Ptasia grypa atakuje Pomorze

fot. hippopx.com

Od ostatniego ataku minęły niecałe 3 miesiące. Ptasia grypa znów wraca do Polski i do naszego województwa. Tym razem ognisko wirusa pojawiło się w powiecie puckim. Mieszkańcy Władysławowa zostali poinformowani przez służby, aby nie zbliżali się do martwych łabędzi przykutych do lodu.

W grudniu ubiegłego roku ptasia grypa zaatakowała Pomorze i Wielkopolskę. Jak podawała „Gazeta Wyborcza”, do naszego województwa wirus przedostał się na teren kurzej fermy w Komiłowie w gminie Kobylnica. Winowajcą były dzikie gęsi, które żyły wokół chowu drobiu.

Okres zimy przynosi coraz więcej przypadków lub podejrzeń ptasiej grypy. Z powodu jej wirusa w Zatoce Puckiej zaczęły padać łabędzie. Straż Miejska we Władysławowie poprzez post na Facebooku prosiła, aby nie zbliżać się do przykutych do lodu ptaków.

Na terenie gminy Puck (oraz samego miasta), Władysławowa oraz części gminy Krokowo obowiązuje do odwołania specjalne na tę okoliczność rozporządzenie. Na drogach wjazdowych stoją znaki z napisem „wysoka zakaźna grypa ptaków”. Hodowcy drobiu muszą stosować się również do nowych obostrzeń, takich jak np. nakaz położenia maty dezynfekującej przed budynkiem z drobiem.

Jak podawał na początku lutego esopot.pl, w Sopocie jedna z mieszkanek znalazła w przeciągu dwóch dni 3 martwe ptaki. Nie wiadomo, czy przyczyną ich śmierci była ptasia grypa. Zgodnie z zaleceniami Powiatowy Inspektorat Weterynarii powinien rozpocząć badania, gdy wiadomo o minimum 5 martwych zwierzętach.

Od razu natomiast zamknięto park miejski w Wejherowie, gdzie również zmarły 3 łabędzie. PIW w przeciwieństwie do Sopotu rozpoczął procedury, z uwagi na wcześniejsze podejrzenie ptasiej grypy na tym samym terenie.

Czy człowiek powinien się bać?

Ptasia grypa jest groźna dla człowieka. Konkretniej wywołane nią ewentualne powikłania. Przypadki śmiertelne są jednak niezwykle rzadkie. Po pierwsze, ludzie nie przenoszą na siebie wirusa ptasiej grypy. Po drugie, jedynym sposobem, aby doznać infekcji, jest bliski kontakt z martwym zwierzęciem. Na przykład przez mięso. Chodzi tu jedynie o dotyk i drogę oddechową, gdyż ptasią grypą nie zarazimy się też przez układ pokarmowy.

Nie zmienia to faktu, że należy wprowadzać obostrzenia ograniczające ewentualny pomór ptactwa. Jego śmiertelność na chorobę wynosi 100%.  Jak podaje Interia, niedługo musieliśmy czekać na pierwsze efekty tak wielu ognisk. W całym kraju prewencyjnie zlikwidowano ponad 2 miliony ptaków. Dodatkowo Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz informuje, że przez pandemię koronawirusa i ptasią grypę zaczyna brakować jajek. Wzrosła też ich cena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *