Szczepionkowy falstart – celebryci zaszczepieni poza kolejnością

Fot. Flickr

O tej sprawie słyszeliśmy już chyba wszyscy. 28 grudnia w Centrum Medycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego kilkadziesiąt osób zostało zaszczepionych przeciw COVID-19 poza ustaloną kolejnością. Zgodnie z Narodowym Programem Szczepień, otrzymuje je teraz grupa 0, do której należą: pracownicy służby zdrowia, domów pomocy społecznej i administracji w placówkach medycznych oraz rodzice wcześniaków. Na WUM doszło jednak do nadużyć, skutkujących tym, że zaszczepione zostało grono osób ze świata kultury, polityki i biznesu.

Są wśród nich aktorzy, tacy jak: Krystyna Janda, Anna Cieślak, Maria Seweryn, Michał Bajor, Radosław Pazura i Wiktor Zborowski. Są i warszawscy biznesmeni i przedsiębiorcy – na przykład Edward Miszczak oraz politycy, między innymi Leszek Miller czy starosta Śremu, Zenon Jahns. Wszyscy oni otrzymali informację z Centrum Medycznego WUM, że mogą się zaszczepić. Nie robili tego w złej wierze, aby zabrać dawki personelowi medycznemu, tylko w przekonaniu, że inaczej 31 grudnia mogłyby się one przeterminować. Niektórzy argumentują także, że była to forma promocji szczepień. W Internecie krążyły informacje, jakoby to sam Narodowy Fundusz Zdrowia i Agencja Rezerw Materiałowych sugerowały podanie celebrytom szczepionek poza kolejnością. Wspomniane instytucje zdementowały jednak te posądzenia. Niewykorzystane szczepionki miały trafić do rodzin pracowników medycznych i pacjentów szpitala. Narodowy Fundusz Zdrowia otrzymał pełną listę osób spoza grupy 0 i przeprowadził kontrolę na WUM. 11 stycznia do Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęło pisemne zawiadomienie o możliwości popełnienia na WUM dwóch przestępstw – niedopełnienia obowiązków i poświadczenia nieprawdy.

Od ujawnienia tej sprawy minęły dwa tygodnie, a wciąż budzi ona niemałe emocje. Wielu internautów w swoich komentarzach nie kryje rozczarowania i oburzenia postawą zaszczepionych znanych osób, choć, w świetle przytoczonych przeze mnie faktów, trudno je o cokolwiek obwiniać. Nie ma się jednak co dziwić, że spora część społeczeństwa ma poczucie niesprawiedliwości. Uważa, że to dzielenie ludzi na „równych i równiejszych” oraz zabieranie szczepionek tym, którzy walczą z koronawirusem na pierwszej linii frontu. Nie widać tu raczej żadnej formy kampanii promocyjnej, gdyż celebryci zaszczepieni poza kolejnością nie opublikowali zdjęć czy nagrań z przyjmowania szczepionki ani nie udzielili na ten temat wywiadów. Kampania zresztą już trwa – pod nazwą „#SzczepimySię” można znaleźć w Internecie posty i materiały promujące szczepienia. Także w telewizji emitowane są krótkie spoty – jeden z udziałem Mateusza Banasiuka i jego ojca, Stanisława, drugi z udziałem Cezarego Pazury. W kampanię zaangażowali się także sportowcy tacy, jak chociażby Kamila Lićwinko, Paweł Fajdek czy Piotr Małachowski, którzy w swoich mediach społecznościowych zachęcają Polaków do szczepień.

Konsekwencje faktycznie powinny zostać wyciągnięte, natomiast piętnowanie celebrytów, którzy w zasadzie nie zrobili nic niewłaściwego (ponieważ nie mieli pełnego obrazu sytuacji) jest według mnie nie na miejscu. Podtrzymywanie zainteresowania tematem przypuszczalnie ma na celu pokazanie, jak niesprawny i nieuporządkowany jest system ochrony zdrowia w naszym kraju. Miejmy nadzieję, że ta afera przyniesie jednak także jakieś pozytywne skutki w postaci zwiększonego zainteresowania Polaków szczepionkami. Wydaje się, że przekonanie do nich rośnie, gdyż jak wynika z opublikowanego 14 stycznia w „Rzeczpospolitej” sondażu IBRiS, już 60,9% ankietowanych chce się zaszczepić. To o 14 punktów procentowych więcej niż jeszcze miesiąc temu. Oby ta wzrostowa tendencja się utrzymała.

Fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

jedenaście − 5 =