Open’erowe Czwartki – Tom Odell

openerOd lat wiadomo, że muzyka z Wielkiej Brytanii ma się świetnie. Wysyp młodych zdolnych artystów i zespołów ostatnimi czasy był tam ogromny. Jednym z nich niewątpliwie jest Tom Odell, któremu postanowiliśmy poświęcić trzecią część serii Open’erowe Czwartki.

Tom Peter Odell, rocznik 1990. Na koncie ma jeden minialbum i jeden longplay. Laureat prestiżowej nagrody BRITs. Jeden z najlepszych i najbardziej muzykalnych młodych artystów. Posiadacz niebywale charakterystycznego wokalu. Jeden z headliner’ów tegorocznego Open’era.

Dziecięca obsesja

Odell nie pochodzi z muzycznej rodziny. Jedynie jego babcia miała w swoim domu pianino, na którym często grał. Pewnego dnia zabrała mnie na lekcję nauki gry na pianinie. Miałem wtedy 6 czy 7 lat. Dosyć szybko zacząłem się w to angażować – wspomina. Okres dzieciństwa silnie go ukształtował. Po szkole wracał do domu, siadał przed pianinem i grał przez kilka godzin. To była moja obsesja – przyznaje. Wbrew pozorom nie afiszował się ze swoim muzycznym talentem. Jako trzynastolatek zaczął tworzyć własne kompozycje i pisać teksty, ale… nie powiedział o tym nikomu. Podobno uważał, że nie jest to coś  na tyle fajnego, czym powinien się chwalić.

Praktyka, praktyka, jeszcze raz praktyka

Z biegiem lat Tom zaczął bardziej otwarcie podążać za miłością do muzyki. Najpierw ukończył Seaford College, w którym doskonalił klasyczną grę na pianinie, a w wieku 18 lat zdecydował się opuścić rodzinny dom i kontynuować edukację na uczelni muzycznej w Liverpoolu. W tym czasie zaczął również pracę jako barman. Po roku jednak został zwolniony i wrócił do rodzinnego Chichester. Regularnie wyjeżdżał do Londynu, samochodem pożyczonym od babci, by grać koncerty. Skądinąd wiadomo przecież, że to właśnie praktyka czyni mistrza. W tym czasie powstał także jego zespół – Tom and the Tides. Efektem wspólnego grania był utwór „Spider”, który znalazł się na uczelnianym albumie „What’s Inside Your Head Vol.3”. Wkrótce jednak skład się rozpadł. Zdecydowałem działać solo. Nie chciałem musieć polegać na innych jeśli chodzi o sprawy muzyczne – tłumaczy wokalista.

tomodellZłe dobrego początki

Generalizowanie bywa nadużywane, ale chyba każdy artysta niezbyt dobrze wspomina swój pierwszy poważny koncert. Jak było z Tomem? Miałem wtedy osiemnaście lat, graliśmy w Brighton. Poszło fatalnie! Nic nie było przygotowane, grałem na starym sprzęcie. Było naprawdę kiepsko – wyznaje. Na dobrą passę nie musiał jednak zbyt długo czekać. Szczęście dopisało mu podczas jednego z koncertów w Londynie, na którym niespodziewanie pojawiła się Lily Allen. Po koncercie przyszła i powiedziała, że chce ze mną podpisać kontrakt płytowy. Szok! Nie miałem wcześniej żadnego doświadczenia z wytwórniami – opowiada Brytyjczyk.

Another love

Debiutancka, zawierająca cztery utwory EP-ka , „Songs from another love”, ukazała się jesienią 2012 roku. Znalazły się na niej między innymi „Can’t Pretend” czy „Another love”. Ten drugi utwór stał się najbardziej znanym w dorobku muzyka. Teledysk ma już ponad 69 milionów wyświetleń. A o czym opowiada historia zawarta w dwóch zwrotkach i przejmujących refrenach? Another love nie jest tradycyjną piosenką o miłości, a utworem  o walce i ogromnych staraniach. Napisałem ją dla dziewczyny, z którą naprawdę chciałem się związać, ale nie potrafiłem. Chciałem zrozumieć dlaczego – mówi Odell. Kolejnym wydawnictwem był longplay „Long Way Down” z 2013 roku, który promowały te same utwory, co w przypadku EP’ki ale także „I know” czy „Hold me”. W krótkim czasie album został numerem jeden nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w Holandii, a Tom na całym świecie stał się jednym z najbardziej cenionych i rozpoznawalnych młodych artystów.

Sodówka? Nie w tym przypadku!

Jak sam przyznaje, całe to zamieszanie wokół jego osoby i jego muzyki, zwłaszcza na Wyspach, bywa niebezpieczne. Wolałbym rozwijać się powoli, bez żadnego zbędnego napięcia – mówi. W swoich tekstach stawia przede wszystkim na szczerość. Na co dzień jest zwykłym chłopakiem, który lubi obracać się w środowisku artystycznym, ale zamiast długich wieczornych posiadówek w barach, woli spędzić czas przy pianinie. Szybko zdałem sobie sprawę, że nie jestem typem imprezowicza. Ważne jest, by nie zatracić siebie we wszystkich rozrywkach, które niesie za sobą bycie muzykiem. Moją aspiracją nie jest jednak to, by sprzedać miliony płyt, ale to by stworzyć coś naprawdę dobrego i wartościowego.

Tom Odell na Open’erze wystąpi 2 lipca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *