Noc samobójców

nauka spadaniaCzy o pozbawieniu się życia można mówić z przymrużeniem oka? Tak, ale trzeba mieć na uwadze, że taki przekaz trafi tylko do wąskiego grona odbiorców. Pamiętając o tym, ze spokojem ducha możemy wybrać się na „Naukę spadania” – ekranizację powieści Nicka Hornby’ego

Sylwester. Na szczycie londyńskiego wieżowca spotykają się cztery zdesperowane osoby: Martin (Pierce Brosnan), Maureen (Toni Collette), J.J. (Aaron Paul) i Jess (Imogen Poots). Wszyscy mają jeden cel – skończyć ze swoim życiem. Jednak żadne z nich nie planowało mieć przy tej okazji towarzystwa. Po nocy pełnej perypetii bohaterowie podpisują pakt, według którego do Walentynek żadne z nich nie popełni samobójstwa.

Reżyser Pascal Chaumeil podjął się trudnego zadania. Niektórzy mogą odebrać „Naukę spadania” jako prześmiewcze spojrzenie na samobójców, obraz pełen groteski. Dlaczego młoda kobieta taka jak Jess, piękna i bogata, w ogóle rozważa skok z dachu wieżowca? Czyżby kolejny kaprys zblazowanej dziewczyny?  A J.J. i Maureen? Czy można zrezygnować z życia, gdy każda jego minuta zaczyna być męczarnią, a na horyzoncie nie widać perspektywy zmian? Wydaje się, że jedyny „porządny” powód do zabicia się ma Martin – bo jak może wyglądać dalszy żywot człowieka show-biznesu, którego kariera rozpada się po tym, jak omyłkowo spędza noc z piętnastolatką? Warto dodać, że do tej roli doskonale dobrano aktora: mimo przewinień bohatera Pierce’a Brosnana, nie da się go nie darzyć sympatią.

Scenariusz momentami może wydawać się naiwny, a dialogi naciągane, jednak nie ujmuje to całości. Zdesperowani bohaterowie i ich problemy ukazane są z dystansem i tak też należy „Naukę spadania” odbierać. W trakcie seansu możemy odczuć cały wachlarz emocji: od zirytowania (które początkowo wzbudza Jess), poprzez rozbawienie (wspólne wakacje zrozpaczonej czwórki), aż do wzruszenia (gdy bliżej poznajemy życiową sytuację Maureen).

Muzyka z pewnością jest atutem tej ekranizacji. Nie powinno to dziwić tych, którzy oglądali „Dumę i uprzedzenie”, „Annę Kareninę”, „V for Vendetta”, czy „Pokutę”. Do tych filmów, podobnie jak do „Nauki spadania” muzykę skomponował Dario Marianelli – nagrodzony Oscarem włoski kompozytor.

Choć wydaje się, że obraz Pascala Chaumeila to przystępna rozrywka dla wszystkich, jest to tylko wrażenie. Pryzmat, przez który patrzy reżyser, bliski będzie przede wszystkim tym, którzy sami znaleźli się w życiowym dołku. Nie oznacza to jednak, że film przeznaczony jest tylko dla nich: każdy powinien spróbować zmierzyć się z takim abstrakcyjnym odbiciem rzeczywistości i samemu odpowiedzieć na pytanie: czy w zetknięciu z samobójstwem można parsknąć śmiechem…?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *