Zakamarki umysłu Kurta Cobaina – „Montage of Heck”

kurt-cobain-montage-of-heckTworzył muzykę, którą trafiał do serc milionów. Chciał być kochany, a jednocześnie wszystkich od siebie odpychał. Chciał odnieść sukces, ale sława go przytłoczyła. A przede wszystkim – nie chciał być głosem pokolenia. Był pełen sprzeczności i pomysłów. I tak rozchwiany jest dokument o nim  „Montage of Heck”  na przemian bawi i wzrusza. Jest zlepkiem wszystkiego, co przedstawiał lider Nirvany. Witajcie w umyśle Kurta Cobaina.

Największym atutem filmu jest jego znakomita dokumentacja. Była możliwa oczywiście dzięki rodzinie Cobaina – jego mamie Wendy, która filmowała każdy ważny moment życia małego Kurta. Był kochanym dzieckiem. Przyciągał do siebie ludzi jak magnes – mówiła. I rzeczywiście, oglądając archiwalne kadry trudno zaprzeczyć – mały blondynek rozpromienia ekran uśmiechem i biega z zabawkową gitarą rozbrajając wszystkich widzów. Z tych wspomnień wynika, że miał szczęśliwe dzieciństwo. Do czasu. Problemy zaczęły się, gdy jego rodzice się rozwiedli. Przenoszony z domu do domu po całej rodzinie czuł się niepotrzebny i odrzucony, sprawiał kłopoty, a nikt nie potrafił sobie z nim poradzić.

mały kurtPierwszym ukojeniem była sztuka – od małego rysował na czym tylko się dało – zeszycie, kartce czy ścianie. I choć jego obrazy były najczęściej makabryczne, to nie można im odmówić artystycznego sznytu. Drugim  muzyka, która zaczęła w nim dojrzewać. Miał umysł geniusza  wspomina siostra. Okres bycia odrzutkiem i jego pierwsze przygody z alkoholem i innymi używkami, a także późniejsze trudne momenty ukazane są w formie animowanej, gdzie narratorem jest sam Kurt. Tym samym widz czuje się jakby wchodził w umysł muzyka i doświadczał ożywionych wspomnień. Animowane są też prace Cobaina, które w filmie zaczynają żyć swoim życiem.

Dorosły lider Nirvany to artysta, który w bólu tworzy swoje najlepsze piosenki i sam, jeszcze na to niegotowy, zmienia oblicze rocka. To też przytłoczony problemami zdrowotnymi człowiek, który dla ulgi coraz bardziej pogrąża się w narkotyki. „Montage of Heck” ukazuje, jak bardzo wrażliwym był człowiekiem, dbającym o innych, przepełnionym miłością do żony, Courtney Love (prywatne nagrania, które nigdy miały nie ujrzeć światła dziennego pokazują trudną, ale prawdziwą miłość – co mogło zaskoczyć przeciwników Love). Z kolei fragmenty Kurta z malutką Frances przyprawiają co raz o jedno wielkie, rozczulone westchnięcie. Widz dopiero wtedy przekonuje się, jak bardzo kochał córkę i jak rzeczywiście rozpaczliwie Cobain potrzebował miłości i rodziny.

Jeśli jednak ktoś doszukiwał się w filmie historii Nirvany, to jej nie znalazł. Migawkowo przewijają się najważniejsze momenty, jak np. wydanie „Nevermind” czy kultowy już koncert unplugged. Towarzyszą temu krótkie, zabawne wywiady z Cobainem, Davem Grohlem i Kristem Novoselicem i ujęcia z backstage’u. Cała uwaga skupiona jest tylko i wyłącznie na tej jednej osobie, bez pobocznych wątków, bez mieszania historii.

kurt cobainW dokumencie Bretta Morgena występują najbliżsi Kurta – Courtney Love, rodzice, siostra oraz przyjaciel i były basista Nirvany, Novoselic. Wszyscy wypowiadają się o nim niezwykle ciepło, choć nie unikają tematów związanych z trudnym charakterem muzyka czy problemami z narkotykami. Nie widać już jednak żalu czy złości. Tylko tęsknotę za kochaną osobą. Uderza jednak nieobecność Grohla, który bądź co bądź, również był bliskim przyjacielem Cobaina. Morgen tłumaczył decyzję tym, że nie chciał by wystąpiło tam mnóstwo osób, tylko te, które były muzykowi najbliższe – Takie, które przyszłyby na pogrzeb nawet, gdyby Cobain był woźnym – dodał reżyser w wywiadzie wyświetlanym po filmie. Podobno jednak wywiady z Grohlem były nagrywane podczas bardzo zaawansowanego etapu produkcji, więc jedyną nadzieją na usłyszenie jego wspomnień jest fakt, że fragmenty te mają być dołączone do wersji filmu emitowanej przez HBO. Oby nie były to puste obietnice, bo mimo wszystko, bez perkusisty Nirvany film wydaje się jakby niekompletny.

Trudno jednak na „Montage of Heck” narzekać, bo jeszcze żaden „rockument” nie zbliżył się tak bardzo do gwiazdy rocka. To naprawdę znakomicie zmontowany i udokumentowany film. Bohaterowie obdarzyli reżysera ogromnym zaufaniem i widać to w filmie – wspominają najbardziej wzruszające i bolesne chwile . Z pewnością pomogło tu też wstawiennictwo córki i producentki, Frances Bean Cobain. Obraz ubarwiają animacje, piosenki Nirvany i urywki wszelkiej maści filmów i nagrań – od horrorów do komedii. Dokument jest stworzony tak, jak Kurt tworzył swoje kasety – jedną z nich była właśnie „Montage of Heck”, która zachwyciła Morgana, stała się podstawą całego filmu i dała dziełu tytuł. Można tu zacytować reżysera – taka forma pozwala zajrzeć do umysłu Cobaina, spojrzeć jego oczami na innych ludzi, na miłość, na muzykę. To portret muzyka odarty z mitu – bez przerysowanego wychwalania czy krytykowania. Jego tragiczna historia obrosła w legendę i jak mówił Morgen, przysparzała i przysparza tysiące fanów co roku. Film miał skruszyć te legendę, ale można się spodziewać, że za to przyniesie Kurtowi jeszcze więcej fanów. Bo w „Montage of Heck” widać Kurta takim, jakim był. Ani więcej, ani mniej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *