Hi Ren, czyli powrót barda

Ren - Hi Ren

Fragment klipu “Ren – Hi Ren”. Wykorzystanie na prawach cytatu.

Można mieć wrażenie, że wszystko, co dobre w muzyce zdarzyło się w czasach, które dawno minęły. Nie będzie już przecież drugiego Freddiego Mercury albo Davida Bowie. I dobrze, bo są niezastąpieni. Wtedy pojawia się ktoś taki jak Ren i swoim utworem „Hi Ren” daje nadzieję na to, że ta dziedzina sztuki wciąż żyje.

Przerwana lekcja muzyki

Ren Gill, to pochodzący z Walii niezależny brytyjski wokalista i multiinstrumentalista. Jeszcze w trakcie studiów został zauważony przez ludzi z branży. Występ uliczny jego zespołu Trick The Fox przykuł uwagę łowcy talentów, a dalej sprawy potoczyły się szybko. W wieku zaledwie 20 lat miał podpisany kontrakt z wytwórnią Sony Records i świetlaną przyszłość przed sobą.

Dobry początek kariery przerwała borelioza – choroba, której przez wiele lat lekarze nie potrafili u niego zdiagnozować, a co za tym idzie prawidłowo leczyć. Spowodowała rozległe problemy neurologiczne oraz chroniczne zmęczenie i miała niszczący wpływ na jego psychikę. Nie mógł dalej występować i spędził kolejnych kilka lat przykuty do łóżka, bezskutecznie szukając pomocy. Szczęśliwie w 2015 skontaktowała się z nim specjalistka z Brukseli, podejrzewająca u niego chorobę odkleszczową. Po potwierdzeniu diagnozy i podjęciu innowacyjnych terapii zaczął odzyskiwać siły i wrócił do tworzenia muzyki. Teraz postanowił o tych zmaganiach opowiedzieć.

To trzeba zobaczyć

Hi Ren zadebiutował na platformie YouTube 15 grudnia 2022 i choć utwór ten broni się sam, to zdecydowanie warto pochylić się nad nim razem z towarzyszącym mu klipem.  Trwający ponad 9 minut film wykracza poza ramy gatunku i można pokusić się o stwierdzenie, że staje się pełnoprawnym dramatem w trzech aktach. Zrealizowany jest w sposób bardzo oszczędny w środkach i przypomina etiudę filmową, w której widz może się zatracić.

 

Cześć Ren. Tęskniłeś?

Utwór otwiera awangardowe, lecz utrzymane w klasycznym stylu intro gitarowe. Już wtedy uważny słuchacz dostrzeże zapowiedź nadchodzącej walki – Ren bowiem umiejętnie wykorzystuje przester do zniekształcenia niektórych dźwięków. To samo dzieje się, gdy wchodzi z wokalem. Czyste nuty przeplatają się z momentami załamania głosu. Jak dowiemy się za chwilę – nic nie jest tu przypadkowe.

Główną osią utworu jest bitwa między dwiema personami. Choć obie przedstawiają się jako Ren, to różnią się pod każdym względem. Sztuką jest wyraźne ich rozdzielenie za pomocą głosu, mimiki, gry świateł, a nawet sposobu bicia na gitarze, przy jednoczesnym zachowaniu spójności całego utworu. W surowy i często prowokacyjny sposób porusza on motywy związane ze zdrowiem psychicznym, kreatywnością, syndromem oszusta i potrzebą walidacji. Każdy argument dający nadzieję kontrowany jest w sposób brutalny i bezkompromisowy. Ich rozmowa staje się coraz bardziej gorąca i konfrontacyjna, a kulminacja przyprawia o ciarki na plecach.

Historia stara jak świat

Choć motyw starcia dobra ze złem jest tak głęboki, jak i oklepany, to walka „łagodnego” Rena z jego złowrogim alter ego nie bez powodu rezonuje z milionami słuchaczy. Obok liczby wyświetleń samego klipu, świadczą o tym dziesiątki reakcji pojawiających się na YouTube każdego dnia. Muzycy, trenerzy wokalni, twórcy filmowi, a także specjaliści z dziedziny zdrowia psychicznego. Wszyscy jak jeden mąż podkreślają – ten człowiek to geniusz. Jest współczesnym uosobieniem barda, który łącząc umiejętności poetyckie i muzyczne, opowiada historie porywające tłumy. I robi to po mistrzowsku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *