Gwałciciel i brutalny morderca. Wampir z Düsseldorfu

źródło: Zdjęcia policyjne, German Reich (‚Weimar Republic’)

Ofiary w różnym wieku. Brutalne gwałty i podpalenia. Ślady duszenia, rany kłute i roztrzaskane czaszki. Brak tropu zbrodni. Peter Kürten, znany jako Wampir z Düsseldorfu. Człowiek, który nie miał sumienia. Jaka jest jego historia? 

Urodził się w 1883 roku w Kolonii jako jeden z trzynaściorga rodzeństwa. Mieszkał z rodziną w jednym pokoju, a do złych wspomnień z dzieciństwa, które mogły wywołać ślady na psychice, przyczynił się w dużej mierze jego ojciec. Dzieci wielokrotnie były świadkami alkoholizmu, awantur i przemocy seksualnej w domu. Dochodzi również do stosunków seksualnych pomiędzy ojcem i córkami, a także wśród rodzeństwa Petera. Z pewnością wywołało to ogromną traumę u późniejszego mordercy, jednak czy może to stanowić wytłumaczenie jego brutalnych czynów?

Jako młody mężczyzna przeniósł się do Düsseldorfu na zachodzie Niemiec, gdzie zaczęło dochodzić do nieludzkich morderstw. Pierwszą ofiarą była zamordowana w 1913 roku 13-letnia dziewczynka Christine Klein, której odebrał życie jeszcze w Kolonii. Peter napadł na lokalną karczmę w celu kradzieży, jednak nie znalazł nic wartościowego, co mogłoby go zainteresować. Jego uwagę natomiast zwróciła śpiąca nastolatka. Próbował ją udusić, a ostatecznie poderżnął jej gardło. Kolejną ofiarą stała się 16 lat później Rosy Ohliger, której ciało odnaleziono na budowie. Została zgwałcona, a sekcja zwłok wykazała rany kłute, ślady duszenia i podpalenia. Nieopodal miejsca zbrodni młodej kobiety, ten sam człowiek zamordował nożem mężczyznę – Rudolfa Scheera. W sierpniu tego samego roku zostało zgłoszone zaginięcie Marii Hahn, a jej szczątki odnaleziono dopiero w listopadzie. Sprawca dusił ją i zamordował nożyczkami. Według niektórych źródeł uznaje się, że Peter wypił krew z jej szyi. Atmosfera w mieście stawała się coraz bardziej napięta, ponieważ śladów zbrodni było niewiele, a do tego brakowało świadków. Do złapania przestępcy zmobilizowano prawie każdego lokalnego policjanta. Kilka miesięcy później odnaleziono ciała dwóch dziewczynek – 5-letniej Gertrude Hamacher oraz 13-letniej Luise Lenzen. Młodsza z nich, podobnie jak poprzednie ofiary, posiadała rany kłute. Starszej z nich morderca odciął głowę. Do przerażającej sytuacji w Düsseldorfie Peter Kürten dodał anonimowe listy z pogróżkami, w których pisał o swoich planowanych w przyszłości zbrodniach. We wrześniu tego samego roku zaatakował ponownie. Śmierć poniosła Elizabeth Dörrier. Tu schemat się powtórzył. Znowu została zgwałcona, zadźgana i znaleziona przez robotników. Ostatnią ofiarą była pięciolatka, Gertrude Albermann, ponad 40 razy dźgnięta nożem.

Do złapania mordercy przyczyniły się dwie osoby. Pierwszą z nich była kobieta, która przyjechała do Düsseldorfu i poprosiła Petera o pomoc w dotarciu do jej stancji, jednak ten zabrał ją do swojego domu. Ta przestraszyła się i poprosiła go o odprowadzenie, a morderca po drodze do pensjonatu próbował zamordować turystkę. Ofiara uciekła i przekazała wszystko policji, która zaczęła sprawdzać dokumentację Petera Kürtena. Morderca wyznał prawdę swojej żonie. Małżonka wykorzystała to przeciwko niemu i wraz z policją przygotowała na niego zasadzkę. 24 maja 1930 roku oprawcę aresztowano. Proces rozpoczął się rok później i trwał dziesięć dni. Petera skazano dziewięciokrotnie na śmierć za każde z morderstw. Jego ostatnim posiłkiem był sznycel z ziemniakami i białym winem.

Wyrok wykonano 2 lipca 1931 roku o 6. rano, a jego ostatnimi słowami miały być: „Czy potem choć przez chwilę będę słyszał, jak moja krew wypływa z szyi i ścieka do metalowego naczynia? Byłaby to przyjemność wieńcząca wszystkie przyjemności…”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *