Połączyli pokolenia – jubileusz Skawińskiego i Tkaczyka w Ergo Arenie

_TG_9687Powszechnie wiadomo, że raczej lubimy obchodzić jubileusze, rocznice, urodziny. Bardziej okrągłe i mniej okrągłe. Dziesiąte, osiemnaste, czterdzieste. Nie inaczej jest w przypadku muzyków. Ale umówmy się – kiedy jest okazja do świętowania, warto to robić. W miniony piątek, 12 lutego, tłumnie zgromadzona w Ergo Arenie publiczność oraz widzowie telewizji Polsat byli na – można chyba tak śmiało powiedzieć – wielkiej imprezie urodzinowej Grzegorza Skawińskiego i Waldemara Tkaczyka. Duet znany z projektów takich jak Kombi, Skawalker czy O.N.A. obchodzi w tym roku 40-lecie pracy artystycznej. I obchodzi je hucznie, na bogato, w blasku reflektorów. Jak na Królów Życia przystało.

Muzyka Skawińskiego i Tkaczyka towarzyszyła wielu Polakom w najważniejszych momentach ich życia – ślubach, zaręczynach, narodzinach dzieci. Tym młodszym kojarzy się najczęściej z dzieciństwem i czasem dorastania, kiedy to spektakularną karierę robiło O.N.A. czy z nieco późniejszego okresu, kiedy to zespół Kombii został reaktywowany, a w każdej stacji radiowej praktycznie co chwila grano „Pokolenie”. Zaskoczeniem nie była więc frekwencja – w koncercie na żywo, w Ergo Arenie, uczestniczyło kilka tysięcy osób. Widok wypełnionej sali na ekranie telewizora nie był więc tylko magią telewizji i kreowaniem złudzenia. Byli słuchacze, znajomi i najwierniejsi fani – kilka tysięcy ludzi, którzy czuli i wciąż czują się związani z muzyką Skawińskiego i Tkaczyka.

Występ w Trójmieście zapoczątkował trasę Mega Tour, podczas której panowie odwiedzą kilkanaście większych i mniejszych miast. Do udziału w tym wyjątkowym koncercie zaprosili gwiazdy polskiej sceny muzycznej – Jana Borysewicza, Ewę Farną, Rudą z Red Lips i Margaret.

Nie obyło się także bez gościa specjalnego. Niespodzianki, która tak naprawdę żadną niespodzianką nie była. Choć utrzymywano to w tajemnicy do samego końca, to czy ktokolwiek wyobrażał sobie, że na 40-leciu Skawińskiego i Tkaczyka mogłoby zabraknąć wokalnej siły napędowej wspomnianego już wcześniej O.N.A. ? Gdyby nie odpowiedni czas, odpowiednie miejsce, odpowiedni ludzie, nie byłoby tego zespołu. Nie byłoby legendy. Nie byłoby części polskiego rocka lat 90. I nie byłoby Agnieszki Chylińskiej. Artystka pojawiła się na scenie w drugiej części koncertu i wykonała słynne „Kiedy powiem sobie dość”, z trzeba zaznaczyć – chórlanym wsparciem publiczności. I choć od dawna Agnieszka nie przypomina już tej zbuntowanej dziewczyny sprzed lat, fantastycznie było móc poczuć się prawie tak samo jak wtedy, gdy zespół nagrywał genialne utwory, koncertował na potęgę i zgarniał wszystkie możliwe nagrody . Nie można mieć Chylińskiej za złe, że etap typowo rockowego, mocniejszego grania jest daleko za nią oraz że mentalnie jest już od dawna w zupełnie innym miejscu. Ogromną przyjemnością natomiast było oglądanie jej na scenie w towarzystwie osób, które tak naprawdę kilkanaście lat temu odkryły ją i jej talent. I to właśnie był najmocniejszy punkt wieczoru.

Zdecydowanej puenty tym razem nie będzie. Nieeleganckie byłoby podsumowywanie czegoś, co na dobrą sprawę dopiero się zaczyna. Koncert w Ergo Arenie był tak naprawdę przedsmakiem, zapowiedzią tego, co będzie się działo w przeciągu kolejnych intensywnych, koncertowych miesięcy. Ale wracając do piątkowych wydarzeń – Panowie, dziękujemy i z całego serca życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze. Grajcie jak najdłużej, bo ludzie naprawdę potrzebują Waszej muzyki.

fot. Tomasz Gałązka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *