Mija kolejny semestr online – podsumowanie

Fot. Getty Images

Semestr zimowy roku akademickiego 2020/21 odbył się na większości kierunków Uniwersytetu Gdańskiego w pełni w formie zdalnej. To już drugi z kolei taki semestr, podczas którego kontynuujemy studia w zaciszu własnego domu. Jak studenci oceniają organizację minionego półrocza? Czy chcą w ogóle wrócić do tradycyjnego systemu uczęszczania na zajęcia? Jakie ułatwienia zostały wprowadzone, a co stanowi trudności na drodze w zdobywaniu wykształcenia w dobie pandemii? Oto krótki bilans „studiowania kryzysowego” z perspektywy studentów.

Październik i krótki żywot nauczania hybrydowego
Przed rozpoczęciem roku akademickiego, studenci zostali poinformowani o hybrydowej formie nauczania w nadchodzącym semestrze. W szczególności ci, uczęszczający na studia o charakterze praktycznym, odbywali zajęcia ćwiczeniowe stacjonarnie na Uniwersytecie, natomiast wykładów wysłuchiwali w formie on-line, głównie poprzez platformę MS Teams.

źródło: biotech.ug.edu.pl

Taka sytuacja nie potrwała jednak długo, ponieważ w wyniku znacznego wzrostu zarażeń koronawirusem, pod koniec października cała Polska została objęta obostrzeniami czerwonej strefy. Restrykcje nie pozwalały już dłużej na spotkania na żywo, nawet w ramach zajęć praktycznych, i również te zostały przeniesione na platformę Teams. Niektóre przedmioty, których przeprowadzenie bezwzględnie wymaga realnych spotkań (np. takie, odbywające się w laboratoriach, lub studiu telewizyjnym) zostały wstrzymane do czasu, gdy Gdańsk znajdzie się w strefie żółtej.
Pomimo optymistycznych założeń, przez większość semestru obostrzenia nie zostały zdjęte, a przedmioty zostały wznowione dopiero w połowie stycznia 2021 roku.

Plusy
Jedną z najczęściej wymienianych przez studentów zalet nauczania domowego jest zaoszczędzony czas. Większość z nich zdecydowanie ceni sobie dodatkowe minuty, a w przypadku niektórych nawet godziny, które zyskali w swoim życiu, nie musząc dojeżdżać codziennie na uczelnię. Dla wielu jest to duże udogodnienie, biorąc pod uwagę wczesne poranne godziny odbywania się niektórych zajęć. Można na nie dotrzeć w kilka sekund, otwierając laptopa lub komputer, zamiast wstawać co najmniej kilkadziesiąt minut wcześniej” – mówi studentka II roku. Dzięki temu wydajność niektórych studentów mogła znacznie wzrosnąć, ponieważ (o czym zaczyna się coraz więcej mówić – np. tu), nie każdy jest przystosowany do wysokiej aktywności w pierwszej połowie dnia.

Obecne pokolenie studentów jawi się jako wysokowrażliwa grupa społeczna. Wielu z nich zwracało uwagę na to, że zajęcia zdalne oszczędzają im wiele stresu związanego z kontaktami interpersonalnymi i ciągłym wystawieniem na ocenę innych. ,,Podoba mi się to, że nie muszę codziennie się spotykać z tak wieloma ludźmi i mogę zostać w swojej komfortowej strefie” – dodaje studentka I roku MSU Wydziału Filologicznego.

Studenci doceniają, że znaczna większość zajęć odbywa się przez jedną platformę połączoną z pakietem Office – dzięki temu, wszelkie przesyłane pliki, zadania i linki pozostają zapisane na kanale, co znacznie ułatwia ich późniejsze wyszukiwanie. Sama forma obsługi portalu MS Teams jest bardzo intuicyjna i nie sprawia większych problemów nawet największym technofobom.

Minusy

Do najczęściej wymienianych minusów nauczania zdalnego zalicza się niezależne problemy techniczne. Aparaty, z których korzystamy, nie są doskonałe i często szwankują, co może znacznie wpłynąć na odbiór wykładu, a nawet późniejsze wyniki egzaminów. Spora część wiedzy może umknąć podczas zwykłego zawieszenia się systemu,

Fot. Towards Data Science

chwilowego braku internetu i tym podobnym usterkom. Niekiedy, także sam dostęp do komputera również bywa utrudniony – w szczególności w przypadku osób, które na czas pandemii wróciły do domów rodzinnych, gdzie w jednym czasie wiele osób pracuje lub uczy się ,,z domu”. Taki natłok powoduje też przeciążenie i gorszą jakość połączenia.

Wadą studiowania z domu jest także przebywanie w środowisku, w którym czyha wiele „rozpraszaczy”. Będąc w znanej przestrzeni, w której nie jesteśmy przez nikogo obserwowani, dużo łatwiej jest stracić skupienie i zająć się zupełnie czymś innym, niezwiązanym z właśnie odbywającymi się zajęciami. Dla wielu wymaga to dużych nakładów samodyscypliny, aby wyciągnąć z wykładu tak dużo, jak zrobiliby to, siedząc przy uniwersyteckiej ławce, sporządzając notatki. Do takich ,,rozpraszaczy” zalicza się też często rodzina lub wspólokatorzy, którzy nie zawsze są wyrozumiali i nie zachowują ciszy podczas trwania zajęć.

Wśród głosów działających na niekorzyść takiego rozwiązania pojawia się również żal związany z utraconym „poczuciem studiowania”. Studenci zwracają uwagę na to, że wielu wykładowcom taka forma prowadzenia zajęć odejmuje charyzmy, a brak codziennego pojawiania się na kampusie sprawiło, że nie czują tzw. ,,atmosfery studiowania”. Czują się również mniej zmotywowani do podejmowania dyskusji i aktywnego brania udziału w zajęciach.

Pomimo tych wad, które są i jakiś czas pozostaną jeszcze nieuniknione, wszyscy rozmówcy zaznaczają, że nie zapominają o przyczynie wprowadzenia takich zmian oraz, że doceniają bezpieczeństwo, które podczas trwania pandemii forma zdalna zapewnia. Powstrzymanie codziennej wymiany społecznej z tak wieloma ludźmi, którzy pojawiają się na kampusie uniwersyteckim każdego dnia, jest dobrą i konieczną ochroną studentów, wykładowców, oraz ich rodzin przed potencjalnym zakażeniem wirusem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *