Czarnobyl. Miasto duchów

źródło: www.pexels.com

Czarnobyl. Już sama nazwa tego miejsca wywołuje dreszcze u tych, którzy pamiętają to, co wydarzyło się równe 35 lat temu. W nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku doszło do wybuchu reaktora nr 4 w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Chmura radioaktywnego pyłu rozprzestrzeniła się w szybkim tempie i pokryła prawie całą Europę. 

Jak do tego doszło?

Dla wielu przyczyną wybuchu były problemy polityczne, korupcja, łapówki i zatrudnianie znajomych na miejsce specjalistów. Mogło to w pewnym stopniu doprowadzić do technicznego błędu, jakim był wzrost temperatury wrzenia wody w reaktorze oraz błędna konstrukcja m.in. prętów bezpieczeństwa. Podczas trwania przeprowadzanych tam niedopracowanych eksperymentów, rdzeń reaktora nie został odpowiednio schłodzony, co doprowadziło do wzrostu zawartości pary w reaktorze, a co za tym idzie – szybszego przebiegu reakcji jądrowej. Doszło do wybuchu i pożaru, który ugaszono dopiero po kilku godzinach. O samym fakcie świat poinformowali jako pierwsi Szwedzi, którzy zauważyli nadciągającą radioaktywną chmurę. Gdy ta dotarła do Polski promieniowanie było o ponad pół miliona większe niż dotychczas.

Skutki i ewakuacja 

Według pierwszych raportów przedstawionych przez wschodnie władze śmierć poniosło 31 osób, w tym pracownicy elektrowni oraz osoby biorące udział w akcji ratowniczej. Po latach opublikowano badania Komitetu Naukowego ONZ mówiącego o 134 osobach narażonych na nagłe napromieniowanie w wyniku wybuchu. W 2005 przedstawiono raport oceniający liczbę potencjalnych zgonów związanych ze wszystkimi skutkami katastrofy na około 4 tysiące.

Po wybuchu wysiedlono wszystkich mieszkańców pobliskiej miejscowości Prypeć. Niedaleko Prypeci znajdował się las, nazwany Czerwonym, z powodu koloru obumarłych sosen. Teren wokół lasu stanowi jedno z najbardziej napromieniowanych miejsc na całej kuli ziemskiej. Zatruciu uległo ponad 100 tysięcy hektarów upraw, a strefę skażenia utworzono na odległość 30 kilometrów od elektrowni.

Rok później przeprowadzono proces sądowy, podczas którego w stan oskarżenia postawiono m.in. dyrektora elektrowni Wiktora Briuchanowa i naczelnego inżyniera Nikołaja Fomina. Wszyscy pracownicy, którzy usłyszeli zarzuty, zostali skazani na karę więzienia za zaniedbania oraz niestosowanie się do zasad bezpieczeństwa.

Likwidatorzy 

Nazwę tę nadano osobom zaangażowanym w usuwanie skutków katastrofy jądrowej. Do grupy likwidatorów należało kilkaset tysięcy ludzi. Według danych z 2019 roku zmarło półtora tysiąca członków załogi z Litwy w wieku od 40 do 50 lat, co jest znacznie poniżej średniej krajowej śmierci mężczyzn. Spośród prawie 800 tysięcy pracowników, tylko co czwarta nie odczuła skutków ubocznych związanych z pracą w strefie skażonej promieniowaniem.

Opuszczone wesołe miasteczko w Prypeci.
źródło: www.unsplash.com

Płyn Lugola 

w 1986 roku w Polsce podjęto decyzję o podaniu płynu Lugola bezpłatnie większości Polaków, w tym dużej liczbie dzieci. Były to działania mające na celu zapobieganie wchłaniania substancji promieniotwórczych przez tarczycę. Ta chwila należała do niewielu momentów, kiedy w okresie trwania PRL władze polskie sprzeciwiły się radzieckim zaleceniom. Po latach stwierdzono, że decyzja o zastosowaniu płynu była zbędna i zbyt pochopnie podjęta.

Sytuacja obecnie

W 2000 roku wyłączono ostatni reaktor w elektrowni, co było równoznaczne z jej likwidacją. W 2016 roku oddano do użytku sarkofag zbudowany wokół reaktora chroniący przed wydostawaniem się promieniowania. Do dziś cały obszar wokół Czarnobyla jest zamknięty. Strefa jest rozchwytywana przez turystów z całego świata. Za interesujące uważają to miejsce również poszukiwacze złomu. Wykradają ciężkie metalowe przedmioty, łącznie z kombinezonami noszonymi w czasie ewakuacji. Miasto jest puste, a jedyni mieszkańcy, którzy się tam znajdują, są w Czarnobylu nielegalnie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

18 + 3 =