„Avengers: Czas Ultrona”. Sumienie superbohaterów

 

avengers czas ultronaJeśli uważacie, że pierwsza część przygód o grupie superbohaterów była majstersztykiem, to nie widzieliście jeszcze „Czasu Ultrona”. Joss Whedon stanął przed trudnym zadaniem. Jest odważniej, szybciej i ciekawiej. A wszystko to doprawione sporą dawką humoru.

Do tej pory Avengersi ratowali ludzkość przed złoczyńcami i nie przejmowali się skalą zniszczeń. Walące się miasta to codzienność w tej robocie. Tym razem jest inaczej. Tony Stark (Robert Downey Jr.) z pomocą Bruce’a Bannera (Mark Ruffalo) chce za wszelką cenę ochronić ludzi przed niebezpieczeństwem jakie czai się gdzieś w kosmosie. Stark postanawia odkurzyć dawny projekt utrzymania pokoju na świecie. Gdy w jego ręce trafia berło Lokiego nic nie stoi mu na przeszkodzie. No może poza sumieniem. Jak to w życiu Avengersów bywa – nic nie może być zbyt proste. Sprawa się komplikuje, gdy program – Ultron (głosu użycza mu James Spader) – wymyka się z pod kontroli. Zbuntowany robot stawia znak równości pomiędzy pokojem na świecie a całkowitym wyginięciem ludzkości. Do akcji wkraczają boscy Mściciele.

Whedon zaczyna od mocnego tąpnięcia. Film otwiera sekwencja brawurowych walk w Sokovii – państwie gdzieś we wschodniej Europie. Pierwsze starcie z Hydrą wyznacza tempo całego filmu. Akcja mknie niczym Pendolino po rozgrzanych torach. Oto wreszcie wychodzą największe słabości superbohaterów i brudy z przeszłości. Tu najbardziej dostaje się Iron Manowi – jego broń zniszczyła przecież życie nieszczęśników, których domy znalazły się na linii ognia. Właśnie tak rozpoczęła się droga zemsty rodzeństwa Maximoff – Wandy (Elizabeth Olsen) i Pietro (Aaron Taylor Johnson). Eksperymenty Hydry obdarzyły ich nadludzkimi mocami. Fani komiksów od razu rozpoznają w nich Scarlet Witch i Quicksilvera.

Choć z komiksami film ma niewiele wspólnego, to miłośnicy serii będą w siódmym niebie. Whedon stanął na wysokości zadania i zapewnił fanom coś na kształt kinowej ekstazy. „Czas Ultrona” naszpikowany jest komiksowymi trickami, które niektórych mogą kuć w oczy kiczowatością. Druga część to hołd dla gatunku. Bohaterowie zastygają w pozach przygotowani do ataku, wygłaszają pompatyczne sentencje i walczą w iście komiksowym stylu. Mściciele dostali od twórców coś więcej niż moce i umiejętności skopania przeciwnika na tysiąc sposobów. Whedon i spółka postawili na ich przeszłość. Kto czekał na migawki z życia Czarnej Wdowy (Scarlett Johnasson) będzie usatysfakcjonowany. Dzięki kilkusekundowym retrospekcjom na ekrany wracają na chwilę postaci z poprzednich filmów.

Avengersi w „Czasie Ultrona” są wreszcie pełnokrwiści. Potraktowany po macoszemu Hawkeye odgrywa teraz kluczową rolę w filmie. To już nie tylko osiłek z łukiem na usługach bogów. W pierwszej części wyglądał co najmniej żenująco przy pozostałych superbohaterach – teraz nikt nie ma wątpliwości, że jest na właściwym miejscu. Po raz kolejny utwierdzić można się w przekonaniu, że Whedon pracuje z idealną obsadą. Avengersi to samograj. Wystarczy postawić ich przed kamerą. Kapitan Ameryka odmroził już swoje poczucie humoru i jego soczysty język staje się główną osią humorystycznego wątku w filmie. Nie przeszkadza nawet kiełkujący romans pomiędzy Hulkiem a Czarną Wdową. Sam Ultron przejmuje niebywałe poczucie humoru Tony’ego Starka, przez co jest wyjątkowym przykładem czarnego charakteru.

Obowiązkowe zniszczenia oddalają się gdzieś na drugi plan. Choć nie brakuje marvelowskich destrukcji – Iron Man funduje nawet przypadkowym mieszkańcom coś na kształt 11 września w Nowym Jorku. „Czas Ultrona” stawia na idee. Głównym wrogiem staje się sztuczna inteligencja. Kiedyś twórcy uwielbiali przedstawiać ją jako nadzieję dla społeczeństwa. W dzisiejszym świecie, także tym kinowym, to największy wróg z jakim można się spotkać.

Film z łatwością udowadnia, że superbohaterowie królują w kinach. „Avengers: Czas Ultrona” to jedna z najgorętszych propozycji tego roku. Whedon dostał spory kredyt zaufania od fanów i spłacił go z nawiązką. Kto zastanawia się z kim przyjdzie zmierzyć się Avengersom w kolejnej części powinien poczekać cierpliwie na scenę po napisach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *