Kangury i Los Ticos polecą na mundial w Katarze

Andrew Redmayne stał się ikoną australijskiego futbolu – fot. instagram.com/socceroos

Reprezentacje Australii i Kostaryki dopełniły pulę zespołów zakwalifikowanych na piłkarskie mistrzostwa świata. Pierwsi zmierzyli się z Peru i prawo do dalszej gry wywalczyli po rzutach karnych. Naprzeciw drugich stanęli Nowozelandczycy – przegrali jednakże minimalnie.

Australia awans na mundial wywalczyła dopiero po barażach. W drugiej rundzie kwalifikacyjnej z łatwością awansowała dalej, wygrała wszystkie z 8 spotkań. Następnie zaczęły się schody. W fazie finałowej uplasowali się na 3 miejscu, poza miejscami premiującymi bezpośrednim awansem na mundial. Te wywalczyły drużyny Arabii Saudyjskiej i Japonii. O mały włos, a Australijczycy wypadliby z gry już na tym etapie rozgrywek. Zaledwie o 1 punkt wyprzedzili Omańczyków. W azjatyckich play-offach podjęli kadrę Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po wyrównanej grze przypieczętowali zwycięstwo w 84 minucie meczu, gola na wagę barażu interkontynentalnego strzelił piłkarz Eintrachtu Frankfurt – Ajdin Hrustić.

Awans na turniej główny nie należał do zadań łatwych. Peruwiańczycy, bo na nich trafili podopieczni Grahama Arnolda, zgromadzili 24 punkty w 18 meczach strefy kwalifikacyjnej Ameryki Południowej – wyprzedzili chociażby Kolumbię czy Chile, które osiągały w przeszłości dobre wyniki na mistrzostwach świata. Ponadto to zespół wybiegany, solidny pod względem kondycyjnym. Australia miała przed sobą nie lada wyzwanie. Z przebiegu gry i pod względem statystyk kibice doświadczyli bardzo wyrównanego spotkania z dużą ilością fauli – typowy mecz walki, gdzie obydwie drużyny przeważnie grają ostrożnie, by nie popełnić najmniejszego błędu. Mecz zakończył się wynikiem 0:0. Wielką szansę w 107 minucie spotkania miało Peru, w słupek trafił Edison Flores, na co dzień występujący w amerykańskim DC United.

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia. Sędzia odgwizdał koniec meczu, piłkarze przygotowywali się do serii rzutów karnych. Selekcjoner Australii postawił wszystko na jedną kartę i zmienił bramkarza. Między słupkami stanął roztańczony Andrew Redmayne. Dosłownie, bo na linii bramkowej balansował na nogach jak za dawnych lat Jerzy Dudek w finale Ligi Mistrzów z 2005 roku. Może tylko trochę bardziej komicznie. Mimo wszystko to dzięki jego interwencji Kangury po raz kolejny awansowały na mistrzostwa świata.

Kostaryka w 2014 roku zadziwiła świat swoim fenomenalnym występem na mundialu w Brazylii. Wyszli z 1 miejsca w grupie z Anglią, Włochami i Urugwajem, a grę zakończyli dopiero w ćwierćfinale. Odpadli wówczas z Holandią po rzutach karnych – przyszłymi brązowymi medalistami.

W kwalifikacjach do katarskich zmagań zajęli 4 miejsce w grupie, uznając wyższość Kanady, Meksyku i Stanów Zjednoczonych. Zdobyli taką samą liczbę punktów jak Amerykanie, lecz z gorszym bilansem bramkowym. Mimo walki o awans w barażu, większość spoglądała na nich z optymizmem. Trafili na rywala z niższej półki. Nie ma co się oszukiwać, Nowa Zelandia co 4 lata zwycięża w eliminacjach Oceanii, gdzie poziom gry jest zdecydowanie najniższy spośród wszystkich kontynentów świata (między innymi dlatego Australia gra w eliminacjach azjatyckich). Dla Nowozelandczyków to nie problem rozprawić się z reprezentacjami Fidżi, Wysp Salomona czy Papui Nowej Gwinei. Problem zaczyna się w momencie, gdy wychodzą poza własne podwórko.

Ostatni raz na mundialu Nowozelandczycy zagrali w 2010 roku, wtedy w play-offach trafili na zespół Bahrajnu, po niezbyt ciekawym dwumeczu po raz drugi w historii znaleźli się w prestiżowym gronie najlepszych zespołów na świecie. Tym razem jednak ponownie nie udało się im awansować. Już w 3 minucie do siatki trafił Joel Campbell. I na tym strzelanina się zakończyła, na całe dla nich szczęście. Nowa Zelandia zaskoczyła i przeważała w meczu pod względem posiadania piłki, wymienionych podań, ilości strzałów i wykonanych ataków. Przełożyło się to na gola Chrisa Wooda w 39 minucie meczu – sędzia go nie uznał, ze względu na popełniony wcześniej przez innego nowozelandzkiego piłkarza faul. W 67 minucie zawodnika Kostaryki sfaulował Kosta Barbarouses. Otrzymał żółtą kartkę, jednakże arbiter był niepewny co do swojej decyzji. Ponownie skorzystał z VAR-u i zmienił swój werdykt. Pokazał piłkarzowi czerwony kartonik. Dalsze natarcia na nic się zdały. Kostaryka wygrała i zagości w Katarze. A szkoda, bo Nowa Zelandia zupełnie zdominowała przeciwników. Los tego wieczoru zdecydowanie nie był po ich stronie.

Australia dołączyła do grupy D – zmierzy się z Francją, Danią i Tunezją. Kostaryka zagra w grupie E, gdzie podejmie Niemcy, Hiszpanię i Japonię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

czternaście + 12 =