Kulüp – recenzja nowości tureckiego Netflixa

fot. Netflix

Do obejrzenia tureckiej nowości Kulüp zostałam właściwie przymuszona. To Stambuł i wszechobecne w nim reklamy serialu zmusiły mnie do tego, aby jednego wieczoru pochłonąć to sześcioodcinkowe dzieło. Sama fabuła serialu nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Pomimo tego, serial ten dał mi znacznie więcej, niż oczekiwałam. 

O czym jest Kulüp?

Zacznę od początku. O czym opowiada osadzony w latach 50 XX wieku Kulüp? Głównym wątkiem jest trudna relacja matki z córką. Matilda (matka) jako młoda dziewczyna zakochała się w mężczyźnie, który doprowadził do upadku jej rodziny. W akcie zemsty kobieta zabiła swojego ukochanego, z którym zaszła w ciążę. Wydarzenia, których jesteśmy świadkami, dzieją się szesnaście lat po tym tragicznym zajściu. Na samym początku poznajemy Rasel – córkę Matildy, która całe dzieciństwo spędziła w domu dziecka. Dziewczyna jest pewna siebie, zbuntowana, ale jednocześnie zagubiona. Pojawienie się w jej życiu matki, która właśnie wyszła z więzienia, jeszcze bardziej komplikuje jej codzienność. Przez sześć odcinków jesteśmy obserwatorami nieustannie zmieniającej się relacji pomiędzy dwiema kobietami, których losy łączy z innymi bohaterami jedno miejsce – stambulski klub. 

Wraz z rozwojem fabuły dowiadujemy się, że poszczególnych pracowników klubu łączy wspólna przeszłość. Serial trzeba więc oglądać w skupieniu. Kilka razy w każdym odcinku występują retrospekcje, które pogłębiają portrety psychologiczne konkretnych bohaterów. Te powroty do dawnych wydarzeń to klucz do pojęcia głębszego sensu tego serialu.

Postać artysty

Niezwykle interesującym wątkiem pobocznym jest historia artysty – Selima Songür, który odrzucany przez wpływowe osoby ze świata muzyki, wreszcie znajduje swoje miejsce, rozpoczynając współpracę z właścicielem klubu, w którym toczy się akcja serialu. Dla osób zainteresowanych sytuacją artystów w XX wieku będzie to z pewnością ciekawy wątek. Selim zmaga się z dyskryminacją ze strony rodziny, która nie akceptuje ścieżki kariery, jaką ten obrał. Omawiając postać Selima, nie sposób nie wspomnieć o jego utworach muzycznych, które ten serial niezwykle urozmaicają. Nie są to tylko teksty, których przyjemnie się słucha. Pogłębiają one bowiem portrety poszczególnych postaci. Pierwsza piosenka w wyjątkowy sposób nawiązuje do problemów, z jakimi zmagali się artyści w Stambule w latach 50 XX wieku. Selim na końcu pierwszego odcinka wyśpiewuje: „Niektórzy są z tęczowego pyłu / Niektórym z nas zakazuje się żyć / Niektórzy z nas cierpią, bo chcieliby zmienić świat”. 

Obraz koegzystencji społeczności żydowskiej i muzułmańskiej w dawnym Stambule

Równie ciekawie twórcy serialu, czyli Zeynep Günay Tan i Seren Yüce przedstawiają ówczesne relacje pomiędzy społecznością żydowską i muzułmańską. Reżyserzy realizują te wątki w relacji Matildy z ojcem Rasel oraz w związku Rasel ze stambulskim taksówkarzem Ismetem. Również sam Kulüp jest miejscem, w którym koegzystencja tych dwóch kultur generuje pewne problemy – Matilda jako Żydówka przez brak wyrozumienia ze strony szefa nie może spędzić szabasu w sposób, jaki nakazuje jej religia. 

Fabuła

Na początku wspomniałam jednak, że sama fabuła specjalnie mnie nie urzekła. Nie uważam jednak, że jest ona nieciekawa. Jeżeli jednak będziemy oczekiwali od tego serialu nieprzewidywalności i ciągłych zaskoczeń, z pewnością się rozczarujemy. Na fabułę serialu Kulüp składa się wiele wątków, które wielokrotnie poruszane były przez twórców w ciągu ostatnich lat.

Hüzün – pojęcie, które odmieniło moją interpretację

Cóż więc może nas zachęcić do tego, aby mimo wszystko dać temu serialowi szanse? Aby to dobrze zrozumieć, chciałabym przybliżyć teraz pewne zjawisko, które w znaczący sposób wpłynęło na optykę, którą przyjęłam, oglądając Kulüp. Zjawisko to nosi nazwę Hüzün. To termin, który pochodzi z Koranu i oznacza tęsknotę, melancholię. Jest to wyrażanie obecne m.in. w tureckiej literaturze. Według pisarza Orhana Pamuka Hüzün to esencja Stambułu. Pojęcie to od dwóch stuleci odnosi się przede wszystkim właśnie do mieszkańców tego miasta, którzy obserwowali upadek Imperium Osmańskiego i kształtowanie się Republiki Tureckiej. Hüzün to tęsknota za tym, co już nie powróci. Hüzün to duch miasta, dzięki któremu możemy na chwilę zatrzymać się i spojrzeć na malujące się przed nami ulice w zupełnie inny sposób, niż robiliśmy do dotychczas (https://wesolowski.co/2017/11/28/huzun-stambul/).

Mieszkam w Stambule od czterech miesięcy. Obejrzenie serialu Kulüp na zawsze odmieniło mój sposób postrzegania tego miasta. Każdy z sześciu odcinków uświadomił mi, że nie da się prawdziwie zrozumieć żadnego miejsca bez zgłębienia literatury czy innych dzieł kultury, które opowiadają nam jego dzieje. Hüzün prócz smutku, który kryje się w tragicznych wydarzeniach, które miały miejsce w Stambule, wyzwala w nas też pozytywne emocje. Dzięki niemu możemy odkrywać miasto, w którym każdy budynek, ulica czy drzewo opowiada nam jakąś historię, której my sami stajemy się częścią.

Tak więc pomimo tego, że Kulüp nie zachwycił mnie dynamiczną i nieprzewidywalną fabułą, z całą pewnością zachęcił mnie do sięgania do źródeł kultury, które traktują o miejscu, w którym obecnie mieszkam. Przechadzanie się ulicami Stambułu jest teraz dla mnie lekcją zgłębiania dawnych dziejów, dzięki którym lepiej rozumiem obecny kształt miasta. Nawet jeżeli nie wybierzemy się nigdy do dawnej stolicy Turcji, uważam, że serial ten może zmienić postrzeganie miejsca, w którym obecnie mieszkamy. Niezależnie od tego, jakiej wielkości ono jest i gdzie się konkretnie znajduje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 + trzy =