Euro 2024: analiza grup eliminacyjnych

Rozlosowane grupy eliminacyjne – fot. instagram.com/euro2024

Europejskie reprezentacje poznały swoich rywali w eliminacjach do przyszłych mistrzostw Starego Kontynentu. Kilkadziesiąt drużyn rozlosowano między dziesięć grup. Dla wielu zespołów to szansa na turniejowy debiut, dla innych awans jest czystą formalnością i obowiązkiem. Walka o miejsce w finałowych rozgrywkach rozpocznie się w marcu, po mundialu w Katarze.

W każdej grupie bezpośrednim awansem będą premiowane dwie reprezentacje. Łącznie dwadzieścia państw zakwalifikuje się tym sposobem na organizowany przez Niemców czempionat. Ponadto po zakończonych rozgrywkach grupowych najlepsze kadry uplasowane na trzeciej pozycji zagrają między sobą w play-offach o trzy pozostałe miejsca. W ostatecznym rozrachunku dwadzieścia cztery zespoły, wraz z gospodarzami turnieju – Niemcami, przystąpią do turnieju głównego w 2024 roku.

Duże znaczenie w kontekście potencjalnego awansu ma zakończony sezon Ligi Narodów. Triumfatorzy swoich grup w dywizjach od A do C mają pierwszeństwo do gry w fazie play-off, bez względu na to, jaką pozycję zajmą w grupie eliminacyjnej. Zespoły te oznaczę za pomocą litery „X”, zaś drużyny z poszczególnych grup wypiszę kolejno na podstawie przewidywanych końcowych pozycji w tabeli.

Grupa A: Hiszpania (X), Norwegia, Szkocja, Gruzja (X), Cypr

Reprezentacja Norwegii na papierze wygląda groźnie, głównie za sprawą Erlinga Haalanda. Napastnik, który od bieżącego sezonu gra dla Manchesteru City, jest w świetnej formie strzeleckiej i w każdym meczu stanowi poważny problem zarówno dla bramkarza, jak i obrony potencjalnego przeciwnika. Za jakość skandynawskiej drużyny w środku pola odpowiada Martin Odegaard. Kapitan kadry i stały element podstawowego składu w londyńskim Arsenalu może być kluczem do sukcesu w eliminacjach. Mimo wszystko największe szanse na awans ma Hiszpania i raczej nikt nie bierze pod uwagę scenariusza, w którym podopieczni Luisa Enrique nie zameldują się na Euro. Jedni z faworytów zbliżającego się katarskiego mundialu najprawdopodobniej zdominują swoją grupę i z dużą przewagą zapewnią sobie grę na niemieckich boiskach. Naprzeciw Norwegom staną Szkoci i Gruzini. Zarówno jedni jak i drudzy świetnie poradzili sobie w Lidze Narodów, awansowali kolejno do dywizji A i B. Szczególną uwagę należy zwrócić na Gruzję, która ostatni mecz przegrała rok temu. Wydaje się, że bez większych szans pozostaje reprezentacja Cypru. Wyspiarze niejednokrotnie jednak udowadniali, że pomimo braków kadrowych są w stanie urywać punkty silniejszym rywalom i taką rolę będą pełnić w kwalifikacjach – underdoga, z potencjałem na przesądzenie o końcowym rozrachunku grupy.

Grupa B: Holandia (X), Francja, Irlandia, Grecja (X), Gibraltar

Pierwsze dwa miejsca z pewnością zajmą Francuzi i Holendrzy, można się jedynie spierać w jakiej kolejności. Francja, pomimo wybitnego składu – wyjściowej jedenastki i jej głębi, utraciła w ostatnim czasie swój pazur. Przez potknięcia z teoretycznie słabszymi zespołami w Lidze Narodów nie dzierżą roli faworyta do wygrania grupy. Co innego można powiedzieć o Holandii. Zważając na świetną dyspozycję kadry w zeszłych miesiącach, będą uchodzić za pretendenta do rozdawania kart w eliminacjach. Walkę o trzecie miejsce w grupie stoczą między sobą Grecy i Irlandczycy, zostawiając w tyle słaby, porównując do reszty, Gibraltar. Obydwie reprezentacje przeżywają aktualnie kryzys związany ze zmianą pokoleniową, zatem końcowy wynik ich rywalizacji będzie wypadkową kilku czynników. Chociażby formy zawodników w bezpośrednich starciach czy ewentualnie urwanych punktach z Francuzami i Holendrami. Na korzyść Grecji przemawia ich zwycięstwo w grupie Ligi Narodów – to Irlandia musi za wszelką cenę uplasować się chociaż na trzecim miejscu, by marzyć o grze na mistrzostwach.

Grupa C: Włochy (X), Anglia, Ukraina, Macedonia Północna, Malta

Dla Anglików to szansa na zemstę za porażkę w finale Euro 2020, dla Włochów okazja na odzyskanie utraconego zaufania po nieudanych eliminacjach do mistrzostw świata. Nie podlega wątpliwości, że oba mecze między tymi drużynami będą niezwykle emocjonujące. Na ten moment lepszy wydaje się zespół z Półwyspu Apenińskiego. Mimo że Anglia posiada uzdolnionych, grających na najwyższym poziomie piłkarzy, to ostatnie mecze drużyny w Lidze Narodów mocno podburzyły jej wizerunek. Kibice głośno domagali się zwolnienia szkoleniowca reprezentacji Garetha Southgate’a, na kadrę wylała się fala krytyki. Włosi zaś, począwszy od Euro 2012, świetnie radzą sobie w turniejach o mistrzostwo Europy. Jako obrońcy tytułu będą faworytami do awansu z pierwszego miejsca. Tuż za plecami europejskich potęg czyhać będzie Ukraina. Nasi wschodni sąsiedzi zagrają w roli cichego zabójcy – jestem przekonany, że zdobędą chociaż punkt przeciwko Włochom bądź Anglikom, bo już nie raz przeciwstawiali się lepszym personalnie zespołom. Grupę zamkną kolejno Macedończycy i Maltańczycy, którzy wyraźnie odstają od reszty ekip czysto piłkarsko.

Grupa D: Chorwacja (X), Walia, Turcja (X), Armenia, Łotwa

Chorwacja ma za sobą bardzo udane zawody w Lidze Narodów. Wygrała swoją grupę, uplasowała się między innymi przed Danią i Francją, potwierdzając dobrą formę przed mundialem. Wicemistrzowie świata z Rosji są na fali i oprócz wpadki z Austrią w czerwcu tego roku notują rewelacyjne występy. Realnym zagrożeniem dla bałkańskiej reprezentacji jest Walia i Turcja, choć ci drudzy ostatnio gubią punkty z drużynami pokroju Luksemburga czy Wysp Owczych. Należy jednak zwrócić uwagę, że Turcja zakwalifikowała się na dwa ostatnie turnieje Euro i z pewnością mają szansę, aby zrobić to po raz kolejny. Szczególnie, że mają pierwszeństwo do gry w fazie play-off. Kluczowe będą mecze z Walijczykami, którzy mimo ukazania charakteru i woli walki w dywizji A Ligi Narodów ostatecznie spadli poziom niżej. W grupie D czekają nas wyrównane, niekoniecznie ciekawe dla oka mecze, w których o wyniku każdego z nich mogą zadecydować detale. W roli chłopców do bicia wystąpią Ormianie i Łotysze – pierwsi aktualnie bez formy, zaś drudzy znacznie odstający od reszty piłkarsko.

Grupa E: Polska, Czechy, Albania, Wyspy Owcze, Mołdawia

Reprezentacja Polski uniknęła rywali z najwyższej półki i do eliminacji przystąpi w dobrych nastrojach. Losowanie z pierwszego koszyka niemalże zapewniło nam awans na mistrzostwa Europy. Zmierzymy się z Czechami, Albanią, Wyspami Owczymi i Mołdawią. Trzeba jasno stwierdzić – niezakwalifikowanie się na turniej będzie równoznaczne z blamażem. Tak naprawdę tylko Czesi i Albańczycy mogą utrudnić nam drogę po piąty z rzędu awans na Euro. Ci drudzy będą szczególnie groźni jako gospodarze, gra na Bałkanach to zawsze nie lada wyzwanie. Tak czy owak, drużyna Czesława Michniewicza to faworyt grupy. Reprezentacja Czech na tle pozostałych zespołów również prezentuje się znacznie bardziej okazale. Wyspy Owcze potrafią sprawić niekiedy niespodziankę w meczach o punkty, ale ich zespół wciąż składa się z zawodników grających w półprofesjonalną piłkę. Mołdawski futbol, nie licząc finansowanego przez firmę Sheriff klubu z Tyraspolu, jest na bardzo niskim poziomie sportowym. Końcowa tabela powinna ułożyć się bez większych niespodzianek – z awansem Polaków i naszych południowych sąsiadów.

Grupa F: Belgia, Austria, Szwecja, Azerbejdżan, Estonia

Zwycięzcami grupy bez większego zastanowienia można już teraz ogłosić Belgów. Na papierze przewyższają resztę stawki pod względem umiejętności, realizacji założeń taktycznych czy aktualnej formy. To topowa drużyna i pretendent do medalu w Katarze. Prawdziwa wojna odbędzie się w kontekście drugiej pozycji. Naprzeciw sobie staną Szwedzi i Austriacy. Obie reprezentacje obecnie znajdują się w dołku. Skandynawowie spadli w Lidze Narodów do trzeciej dywizji wygrywając i remisując zaledwie jedno spotkanie. Austriacy z takim samym rezultatem zostali zdegradowani do dywizji B. W meczach bezpośrednich lepszy bilans ma kadra Austrii i na tej podstawie, zważając na fatalną formę Szwedów, to ich umieściłbym na drugim miejscu grupy. Na końcu tabeli Azerbejdżan przed marnie wyglądającą Estonią, rola obu drużyn ograniczy się tylko i wyłącznie do próby przeszkadzania lepszym przeciwnikom.

Grupa G: Serbia (X), Węgry, Bułgaria, Czarnogóra, Litwa

Serbia z przytupem awansowała do pierwszej dywizji Ligi Narodów. Świetna skuteczność pod bramką rywala za sprawą napastników z tercetu Mitrović-Vlahović-Jović, w połączeniu z kompletnym, dobrze zgranym trzonem zespołu, uzupełnionym o chociażby Tadicia czy Kosticia, może przyprawić rywali o ból głowy. W meczach z Czarnogórą, Bułgarią czy słabiutką Litwą może posypać się grad goli. Równoważnikiem będzie reprezentacja Węgier, która znakomicie spisała się przeciwko Anglikom i Niemcom w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Dwukrotnie wygrała z pierwszymi, zaś przeciwko drugim zanotowała remis i zwycięstwo. Drużynę cechuje nieprawdopodobna wola walki i chęć wygranej za wszelką cenę. Obie kadry powinny z łatwością zdominować pozostałe trzy reprezentacje. Bułgaria i Czarnogóra będą próbować urywać punkty. Wielce prawdopodobne, że Litwa skazana będzie na zajęcie ostatniego miejsca w grupie.

Grupa H: Dania, Finlandia, Słowenia, Kazachstan (X), Irlandia Północna, San Marino

W tym przypadku losowanie okazało się nadto szczęśliwe dla Duńczyków, którzy raczej są poza zasięgiem rywali. Drużyna uchodzi za czarnego konia mistrzostw świata, jest kompletna i wydaje się, że gotowa by osiągać znaczące sukcesy. Na zeszłym Euro dotarli do półfinału, gdzie po kontrowersyjnym meczu odpadli z Anglią. Nie uwzględniając wyraźnego faworyta – grupa jest bardzo wyrównana. Nie uświadczymy w niej pięknej, kreatywnej piłki. Prędzej można się spodziewać próby charakterów. Z walki o awans skreśliłbym San Marino i Irlandię Północną, której lata świetności przeminęły. Po ogromnym sukcesie, jakim była gra na Euro 2016, reprezentacja znów prezentuje się bardzo przeciętnie. Finowie ponownie stanęli przed wielką szansą, by zagrać na prestiżowym turnieju. Drugi awans z rzędu na mistrzostwa Europy wydaje się jak najbardziej realny zważywszy na to, że Słoweńcy miewają zawsze spore trudności, by awansować na jakikolwiek turniej wyższej rangi (wyjątkiem od reguły jest awans na mundial w 2010 roku). Ostatnio na Euro zagrali ponad dwadzieścia lat temu. Kazachowie zaś są dość egzotycznym rywalem i mecze wyjazdowe przeciwko nim to dla wielu reprezentacji udręka. Kwestia awansu z drugiego miejsca może rozstrzygnąć się dopiero pod sam koniec eliminacji, a różnice między walczącymi drużynami z pewnością będą niewielkie.

Grupa I: Szwajcaria, Kosowo, Izrael (X), Rumunia, Białoruś, Andora

Nie zdziwiłbym się, gdyby awans na mistrzostwa zapewniło sobie Kosowo. Drużyna dołączyła do organizacji FIFA i UEFA zaledwie sześć lat temu, ale w tym czasie poczyniła znaczne postępy. W Lidze Narodów prawie awansowali do drugiej dywizji, jednak nieznacznie lepsza okazała się reprezentacja Grecji. Trzeba jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to już czas na tak znaczący sukces? Najpoważniejszymi przeciwnikami Kosowa będą Izrael i Rumunia, z czego ci drudzy w ostatnich latach zaliczyli regres. Izraelczycy nigdy do tej pory nie zagrali na mistrzostwach Europy, co przemawia na ich niekorzyść. Wydaje się, że to idealna pora, by zespół z Bałkan pokazał swój pełny potencjał. Szczególnie, że w drużynie grają zawodnicy na co dzień występujący w solidnych europejskich klubach, takich jak: Galatasaray, Mallorca czy Napoli. Batalia o prawo do gry w turnieju będzie zażarta. Grupę powinna wygrać Szwajcaria, na ostatnich pozycjach uplasują się reprezentacje Białorusi i Andory.

Grupa J: Portugalia, Bośnia i Hercegowina (X), Słowacja, Islandia, Luksemburg, Liechtenstein

W ostatniej grupie największą szansę na awans ma Portugalia. To, że drużyna Fernando Santosa zagra na niemieckich stadionach nie podlega większej wątpliwości. Drugie miejsce premiujące bezpośrednim awansem może paść łupem Bośniaków. W Lidze Narodów zespół ponownie wdarł się do pierwszej dywizji, a rywale ze Słowacji i Islandii aktualnie nie prezentują się dobrze. Słowacy grają w kratkę, w wielu meczach brakuje im jakości. Ostatnie porażki z Kazachstanem i Azerbejdżanem czy remis z Białorusią nie napawają optymizmem przez zbliżającymi się eliminacjami. Islandczycy po fenomenalnych kilku latach, gdzie zakwalifikowali się na mistrzostwa Europy i świata kolejno w 2016 i 2018 roku, stracili na znaczeniu. Wydaje się, że złota generacja islandzkich piłkarzy dobiegła końca. W grupie namieszać może Luksemburg, który przyzwyczaił w ostatnim czasie do niespodzianek i mało brakowało, by na rzecz Turcji zapewnili sobie grę w drugiej dywizji Ligi Narodów. W meczach przeciwko nim nie można pozwolić sobie na stratę punktów. Liechtenstein bez większych szans na choćby remis – drużyna składa się z piłkarzy, którzy grają w większości amatorsko. Dla Bośniaków to idealna okazja, żeby po raz pierwszy w historii zagrać w czempionacie Starego Kontynentu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

20 − 15 =