Kopała Ekstraklasa #9 Wyścig żółwi

Nikt nie chce zdobyć mistrzostwa Polski | fot. Michał Faran

Ekstraklasa znów zaskoczyła! Trzy prowadzące drużyny solidarnie potraciły punkty w meczach u siebie. W derbach Trójmiasta znów zwyciężyła Lechia, złą passę przerwał zaś wreszcie Śląsk. Na pierwszą kolejkę rywalizacji po podziale stawki zapraszają Aron Głowacki i Wojciech Jagodziński.

Lechia potwierdziła dominację

13.04.2018r., godz 18:00 – Arka Gdynia 1:2 Lechia Gdańsk

1:0 Szwoch (K) 9’, 1:1 Vitoria 22’ , 1:2 F. Paixao 43’

Drugie derby w przeciągu dwóch tygodni. Arkowcy liczyli na przełamanie i zatrzymanie passy jedenastu meczów derbowych bez zwycięstwa. Początek był dla nich obiecujący, bo żółto-niebiescy wykorzystali rzut karny podyktowany po zagraniu ręką przez Stolarskiego. To jednak nie podcięło skrzydeł Lechii. Przyjezdni konsekwentnie grali swoją piłkę i atakowali bramkę Steinborsa. Gospodarze po zdobytym golu cofnęli się, co szybko się na nich zemściło. Najpierw do siatki trafił Vitoria, a chwilę przed przerwą Flavio Paixao, który sfinalizował świetną kontrę biało-zielonych.

Po przerwie miejscowi dokręcili śrubę. Raz po raz atakowali bramkę przeciwnika. Ekipę Piotra Stokowca stać było jednak tylko na pojedyncze kontry. Mimo dobrej gry Arki, żaden z jej zawodników nie potrafił pokonać Dusana Kuciaka. Na pochwałę – co w ostatnim czasie jest rzadkością – zasługuje gra defensywna gości. W tym sezonie Trójmiasto bezapelacyjnie należy do Lechii, która wygrała wszystkie trzy mecze derbowe. W.J

Twierdza Poznań padła

13.04.2018r., godz. 20:30 – Lech Poznań 0:1 Korona Kielce

0:1 Kapidzić 35’

Zaskakujący wynik padł w piątek w Poznaniu. Korona, grająca w generalnie rezerwowym składzie, pokonała liderującego Lecha. Kielczanie pokazali klasę i determinację. Mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej, bo w 32. minucie odgwizdany został rzut karny dla gospodarzy, ale bramkarz Zlatan Alomerović po raz drugi na wiosnę obronił strzał z jedenastu metrów wykonywany przez zawodnika Lecha! Po chwili goście wpadli w jeszcze większą euforię, bo wyszli na prowadzenie za sprawą gola Kapidzicia.

Druga odsłona spotkania to przede wszystkim nasilające się ataki Lecha. Gospodarze byli zdeterminowani, aby szybko zdobyć gola. Na ich nieszczęście bramkarz Korony bronił jak w transie. Przyjezdni skupili się na zabarykadowaniu własnej bramki, co pozwoliło im obronić korzystny rezultat. „Kolejorz” przegrał na własnym boisku pierwszy raz od niemalże roku. W.J

„Pasy” górą

14.04.2018. godz. 15:30 – Cracovia Kraków 2:1 Piast Gliwice

1:0 Dimun 45’ , 1:1 Zivec 60’ , 2:1 Piątek 67’

Oba zespoły wyszły na boisko z pełnym zaangażowaniem, chcąc jak najlepiej rozpocząć tę ważną dla nich rundę finałową. Choć w pierwszej połowie emocji było jak na lekarstwo, to więcej szans na gola mieli gospodarze. Ostatecznie Cracovia wyszła na prowadzenie tuż przed przerwą, wykorzystując gapiostwo gości po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry.

Po przerwie do głosu doszli goście, co w krótkim czasie dało efekt w postaci bramki. Po godzinie gry za sprawą Zivca doprowadzili do wyrównania. Gospodarze jednak nie przejęli się straconym golem. Dość szybko na trafienie gliwiczan odpowiedział Krzysztof Piątek, najlepszy strzelec Cracovii. Piast nie potrafił ponownie odpowiedzieć; trzy punkty zostały w Krakowie. W.J

Angulo dał zwycięstwo

14.04.2018r., godz. 18:00 – Jagiellonia Białystok 1:2 Górnik Zabrze

0:1 Angulo 81’ , 0:2 Angulo 85’ , 1:2 Świderski 89’

Spotkanie w Białymstoku mogło się podobać zebranym na stadionie kibicom. Było otwarte i obie drużyny nie miały zamiaru jedynie się bronić. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gości, to oni kilkukrotnie zmusili Pawełka do interwencji. Pomimo tego, do przerwy na tablicy wyników był remis.

W drugiej połowie tempo spotkania wzrosło, coraz lepiej prezentowali się gospodarze. Na brak emocji nie można było narzekać, ale prawdziwy rollercoaster rozpoczął się w ostatnim kwadransie meczu. Górnik wyprowadził szybkie dwa ciosy za sprawą Igora Angulo. Piłkarze Jagiellonii zdołali odpowiedzieć jeszcze przed doliczonym czasem gry, ale nie zdołali wyszarpać choćby punktu. Goście mogą cieszyć się z kompletu punktów zdobytym na trudnym terenie. Jagiellonia musi się obudzić, jeśli dalej chce się liczyć w walce o mistrzostwo. W.J

BeznadzieJozak

14.04.18r., godz. 20:30 – Legia Warszawa 0:1 Zagłębie Lubin

0:1 Starzyński 64′

„Chyba już najwyższa pora, zwolnić tego amatora” – takimi okrzykami zakończyli swój doping podczas sobotniego spotkania kibice gospodarzy. Ich życzenie spełniło się tuż przed północą. Prezes Dariusz Mioduski zdecydował się zwolnić Romeo Jozaka. Legię do końca sezonu poprowadzi Dean Klafurić, dotychczasowy asystent Chorwata. Czy ten rozpaczliwy ruch pomoże? Trudno, żeby zaszkodził, bo ciężko wyobrazić sobie, by stołeczny zespół pod wodzą Klafuricia prezentował się gorzej, niż miało to miejsce w ostatnich meczach.

Jozak wciąż mógłby być szkoleniowcem Legii, gdyby Kasper Hamalainen czy Jarosław Niezgoda wykorzystali swoje stuprocentowe sytuacje, zmarnowane jeszcze przy bezbramkowym remisie. Wyrachowane Zagłębie czekało na idealną szansę, aż finalnie zadało cios w postaci bramki Starzyńskiego. Blokiem defensywy rządził Maciej Dąbrowski – niechciany zimą w Legii Jozaka stoper zagrał świetne zawody. A.G.

Buksa zapewnił spokój

15.04.18r., godz. 15:30 – Pogoń Szczecin 2:0 Bruk-Bet Termalica Nieciecza

1:0 Buksa 51′, 2:0 Buksa 55′

Solidne widowisko zafundowali swoim kibicom piłkarze Pogoni Szczecin. Gospodarze przez znaczną część meczu dominowali nad defensywnie usposobioną ekipą Jacka Zielińskiego. Bruk-Bet nie miał argumentów, by na poważnie postraszyć „Portowców”. Ofensywne wypady gości skończyły się wraz z kontuzją Samuela Stefanika, który w 23. minucie musiał opuścić boisko. Bohaterem został Adam Buksa, którego dwie bramki zapewniły trzy punkty gospodarzom.

Pogoń powiększyła swoją przewagę nad strefą spadkową do pięciu punktów i zapewniła sobie względny spokój przed kolejnymi spotkaniami grupy spadkowej. Ze swoich podopiecznych zadowolony był Kosta Runjaić, który miał świadomość, jak wielką wagę miał dla Pogoni niedzielny mecz. Tym większe znaczenie mają wyszarpane Bruk-Betowi trzy punkty. A.G.

Wymęczone zwycięstwo

15.04.18r., godz. 18:00 – Śląsk Wrocław 1:0 Sandecja Nowy Sącz

1:0 Cholewiak 1′

Piorunujący początek zapewnił piłkarzom Śląska zwycięstwo. Niedzielny mecz rozstrzygnął gol Mateusza Cholewiaka, zdobyty już w 41 sekundzie. Niestety, dalsza część spotkania była nudna. Niewiele brakowało, by bierność gospodarzy została ukarana. Przez ostatnie dwadzieścia minut musieli oni grać w dziesięciu, po nieodpowiedzialnym zachowaniu wyrzuconego z boiska Sito Riery. Fani wrocławian mogli odetchnąć jednak z ulgą – zła passa została przełamana.

Sandecja pędzi natomiast po rekord. Niechlubny rekord, rzecz jasna. Spotkanie we Wrocławiu było już 22. meczem z kolei bez zwycięstwa beniaminka. Piłkarze z Nowego Sącza dzielnie „walczą o spadek”, z czego niewątpliwie byłby dumny Franciszek Smuda, obecny szkoleniowiec Widzewa Łódź, autor legendarnego już zacytowanego zwrotu. A.G.

Wisły na remis

16.04.18r., godz. 18:00 – Wisła Płock 2:2 Wisła Kraków

0:1 Bartkowski 12′, 1:1 Uryga 24′, 1:2 Halilović 32′, 2:2 Cywka (sam) 47′

Świetne spotkanie obejrzeli w poniedziałkowy wieczór kibice zgromadzeni na stadionie im. Kazimierza Górskiego. Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy z pomysłem atakowali bramkę Thomasa Daehnego. Rewelacja sezonu z Płocka nie pozostała jednak dłużna i była bliżej zwycięstwa – w 86. minucie jeden z najlepszych piłkarzy na boisku, Konrad Michalak trafił w słupek.

Podział punktów nie satysfakcjonuje żadnej ze stron, lecz… W obliczu sensacyjnych rozstrzygnięć pierwszej kolejki rundy mistrzowskiej nikogo również nie krzywdzi. Ekipa Jerzego Brzęczka wciąż śmiało może wierzyć w zakończenie sezonu na podium, a drużyna spod Wawelu, napędzana przez hiszpańskiego magika Carlitosa, jest groźna dla każdego rywala . A.G.

 

Rozstrzygnięcia pierwszej kolejki fazy finałowej ciężko nazwać logicznymi. Trzy najlepsze zespoły rozgrywały swoje mecze u siebie i… zgodnie przegrały. Największym zwycięzcą należy w takim wypadku obwołać Górnika Zabrze, który zbliżył się do strefy medalowej. W grupie spadkowej bez zmian, gdyż tabelę wciąż zamykają ekipy rozgrywające mecze domowe w Niecieczy – Bruk-Bet i Sandecja. Następna kolejka rusza już w piątek. Emocji, a także charakterystycznych dla naszej ligi niespodziewanych rozstrzygnięć, z pewnością nie zabraknie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *