Doktor plagi i epidemia kilkaset lat temu

źródło: https://www.newsweek.pl/

Średniowieczna Europa była nękana przez wiele chorób, często mających charakter pandemiczny. Jedną z najbardziej znanych jest epidemia dżumy, nazywanej Czarną Śmiercią, która w XIV wieku odebrała życie około 100 milionom ludzi. Mieszkańcy, przy ówczesnym poziomie wiedzy i rozwoju technologii, nie byli przygotowani na chorobę w takiej skali. Jak próbowali leczyć chorych? Czy byli wtedy lekarze?

Pierwsze ogniska dżumy znaleziono na dalekim wschodzie. Następnie plaga dotarła do Europy Jedwabnym Szlakiem wraz z żołnierzami i kupcami mongolskimi. W momencie wybuchu epidemii uznano ją za karę za grzechy ludzkości, a jedyną nadzieję widziano w Bogu. Z tego powodu organizowano liczne procesje z dużym udziałem ludzi proszących o zdrowie i łaskę, co tylko przyczyniło się jeszcze większemu rozprzestrzenianiu choroby. Później zorientowano się, że powodem może być tzw. „złe (lub zgniłe) powietrze”. W związku z tym izolowano pacjentów na różne sposoby, począwszy od zamykania ich w domach, poprzez zamykanie portów ze statkami, na których mogą znaleźć się chorzy, aż do zamurowywania zarażonych w ich domostwach. Medycyna nie była na tyle rozwinięta, aby znaleźć przyczynę i sposób na walkę z chorobą, dlatego intuicyjnie sięgano po najprostsze metody.

źródło: https://pieknoumyslu.com/

Czarna Śmierć pochłonęła tak dużą ilość ofiar, że brakowało ludzi do pomocy np. przy paleniu zwłok. Bardzo cenni byli również lekarze, którym przydzielano specjalne przywileje. Zdarzały się przypadki, że porywano ich dla okupu. Rząd Hiszpanii wykupił dwóch doktorów porwanych dla pieniędzy. Medykom zezwalano nawet na przeprowadzanie zabronionej w innych przypadkach sekcji zwłok w celu odnalezienia lekarstwa. Zdarzało się, że lekarze, w celu uzyskania dodatkowej opłaty, wykonywali niepotrzebne zabiegi lub podawali nieskuteczne środki. Bardzo rzadko pacjentów udawało się wyleczyć, najczęściej tacy doktorzy spisywali tylko dane demograficzne w celu wykonania dokumentacji o ilości zmarłych.

Nie odnaleziono wtedy skutecznej metody wyleczenia dżumy. Lekarze, nazywani „doktorami plagi ”  najczęściej spuszczali zakażonym krew lub przykładali pijawki do ciała, w celu „wyrównania równowagi płynów ”.

Strój lekarza w trakcie epidemii. Źródło: https://menway.interia.pl/

Cechą charakterystyczną medyków stały się maski z dziobem, wypełnionym ziołami takimi jak mięta, melisa czy jałowiec. Zapach tych roślin pozwolił na zminimalizowanie odoru rozkładających się ciał. Wierzono, że uchronią one przez zakażeniem się zgniłym powietrzem. Poza specjalną maską, częścią garderoby był również nawoskowany płaszcz, rękawice i laska, uniemożliwiająca bezpośredni kontakt z chorym. Dla dodatkowego zabezpieczenia leczący miał wsadzić sobie do uszu waciki nasączone kadzidłem, a w buzi gryźć czosnek.  Zawód lekarza był niebezpieczny, ale jednocześnie przynoszący duże dochody, gdyż byli oni opłacani z budżetu miejskiego oraz prywatnych pieniędzy mieszkańców.

Za twórcę tego ubrania uznaje się Francuza, który zauważył, że ptaki nie chorują na dżumę, dlatego wizerunek ptaka może wpłynąć na odstraszenie zarazy. Specjalnie zaprojektowany strój nie chronił jednak przed zakażeniem. Noszona maska zapisała się w historii  na długo, nie jako chroniąca przed zarazą, ale jako element stroju karnawałowego. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *