Przedsmak gier bitewnych – Bez prądu #11

fot. Krzysztof Metelski

Figurkowe gry bitewne kojarzą się z czymś mało dostępnym. Całkiem słusznie – porównaniu do gier planszowych i fabularnych jest to hobby z wysokim progiem wejścia. Jednak czy istnieje jakaś alternatywa?

Istnieje kilka poważnych problemów dotyczących bitewniaków, utrudniających wejście nowym graczom. Pierwszym z nich jest bariera finansowa. Zdecydowana większość chciałaby rozgrywać jak największe bitwy za pomocą jak największej liczby figurek na planszy, jednakże nawet mała armia składająca się z zaledwie parę oddziałów może kosztować całkiem sporo, szczególnie na standardy planszówkowo-fabularne, do których wiele osób przywykło przed przystąpieniem do gier bitewnych. Drugim problemem jest też to, że systemy z reguły są całkiem skomplikowane: obejmują różne wyjątki, w rozpatrywaniu zasad należy wziąć pod uwagę różne zmienne. Pierwszych kilka posiedzeń nad nowym bitewniakiem możliwie będzie toczyło się w powolnym tempie z instrukcją obok stołu (choć nierzadko instrukcja leży „w razie czego” podczas coraz to kolejnych rozgrywek) Trzecim problemem, związanym z bezpośrednio z drugim jest wszechobecna bariera językowa dotycząca najpopularniejszych gier bitewnych na rynku. Instrukcje w języku polskim często są rzadkością. Jeżeli już istnieją w rodzimym języku, najczęściej obejmują podstawy zasad, a nie ich pełną listę ze szczegółami i ze wspomnianymi już wcześniej wyjątkami. Ponadto część zasad i wiele statystyk w ciągu roku może ulec nowelizacji, słowem – dzieje się dużo. Wymienienie tych problemów nie ma na celu nikogo zniechęcić od gier bitewnych, a ma za zadanie zarysować, jak trudno dostępny jest to świat (choć naprawdę warty eksploracji, szczególnie w gronie znajomych).

Diskwars jest odpowiedzią na wszystkie te bolączki

Nieidealną, ale wciąż odpowiedzią. Akcja gry toczy się w lubianym przez wielu świecie Warhammera Fantasy. Od Warhammer Fantasy Battle, czy Age of Sigmar odróżnia ją przede wszystkim to, że zamiast figurek, na polu bitwy pojawią się tytułowe dyski (różnicą jest to, że dysk symbolizuje całą jednostkę, a nie poszczególnych wojaków wchodzących w jej skład). Zamiast terenu wykonanego z trójwymiarowych makiet, czy książek, pudełek i wszystkiego, co jest dostępne pod ręką – pojawią się dwuwymiarowe plansze symbolizujące lasy, groty, budynki, etc. Nie ma też potrzeby zakupu specjalnej miarki, ani dodatkowych kostek. Dyski poruszają się poprzez obracanie ich odpowiednią

fot. Krzysztof Metelski

dla każdej jednostki liczbę razy. Jedyne odległości, które należy mierzyć to odległość działania zaklęć, strzału i innych umiejętności – ale miarka z zaznaczonymi odległościami znajduje się od razu w komplecie, tak samo wszystkie potrzebne kości. Wszystko, co będzie potrzebne do gry, znajduje się w pudełku. Jedyny dobry dodatkowy zakup, choć też niekonieczny, to kawałek materiału, który można naciągnąć na stół za pomocą kilku klipsów biurowych (bardzo przydatne ze względu na zwiększenie immersywności rozgrywki, a także ze względu na to, że komponenty po prostu nie będą się przesuwać w niechciany przez nas sposób po śliskim blacie). W cenie jednego standardowego zestawu do gry bitewnej (najczęściej jednego oddziału, albo jednej jednostki specjalnej) znajdziemy: jednostki dla czterech różnych armii, elementy otoczenia, linijkę, kostki, karty oraz instrukcję. Warto wspomnieć, że w przypadku tej ostatniej, zasady są uproszczone względem dużej części gier bitewnych z figurkami, a także sama instrukcja jest wydana całkowicie w języku polskim, eliminując tym samym problem bariery językowej.

Diskwars jednak ma pewne mankamenty

Dyski, teren i miarka wykonane są z kartonu, który nie jest najtrwalszym materiałem. Przy długim manipulowaniu nimi na planszy, mogą się poprzecierać, a także rozwarstwić. Zaradzi temu odrobina kleju do papieru, ale warto mieć to na uwadze. Problem może pojawić się również

fot. Krzysztof Metelski

na szczeblu samej rozgrywki. Dyski w trakcie poruszania się nimi mogą przesuwać się parę milimetrów w tę, czy tamtą – przez co ruch nie jest tak precyzyjny jak w figurkowych pierwowzorach. Przez tę wadę (a może raczej specyfikę), Diskwars nie nadaje się do gier turniejowych, w których ważna jest precyzja. Jest to prosta gra bitewna, idąca na wiele ustępstw i uproszczeń względem bitewniaków z figurkami, niemniej jest bardzo satysfakcjonująca.

Age of Sigmar – bezpośredni spadkobierca Warhammer Fantasy Battle – zdecydowanie uprościł wejście w świat bitewniaków, jednakże obniżenie progu wiązało się z gruntownymi zmianami: w skali starć (została ograniczona w porównaniu do WHFB), a także w samym settingu, został poddany retuszowi – stał się bardziej pompatyczny i magiczny – wręcz bajkowy. Wielu fanów uniwersum Młota Wojennego otwarcie skarżyło się na takie zmiany, tłumacząc, że w Warhammerze trup ma słać się gęsto, więc ograniczenie skali to coś złego, a klimat Age of Sigmar za mało przypomina ich ukochane dark fantasy.

Diskwars jest dobrym wyborem ze względu na „bitewniakowe” wrażenia płynące z rozgrywki. Co prawda nie jest to samo, co pełnowymiarowe wersje gier bitewnych, jednakże stanowi bardzo dobry substytut. Tytuł ten może być godny polecenia również wtedy, gdy szuka się gry bitewnej na osadzoną w „starym” uniwersum Warhammera Fantasy na większą skalę bez potrzeby wydawania bajońskich sum na zastępy figurek.

 

Do Diskwars zostały wydane dwa rozszerzenia (Legiony Ciemności oraz Młot i Twierdza) dodające dwie nowe frakcje, a także parę małych oddziałów – przedstawicieli jeszcze innych ras – do dołączenia do już istniejących armii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *