Maturzysta na kwarantannie – wywiad z założycielkami projektu

Rok 2020 zdecydowanie nikogo nie rozpieszczał. Wykłady w trybie hybrydowym i zdalnym były niewątpliwie nowością, do której wszyscy musieli się w krótkim czasie przyzwyczaić. Tegoroczni studenci I roku z kolei zmierzyli się z egzaminem dojrzałości, który nawet bez widma zabójczego wirusa nastręczał wielu trudności i stresu. W czasie powszechnej paniki i dezorganizacji cztery licealistki z Gdańska postanowiły opanować kryzys maturalny, wspierając towarzyszy niedoli poprzez media społecznościowe. Przed państwem Oliwia Gojżewska, Wiktoria Kąkol, Basia Łopuchow i Julia Dąbrowska – zespół „Maturzysty na kwarantannie” (Mnk).


Cześć dziewczyny, na początku pochwalcie się co i gdzie studiujecie?

Basia Łopuchow: Studiuję prawo na Uniwersytecie Gdańskim i ogromnie żałuję, że na razie wszystko jest online. Studia na szczęście zdecydowanie mi pasują, uważam, że był to mój najlepszy wybór i bardzo się cieszę.

Julia Dąbrowska: Ja studiuję psychologię na SWPS. Jest to mój wymarzony kierunek na wymarzonej uczelni, także jest super. Formuła online mi odpowiada, wykładowcy świetnie prowadzą e-learning i nie muszę dojeżdżać, więc moje studia to mistrzostwo świata (śmiech).

Oliwia Gojżewska: Studiuję dwa kierunki – aktorstwo w Warszawskiej Szkole Filmowej i zarządzanie na Akademii Finansów i Biznesu Vistula. Muszę powiedzieć, że śmiesznie jest studiować aktorstwo online. Sam kierunek jest bardzo ciekawy, zawsze się coś dzieje. Z kolei zarządzanie jest dosyć „klasycznym” kierunkiem, dostarcza więc zdecydowanie mniej emocji niż aktorstwo, ale to też fajnie, bo mam porównanie: z jednej strony nietypowy kierunek, a z drugiej taki zwyczajny. Świetnie się bawię.

Wiktoria Kąkol: Studiuję psychologię na UG i jestem bardzo zadowolona, bo marzyłam o tym kierunku, niech pomyślę, od jakichś 6 lat (śmiech). Czuję, że się rozwijam, a to jest dla mnie najważniejsze. Cieszę się też, że zajęcia prowadzone są zdalnie, bo nie tracę trzech godzin dziennie na dojazd. To była dobra decyzja.

Pół roku temu rozpoczęłyście projekt „Maturzysta na kwarantannie”. Wyjaśnijcie, na czym on polega?

Oliwia: Zacznę od początku. Projekt zrodził się z potrzeby pomocy maturzystom w dobie pandemii. Same byłyśmy maturzystkami w tym roku i gdy w kwietniu zostałyśmy pozostawione same sobie, wzięłyśmy sprawy w swoje ręce. W ramach projektu zamieszczałyśmy i nadal zamieszczamy różne materiały w mediach społecznościowych: webinaria, teksty powtórkowe, porady psychologów i specjalistów od rozwoju, z którymi współpracujemy. Uczymy maturzystów radzenia sobie ze stresem i innych praktycznych umiejętności, które na pewno zaowocują na egzaminie.

Wiktoria: Cel Mnk zawsze był jasny: szeroko pojęte i kompleksowe wsparcie maturzystów na wszystkich płaszczyznach oraz stworzenie bazy materiałów edukacyjnych i treści dotyczących rozwoju osobistego.

Julia: Na profilu Mnk na Facebooku organizujemy również konkursy, by uaktywnić maturzystów, aby nie poddawali się pomimo niesprzyjających okoliczności i starali jak najlepiej przygotować do egzaminu.

Skąd wzięłyście pomysł na prowadzenie takiej akcji?

Basia: Wszystko zaczęło się od tego, że brałyśmy udział w programie Akcelerator Karier i tam jednym z zadań było stworzenie własnego projektu społecznego. Przed pandemią miałyśmy pomysł, by przeprowadzić warsztaty maturalne dla naszych znajomych z II LO w Gdańsku, ale przyszedł koronawirus i zamknięto szkoły, więc przeniosłyśmy ideę do Internetu, gdzie możemy pomóc większej ilości maturzystów. Otrzymałyśmy masę pozytywnego feedbacku, więc zdecydowałyśmy się dalej prowadzić ten projekt, nawet po zakończeniu Akceleratora.

Wiktoria: Nasz projekt wziął się z potrzeby dopasowania się do otaczającej rzeczywistości. Pandemia nie odpuszcza, nasi koledzy i koleżanki z kolejnego rocznika nadal są pozostawienie sami sobie, a że nasza inicjatywa odniosła sukces, stwierdziłyśmy, że warto kontynuować.

Jesteście cztery, ale która rozdaje karty? Zdarzają się tarcia?

Oliwia: Wiesz co, jakoś wyszło naturalnie, że ja przewodzę. Wynika to z tego, że do Akceleratora trzeba było wybrać oficjalnego kierownika. Początkowo nie chciałam być tą osobą, ale jakoś wyszło to tak samoistnie, że to mnie wpisano na lidera i tak już zostało. Nie jest to łatwe zadanie, ale staram się dawać radę i wspierać mój zespół jak tylko mogę. Pracuję nad sobą, żeby być nie szefem a liderem, który w każdym widzi mocne strony i wspomaga w rozwoju. Wiadomo, że jestem tylko człowiekiem i popełniam błędy, ale wiem, że dziewczyny zawsze mnie wspierają. W pracy zespołowej ważny jest feedback, dzięki któremu wiem, co robię dobrze, a co nie podoba się zespołowi.

Wiktoria: Co do tych tarć, o których wspomniałeś – otóż ja jestem najbardziej wybuchową osobą w zespole (śmiech). Jest nas czwórka, każda z nasz ma inny styl pracy i oczywiście zdarzają się różnice zdań. Takie momenty też są ważne, bo stanowią impuls do zmian w projekcie. Wbrew pozorom konflikty są potrzebne, istotne jest to, by pokojowo je rozwiązać i wyciągnąć wnioski.

Basia: Jeśli chodzi o liderowanie, to Oliwii sprawę utrudnia fakt, że jesteśmy przyjaciółkami i powiedzenie przyjaciółce, że ma się ogarnąć, nie jest łatwe. Na szczęście daje rade (śmiech). Jest też w tym taka ludzka – a nie jak typowy zły boss…

Czy kontynuacja projektu, gdy jesteście studentkami, nastręcza dodatkowych trudności?

Wiktoria: Szczerze mówiąc, nie widzę różnicy między robieniem projektu społecznego przed maturą a kontynuowaniem go na studiach. Wszystkie jesteśmy bardzo aktywnymi osobami, więc jesteśmy przyzwyczajone do robienia wielu rzeczy naraz. Fakt, jesteśmy w innej rzeczywistości i musimy przygotować się do nowych wyzwań, ale pokuszę się o stwierdzenie, że robienie projektu przed maturą było nawet bardziej stresujące.

Julia: Dla mnie jest różnica. Przed maturą miałam więcej czasu, teraz ciężej jest pogodzić studiowanie i inne działania, ale nie narzekam. Czuję, że się rozwijam i Mnk mi dużo daje.

Oliwia: Ja zgadzam się z Wiktorią, o wiele więcej nerwów kosztowało mnie prowadzenie Mnk przed maturą. Teraz rozpoczęłyśmy nowy etap w życiu, przed nami nowe wyzwania, a każda z nas jest na innej uczelni, robi coś innego, więc mierzymy się z trudnościami, których wcześniej nie napotkałyśmy. Rzecz jasna pojawia się sporo konfliktów interesów czy problemów z organizacją, ale na tym etapie, po 7 miesiącach, potrafimy już dzielić się obowiązkami i współpracować.

Basia: Prościej było przed maturą, bo ja nie marnowałam czasu na przygotowania (śmiech). Teraz jest inaczej, ciągle siedzę nad książkami, jest to dla mnie coś nowego i trudnego. Projekt, można powiedzieć, jest taką odskocznią od studiów, oczyszczeniem głowy. Pandemia szaleje coraz mocniej, człowiek może poczuć się przytłoczony. Chciałoby się wyjść do ludzi, chociaż poznać kolegów z roku, ale nie można. Projekt z przyjaciółkami pomaga przeżyć ten trudny czas.

Czego nauczył was ten projekt?

Julia: Mnie, przede wszystkim, nauczył lepszego zarządzania czasem i pracy zespołowej. Zdobyłam też bardzo dużo kompetencji społecznych, których nie uczą w szkole. Nauczyłam się komunikacji, wbrew pozom wyrażanie własne opinii i wysłuchiwanie krytyki nigdy nie było moją mocną stroną. Nie każdy pomysł spotyka się z ogólnym przyjęciem, więc jest to kluczowa umiejętność, zarówno przy projekcie, jak i w życiu.

Basia: Ja cały czas uczę się pracy w grupie, bo to nie jest umiejętność zdobyta raz na zawsze. Dużo pracuję nad przyjmowaniem krytyki, bo to jest dla mnie najtrudniejsze, dalej się tego uczę. Wyrabiam w sobie też kompetencje społeczne, których nie uczą w szkole, a które są przydatne na rynku pracy.

Wiktoria: Zgodzę się z dziewczynami, praca w grupie jest największym wyznawaniem i w tym się głównie doskonalę. Mam za sobą historię perfekcjonizmu i w naszej drużynie przyjmuję rolę krytyka oceniającego, czyli mówię, że coś się nie uda. Jest to niewdzięczna funkcja, bo krytyczne uwagi potrafią obniżyć entuzjazm grupy, ale staram się pracować nad tym, by tego uniknąć. Działając w grupie, mierzysz się ze swymi słabościami i to jest dla mnie szczególnie cenne.

Oliwia: Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie. Realizując projekt społeczny, uczymy się całej gamy umiejętności miękkich. Praca w grupie to podstawa, ale ważne jest też zarządzanie czasem. Uczymy się godzenia studiów z projektem. Mam z tym dużo kłopotów, bo studiuję dwa kierunki i w dodatku kieruję zespołem. Często zdarza mi się czytać materiały na temat bycia liderem. Uczę się cierpliwości, wyrozumiałości, poznaję własne ograniczenia i pracuję nad nimi.

Julia: Poza kompetencjami społecznymi i pracą w grupie, internetowa formuła projektu też dużo daje. Doskonalimy się w kwestiach marketingu. Samodzielnie zdobyłyśmy wszystkich obserwujących, całą społeczność zbudowałyśmy od podstaw.

Oliwia: Uczymy się obsługi różnych programów i też takich praktyk z życia dorosłego: faktura, finanse itd. Nie są to tak oczywiste rzeczy dla dziewiętnastolatek, a dla nas staje się to powoli codziennością.

Czy przystąpiłybyście do realizacji projektu jeszcze raz?

Oliwia: Oczywiście, że tak. Uwielbiam robić projekty społeczne. Natomiast nie wiem, czy chciałabym jeszcze raz prowadzić projekt stricte dla maturzystów. Obecnie planujemy założyć swoje własne stowarzyszenie, które będzie wspierać młodych ludzi, nie tylko maturzystów.

Julia: Tak, jeżeli projekt miałyby się zacząć przed maturą, jednak gdybym miała go zacząć na studiach, w tej sytuacji pandemicznej, nie wiem, czy to byłby Mnk, czy projekt bardziej zwrócony do studentów. Na pewno przystąpiłabym do projektu z tym zespołem, ale grupa docelowa zależałaby od tego, na jakim etapie mojego życia bym była.

Wiktoria: Absolutnie tak, projekt społeczny pojawia się tam, gdzie potrzeba, a potrzeby są dynamiczne. Miałyśmy ogromne szczęście, że trafiłyśmy na niszę, że było zapotrzebowanie i ludzie chcieli korzystać z naszych usług. Otrzymałyśmy ogromny feedback. Jako studentka też bym się tego podjęła, bo znam grupę docelową, mamy umiejętności i chęć zmieniania świata na lepsze.

Basia: Ja byłam na początku sceptyczna, nie wiedziałam, czy projekt się uda, bo nie siedzę tak bardzo w Internecie. Okazało się, że projekt jest potrzeby, więc teraz też bym się go podjęła. Mam świetny zespół, złożony z przyjaciół, z którymi mogę wszystko.

Jakie są dalsze plany zespołu Mnk?

Oliwia: Cały czas działamy. Zamykamy właśnie jeden podprojekt, za dwa tygodnie ruszamy z quizem wiedzy o lekturach, bo dostałyśmy na to dofinansowanie. Pragniemy rozwijać kanał na YouTube. Planujemy założenie własnego stowarzyszenia, które będzie prowadziło kilka projektów, m.in. Mnk. Obserwujemy naszą grupę docelową, zastanawiamy się, na co może być popyt. Jesteśmy elastyczne, cały czas chcemy działać. A w jaki sposób? Wszystko zależy od naszych odbiorców.

Gdzie można was znaleźć i jak studenci mogą wspomóc wasze działania?

Basia: Zapraszamy na nasz profil na Facebooku, niedługo ruszy też nasza strona internetowa. Jeśli chodzi o studentów, to zgłaszajcie się do nas, możecie opowiedzieć o swoich studiach, jak przygotowywaliście się do matury, co było najważniejsze. Możecie podpowiedzieć jakiego wsparcia oczekiwaliście jako maturzyści, ale nie było ono dla Was dostępne.

Oliwia: Młodzi ludzie mają wiele zainteresowań i warto o tym opowiedzieć. Niedawno nawiązałyśmy kontakt z Janem Modrzyńskim, który działa w przestrzeni edukacji i ma ogromny zasób wiedzy, którą zechciał się podzielić z maturzystami. Jeżeli ktoś posiada pasje, które mogą być przydatne dla maturzystów i chce o nich opowiedzieć – zapraszamy do kontaktu, na pewno to wykorzystamy.

Czy macie jakieś przesłanie do młodych ludzi, którzy tak jak wy, chcą coś zmienić?

Wiktoria: Nie bójcie się działać, na każdy dobry pomysł przypada wiele złych. Dajcie sobie przestrzeń, nie bójcie się zaczynać. Macie wpływ na ludzi, na środowisko i możecie to wykorzystać – wymaga to tylko chęci i odwagi. Sposób realizacji projektu społecznego zależy tylko od Was i od Waszych umiejętności. Najważniejsze jest to, by się odważyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *