Portret szpiega

jackstrongplakatTo nie jest film o polityce. Nie znajdziecie tu wielkich historii i podniosłych wydarzeń. „Jack Strong” to świetny film biograficzny, który pozwoli Wam choć trochę zbliżyć się do postaci uważanej dziś przez jednych za bohatera, przez innych za zdrajcę.

Władysław Pasikowski zaczyna mocno. Film otwiera scena zamordowania, aresztowanego przez KGB, Olega Pieńkowskiego. Rosyjski oficer w okresie zimnej wojny przekazywał informacje o militarnym zapleczu ZSRR agentom CIA. Jego droga skończyła się jednak w piecu hutniczym. Kilka lat później z amerykańskim wywiadem kontaktuje się Ryszard Kukliński (Marcin Dorociński). Młody pułkownik cieszy się zaufaniem najwyżej postawionych wojskowych zarówno w Polsce jak i w ZSRR. Opracowuje między innymi plan inwazji na Czechosłowację – przez Rosjan uważany za genialny. Jednak Kuklińskiemu uzależnienie Polski od Związku Radzieckiego coraz bardziej się nie podoba. Po wydarzeniach w Gdańsku i Gdyni w latach 70. postanawia skontaktować się z Amerykanami. Tak zaczyna się, trwająca 9 lat, współpraca z CIA.

Jeden za wszystkich. Kukliński u Pasikowskiego to niewątpliwie bohater. Reżyser zostawia w tyle wszelkie spekulacje, polityczne awantury i dysputy wśród historyków. Zamiast spodziewanej szpiegowskiej bomby, dostajemy trzymający w napięciu portret człowieka, który odważył się wyjść z szeregu. Z szeregu oficerów, których każdy oddech był kontrolowany przez kontrwywiad, a każdy pojedynczy pocisk wystrzelony z karabinu, podporządkowany rozkazom ze wschodu.

„Jack Strong” to przede wszystkim opowieść o szpiegu. Poczucie winy drąży Kuklińskiego od samego początku. I do końca nie ustaje. Zdenerwowanie, niepewność i litry potu – to główne elementy filmu. Polityka pozostaje tłem dla sytuacji jaka dzieje się wśród oficerów. Bo poza Kuklińskim, Pasikowski wskazuje palcem także na innych wojskowych. Są wśród nich zaślepieni karierowicze, nieudacznicy, gotowi zrobić wszystko, by wspiąć się choćby o szczebel wyżej, ale też Ci, którzy nie wytrzymali presji i zabijania swoich. Zimną wojnę reżyser pokazuje właśnie od podszewki oficerskiego munduru.

W znanej już stylistyce Pasikowskiego najlepiej odnajduje się Dorociński. Partnerująca mu Maja Ostaszewska w roli jego żony, stanowi jedynie uzupełnienie historii. Wiadomo nie od dziś, że kobiety u Pasikowskiego nie mają lekko. Znacznie ciekawsze postaci stworzyli Józef Pawłowski i Piotr Nerlewski, jako synowie Kuklińskiego. Jeden – zakochany w książkach student prawa, drugi – buntownik, mający ojca za marionetkę. Dimitri Bilov (Iwanow – przyjaciel Kuklińskiego, a zarazem służbista KGB) w każdej scenie przeszywa widza swoim spojrzeniem. Nie mogłoby być tego tekstu bez wspomnienia o Patricku Wilsonie („Obecność”, „Naznaczony”). Zawsze dobrze widzieć Amerykanina, który mówi po polsku. W tym wypadku, amerykański gwiazdor musi ustąpić pola mocnej, polskiej obsadzie. Dorociński, Baka, Zamachowski, Małaszyński, Czop – kogo chcieć więcej?

Przy wszystkich zaletach filmu, brakuje tu iskry prawdziwego thrilleru. Gdzieś ucieka ta siła trzymająca widza w napięciu. Niewykorzystany potencjał? Skąd! Marketingowa maszyna już dawno powinna nas przyzwyczaić do tych małych rozczarowań. Reżyser czerpie garściami z historii Ryszarda Kuklińskiego i serwuje nam świetną biografię – choć tego nie przeczytacie na oficjalnych broszurkach.

 

Więcej premier tego tygodnia znajdziesz TUTAJ 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *