczym mojej rozprawy doktorskiej. To ona pokazała mi, czym jest antropologia kultury oraz czym są badania naukowe o profilu etnograficznym. Dzięki dr Wieruckiej, wraz z innymi członkami Koła Naukowego Mozaika, pojechałem na badania do Tajlandii. Później współprowadziliśmy także badania w Ekwadorze wśród Indian Huaorani. Były to jedne z najbardziej rozwijających doświadczeń w moim życiu.

Pan Marcin Grulkowski: Szczególnie ciepło wspominam moich wykładowców z historii średniowiecza. A więc: prof. Błażeja Śliwińskiego, (…) w trakcie zaś studiów doktoranckich – seminarium mojej promotorki prof. Beaty Możejko. Miałem okazję słuchać wykładów śp. prof. Jana Powierskiego – wybitnego przedstawiciela mediewistyki. Lubiłem też konwersatoria prof. Edmunda Kizika. Trafiłem również na gościnne prelekcje śp. prof. Karola Modzelewskiego z Uniwersytetu Warszawskiego. Profesor Modzelewski zajmował się historią wczesnego średniowiecza. Ponadto zapisał się w historii Polski XX wieku jako jeden z inicjatorów strajków studenckich na Uniwersytecie Warszawskim w 1968 r. i później – liderów opozycji demokratycznej.

Pan Tomasz: Bardzo miło i ciepło wspominam śp. prof. dr hab. Antoniego Makacia, pod okiem którego pisałem swoją pracę magisterską. Zawsze służył dobrą i fachową radą, a także miał zdrowe i życiowe podejście do nas – studentów. Pisanie samej pracy magisterskiej, jak również jej obrona przy jednoczesnej aktywności zawodowej, nie jest łatwym zadaniem. Jednak zawsze mogłem liczyć na wyrozumiałość ze strony Profesora.

Pani Izabela Brandt: Na Uniwersytecie Gdańskim nie ma taryfy ulgowej – profesorowie wymagają, ale przy tym są tak dobrze przygotowani, że zachwycają. Uczyłam się u prof. Józefa Bachórza, u którego zdawałam pracę magisterską. (…) Uczestniczyłam też w zajęciach prof. Aleksandry Iwanowskiej, która opracowywała wszystkie książki Jana Twardowskiego. Niesamowicie przekazywała literaturę. Dzięki prof. Lucynie Wardzie-Radys zakochałam się w gramatyce staro-cerkiewno-słowiańskiej (dziś – gramatyka historyczna – dop. red.). (…) Kiedy dostałam się na logopedię, również trafiłam na wspaniałych ludzi: prof. Edwarda Łuczyńskiego, prof. Stanisława Milewskiego, dra Bronisława Mackiewicza, którego cały czas cytuję wszystkim pacjentom, ponieważ wspaniale uczył o przyczynach złej wymowy człowieka; prof. Gruszczyk-Kolczyńską, która nauczyła mnie pracować z dziećmi; prof. Bronisława Rocławskiego, dr Annę Walencik-Topiłko czy prof. Ewę Czaplewską. To były osoby, które tak potrafiły zarazić pasją, że mimo przerwy w wykonywaniu zawodu po studiach, wiedziałam, że chcę być logopedą.

Życie studenckie

Studia to nie tylko czas intensywnego rozwoju naukowego, ale i zawiązywania długotrwałych relacji. Najlepiej wiedzą o tym absolwenci naszego uniwersytetu.

Tomasz Lidzbarski: Pierwszy rok studiów był najintensywniejszy, jeśli chodzi o zawieranie nowych znajomości. Miło było poznać ludzi o różnych zainteresowaniach i planach życiowych, którzy chcieli działać i rozwijać się w podobnym kierunku. Szczególnie bliskie i ważne dla mnie relacje udało mi się zawiązać w Studenckim Kole Naukowym Mozaika. Jeszcze więcej aktywnego życia studenckiego było podczas wyjazdów: na przykład na praktykach z Erasmusa. Wówczas udało mi się zawrzeć sporo prawdziwych, serdecznych przyjaźni z osobami z różnych części świata, które trwają do dzisiaj.

Pan Tomasz: W czasie studiów zawarłem wiele wspaniałych znajomości. Wspólne wieczorne „sesje naukowe” przed egzaminami lub kolokwiami, podczas których razem z chłopakami z mojego roku robiliśmy „burzę mózgów”, aby rozwiązać najtrudniejsze zadania z matematyki, mikroekonomii, statystyki i wielu innych przedmiotów, zostaną mi w pamięci już do końca życia. Nasze „sesje naukowe” miały niejednokrotnie swoją kontynuację w jednym z pobliskich klubów studenckich: „X”, „Y” oraz „Magnes”, znajdujących się w akademikach przy ul. Polanki. Było to tzw. jedno szybie z pianką na lepszy sen. Jeśli chodzi o spędzanie czasu wolnego, to dla fanów np. koszykówki uniwersytet dawał możliwość udziału w Uniwersyteckiej Lidze Koszykówki, z czego razem z kolegami bardzo chętnie korzystaliśmy. Znaczących sukcesów w tej lidze nie osiągnęliśmy, ale chodziło przede wszystkim o dobrą zabawę i to nam uczelnia umożliwiła.

Słowo od absolwentów do przyszłych studentów

Pani Izabela Brandt: Uniwersytet Gdański to uczelnia, na której naprawdę wiele się nauczycie. Każdy znajdzie coś dla siebie – kierunków jest bardzo dużo. A to, czego się nauczycie, zostanie w was. To jest inwestycja w samego siebie.

Tomasz Lidzbarski: Czeka was fantastyczna przygoda. Wykorzystajcie czas studiów najlepiej, jak potraficie. Chwytajcie różne sroki za ogon. Nie zamykajcie się tylko na ofercie zajęć, ale spójrzcie szerzej na dodatkowe możliwości: programy wyjazdów, badań, grantów – to może być coś, co będzie stanowiło największą wartość waszych studiów. (…) Warto dać sobie szansę i spróbować – nawet jeżeli nie jestem przekonany do jakiegoś kierunku studiów albo nie dostałem się na ten, który chciałem. Przede wszystkim podjąć studia, ponieważ zawsze można zmienić kierunek, w którym się podąża.

Pan Marcin Grulkowski: Każdy student powinien wykorzystać sytuację pandemii w celu poszukiwania nowych możliwości edukacyjnych. Wykłady czy konferencje zdalne pozwalają studentom uczestniczyć nawet w zagranicznych spotkaniach, do czego w normalnych okolicznościach nie mieliby okazji. Są to możliwości, które pozostaną z nami po zakończeniu pandemii, umożliwiając połączenie nauczania tradycyjnego ze zdalnym oraz „zdalnych” kontaktów naukowych z bezpośrednimi. Zachęcam również przyszłych studentów UG do wyjazdów zagranicznych na inne uczelnie w ramach programu Erasmus+.

Pan Arkadiusz Bakierzyński: Każdy musi przejść swoją ścieżkę i nie da się wypisać recepty na właściwe studiowanie. Z pewnością jednak nie powinno się popadać w skrajności, wybierając pomiędzy nauką i zabawą. Horacjański złoty środek sprawdza się od wieków.

Pan Tomasz: Mogę szczerze zachęcić do wyboru Uniwersytetu Gdańskiego, który zawsze wyróżniał się wysokim poziomem nauczania, profesjonalną kadrą nauczycielską oraz otwartością na studenta. Studia wyższe to bezcenny okres dla każdego, kto świadomie pragnie zainwestować w swój rozwój i poważnie myśli o przyszłej pracy zawodowej.

***

Bardzo dziękuję Pani Izabeli Brandt, Panu Marcinowi Grulkowskiemu, Tomaszowi Lidzbarskiemu, Panu Arkadiuszowi Bakierzyńskiemu oraz Panu Tomaszowi (który pragnął zachować anonimowość) za podzielenie się swoimi refleksjami i spostrzeżeniami, związanymi z czasem studiowania. Myślę, że warto poznać ich historie – każda z nich jest inna, a przez to ciekawa i wyjątkowa. Łączy je jednak Uniwersytet Gdański, który we wspomnieniach absolwentów nabiera nowych kolorów, potwierdzając przy tym swoją renomę, „prostudenckość”, mnogość ofert i możliwości oraz obecność wspaniałego, wykwalifikowanego zespołu naukowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *