Pitch Perfect 2: Auf wiedersehen, bitches!

Pitch_Perfect_2_poster

W tym filmie usłyszymy Snoop Doga śpiewającego kolędy. Dowiemy się też, że Hans Christian Andersen był beznadziejny w „Gwiezdnych Wojnach”, a łagodnym określeniem waginy jest „kangur”. Sequel filmu „Pitch Perfect” bawi, przełamuje stereotypy i promuje piękną muzykę. A każdy kto go obejrzy, prawdopodobnie pęknie ze śmiechu – tak jak pękają spodnie, przez które rozpoczyna się cała afera.

„Pitch Perfect 2” to amerykańska komedia muzyczna wyreżyserowana przez Elizabeth Banks – popularną aktorkę, znaną m.in z serii filmów o „Spider Manie”, „Igrzysk Śmierci”, czy z serialu „Scrubs” („Hoży Doktorzy”), a ten film jest jej reżyserskim debiutem. „Pitch Perfect 2” to kontynuacja powstałej w 2012 roku komedii, która była adaptacją książki Mickey’a Rapkina pt. „Pitch Perfect: The Quest for Collegiate A Cappella Glory”. Jest to opowieść o zespole „The Bellas”, który po niefortunnym wypadku podczas występu przed prezydentem USA, dostaje zakaz funkcjonowania. Jedynym ratunkiem jest wygranie międzynarodowego konkursu zespołów a-capella, w którym nigdy dotąd nie wygrała żadna amerykańska grupa. Po wielu porażkach i niesnaskach, dziewczynom udaje się odnaleźć wspólne zamiłowanie do muzyki, a także do formacji, którą tworzą.

Mimo że film jest kontynuacją pierwszej części, to bez problemu wszystkie wątki zrozumieją też Ci, którzy poprzedniej części nie widzieli (a jest ich wielu, gdyż film nie doczekał się w Polsce premiery kinowej). Pochwały należy jednak zacząć od końca. Na uwagę zasługują bowiem drobne, zdawałoby się nic nie znaczące elementy, które tak naprawę budują cały film. Są nimi na przykład pojawiający się prawdziwi Barack i Michelle Obama, a także dziennikarze i showmani (m.in. Mika Brzezinski, Joe Scarborough, Jake Taper, Natalia Morales czy Jimmy Kimmel). W filmie występują także jurorzy amerykańskiej wersji programu „The Voice” tacy jak Blake Shelton, Christina Aguillera, Pharrell Williams i Adam Levine. Bardziej wnikliwi dostrzegą także zawieszone na ścianach prawie wszystkich pomieszczeń okładki znanych płyt. Producenci, scenarzyści i scenografowie zadbali prawie o każdy, nawet najmniejszy, szczegół. Imponujące.

Nie można jednak zapomnieć o „żywej” muzyce, bo to właśnie ona – obok humoru – wiedzie w tym filmie prym. Usłyszymy piosenki autorstwa m.in Tiny Turner, Keshy, Miley Cyrus, Krisa Krossa czy Taylor Swift zaśpiewane a-capella. Jest kategoria piosenek o tyłkach, próba kreacji związku Tiny Turner i Johna Mayera, czy też po prostu postać Fat Amy, która bawi niemal wszystkimi tekstami i ruchami. Na odrębną uwagę zasługują komentarze dotyczące kobiet Johna Michaela Higginsa, alienacja Lilly Onakuramary (w jej roli Hana Mae Lee), czy zabawne i jednocześnie smutne kwestie Flo (Chrissie Fit) odnośnie do jej deportacji czy sytuacji politycznej w rodzinnym kraju. Producent muzyczny (Keegan-Michael Key) i jego współpracownik Dax (Shawn Carter Peterson) również wplątani są wspólnie w wiele śmiesznych sytuacji.

564336_1.1Na pochwałę zasługuje też gra aktorska i kreowanie postaci. Fat Amy, w którą wcieliła się Rebel Wilson, Beca Mitchel (Anna Kendrick) i Ben Platt (Benji Applebaum) to najlepsze trio tego filmu. Warte pochwały jest także łamanie wielu krzywdzących stereotypów dotyczących np. poszczególnych narodów (Kto by słuchał Koreańczyków?), otyłych (Chciałabym być mortadelą w jego kanapce) czy homoseksualistów (Twój pot pachnie cynamonem), którzy są akceptowani i przedstawiani wyłącznie w pozytywnym świetle. W filmie pojawia się wielu przystojnych panów, a także pięknych Pań. I jest to kolejny łamacz stereotypów – niemiecka leaderka zespołu Das Sound Machine, w której rolę wcieliła się duńska aktorka Birgitte Sørensen, jest jedną z najpiękniejszych kobiet, która niemal łamie serce głównej bohaterce.

Co prawda film ma kilka minusów. Przede wszystkim niektórym widzom z pewnością nie spodobają się poukrywane reklamy. Na wielkim ekranie ukazują się m.in. logotypy niektórych marek samochodów czy szamponów do włosów. Podczas finału, gdzie ważną rolę odgrywa niemiecki zespół, na ekranie pojawia się flaga Belgii. Na początku denerwuje też duża ilość seksualnych podtekstów i żartów, ale w pewnym momencie filmu widzowie zauważają, że stanowią one jedną, zamkniętą i dopełniającą się całość. Warto dodać, że choć produkcja filmu była bardzo oszczędna (kosztowała ok. 8 800 000 dolarów) – to swojej oszczędności nie dała po sobie poznać.

Jesteś ruda i tak już masz za swoje – podsumowuje jedną bohaterkę Fat Amy. I w takiej, żartobliwej konwencji utrzymany jest cały film. Muzycy przełamują stereotypy, funkcjonujące nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie. A film, którego funkcją jest wprawienie widza w dobry humor, doskonale spełnia swoją rolę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *