Muzyka 2020 roku wciąż zaskakuje

fot. Flickr.com

Najlepsza muzyka 2020 roku została wyprodukowana w trudnym czasie. Pomimo tej covidowej sytuacji wielu utworom nie przeszkodziło znaleźć się na szczytach list przebojów. Poniższe zestawienie pokazuje, że muzyka nie kłania się żadnym przeciwnościom i nie można przejść wobec niej obojętnie. Sprawdźcie, które płyty przypadną wam do gustu.

Muzyka 2020 roku ratowała niejednokrotnie nieudany dzień lub zszargane nerwy. Nawet najgorsze wydarzenia i sytuacje, po wysłuchaniu ulubionej piosenki można spokojnie przeanalizować, a potem obmyślić optymalne rozwiązanie. Najlepsze albumy muzyczne 2020:

  • Dua Lipa – „Future Nostalgia”

W dobie gwiazd jednej piosenki, wykonawców pop tworzących wyłącznie single, Dua Lipa w przyszłości może okazać się jedną z najbardziej znanych artystek na miarę Madonny, Britney Spears czy Kylie Minogue. W „Future Nostalgia” postawiono na jakość, a nie na niezliczoną liczbę tracków. Pojawił się album, który jest jednym z najlepszych przedstawicieli współczesnego popu. Płyta pokazuje, że moda na retro nigdy nie minie. Szczególną uwagę przyciągają trzy utwory: „Don’t Start Now”, „Physical” i „Break My Heart”. Kapitalnie zaaranżowane, melodyjne, świetnie wykonane rytmicznie, pociągają do tańca lub choćby do tupania nogą. W tym krążku możemy znaleźć wiele nawiązań do utworów, na których wychowała się wokalistka, między innymi do Madonny i Gwen Stefani. Całość brzmi jak jeden wielki hołd dla wyrafinowanego żeńskiego popu z lat 90. Słuchając po kolei utworów na „Future Nostalgia”, z pewnością zostaniemy porwani do świata wspaniałych dźwięków

  • Nightwish – „Human Nature”

Za każdym razem, gdy słucham utworów tego skandynawskiego zespołu, zaskakują mnie czymś nowym. Ale jeśli posłuchamy „Music” otwierającego najnowszy album, możemy spodziewać się, że nie będzie to standardowy, prosty metalowy album. Zespół uraczy nas raczej nieszablonowymi pomysłami, czyli dostarczy świeżej dawki zaskakujących melodii, tekstów i starannie dopracowanej harmonii. Elementy mocne, przeplatane z delikatnymi i lekkimi, nadają płycie ogromnego uroku i atmosfery mistycznej, a z drugiej strony tajemniczej. Album z powodzeniem mógłby zostać przyjęty jako soundtrack filmowy. Perfekcyjne wyważenie wokalu Floor Jansen i kunsztu kompozytorskiego Tuomasa Holopainena, zabiera słuchacza w głębię muzyczną i stylistyczną, wypracowaną przez lata w zespole. „Human Nature” składa się z dwóch krążków, co sprawia, że jest to niecodzienna pozycja w dyskografii Nightwish. Druga część jest prawdziwym odprężeniem i odpoczynkiem dla umysłu. Napisana w pełni na orkiestrę symfoniczną i chór kompozycja ukazuje mistrzostwo kompozytora. Podzielony na osiem sekcji utwór, został świetnie przemyślany i zaaranżowany. Ukazuje wspaniały świat, w który wciąga coraz bardziej z każdą minutą.

  • Sanah – „Królowa dram”

Kto skusił się na „Szampana” na początku roku i sięgnął po kolejne piosenki wokalistki, z pewnością stał się miłośnikiem jej twórczości. Sanah znalazła się na pierwszym miejscu listy 10 najchętniej oglądanych artystów 2020 roku, opublikowanej przez Vevo Polska. Niezbyt często dzieje się tak, że debiutująca artystka szturmuje rynek muzyczny. Jednak w tym przypadku ta sztuka udała się bez problemu. „Królowa dram” została napisana w prostych melodiach, ubarwionych ciekawymi pomysłami, które nie sprawiają wrażenia jednolitości. Skoro to wschodząca gwiazda polskiej sceny muzycznej, można pomyśleć, że jest to muzyka napisana ot tak i rzucona do dystrybucji. Jednak nie jest to prawda. Utwory posiadają w sobie duszę, lekkość i zwiewność. Sanah na płycie jest zabawna, romantyczna, urzekająca i sarkastyczna zarazem. Świetnie ujmuje w tekstach dramy życia codziennego. Płyta jest objawieniem muzyki pop w ostatnim czasie. Posiada niebanalny i niepowtarzalny klimat.

  • Ava Max – „Heaven & Hell”

Tatiana Okupnik zabierała nas do nieba i piekła. Ava Max czyni to samo przez 15 utworów, które zapraszają słuchacza do poznania mroku i jasności, jak również dobra i zła. Najnowszą płytę artystki możemy porównać do dwóch odsłon osobowości człowieka. Pierwsza, czyli niebo, to pozytywna energia, gdzie dominuje swoboda i wolność. Z drugiej strony piekło, w którym dominuje mrok, pewność siebie i stanowcze decyzje. Wokalnie – wykonanie świetne. Muzycznie – wokalistka  serwuje słuchaczom dźwięki, wrzynające się w pamięć tak dobrze, że bez najmniejszego problemu możemy odtworzyć w głowie i zacząć nucić te świetnie ułożone melodie. Niektóre utwory posiadają mroczny charakter, inne bardziej pozytywny. Warto wyróżnić w tej płycie „Sweet but Psycho” i „Salt”. Całego albumu można słuchać w nieskończoność, ponieważ nastraja dobrą energią i wzbudza pozytywne emocje. Ocena? Max!

  • Cleo – „superNOVA”

Trzeci album artystki ukazuje, że nie ma ograniczeń barw i brzmień. Cleo postarała się, aby paleta dźwięków była jak najszersza i bardzo charakterystyczna. Pierwsza Słowianka Rzeczpospolitej na płycie połączyła syntetyczne brzmienia rodem z lat 80., przechodząc poprzez taneczne housowe produkcje, docierając do trapowych bitów, pokazując przy tym wszechstronność i ogromne możliwości twórcze. Wokalistka nie spoczęła na laurach, nie boi się korzystać z najlepszych światowych rozwiązań muzycznych. „superNOVA” jest balansem między tanecznością, a mnogością trapowych rytmów. Dorobek Cleo można darzyć sympatią albo nie, jednak jej muzyka powoduje to, że chcemy coraz więcej nowych wydawnictw.

  • AC/DC – „Power Up”

Najnowsza płyta jest kontynuacją dobrego, klasycznego brzmienia. „Power Up” daje nam potężną dawkę energetycznych kawałków, czyli tego, co AC/DC lubi tworzyć najbardziej. Już pierwszy riff, który rozpoczyna płytę, pokazuje, że będzie to ponad 40 minut spędzonych w towarzystwie świetnej muzyki. Okrzyk Briana Johnsona w pierwszych taktach utworu daje do zrozumienia, że dla panów z AC/DC emerytura w najbliższych planach nie istnieje. Album „Power Up” został wydany w wielu wersjach, co z pewnością zadowoli muzycznych kolekcjonerów. Ciekawostką jest limitowana edycja Deluxe, która zawiera specjalny neonowy napis i wbudowany głośnik, z którego będzie można usłyszeć piosenkę „Shot In The Dark”. Wewnątrz znajdziemy m.in. książeczkę z unikatowymi zdjęciami.

  • Męskie granie 2020

Tegoroczna edycja Męskiego Grania była wyjątkowa, ponieważ zagrany został tylko jeden koncert. Oczywiście bez udziału publiczności, na żywo w Internecie. Orkiestrę przejęli w tym roku Daria Zawiałow, Igor Walaszek i Błażej Król. Gwiazdy popu i elektroniki stworzyły razem utwór „Świt”. Album ukazał się w trzech różnych formatach: CD, LP (w kolorach niebieskim, czerwonym i białym) oraz limitowanej kolekcjonerskiej kasecie magnetofonowej (gratka dla kolekcjonerów starych nośników). Płyta zawiera także występy Kasi Nosowskiej z gościnnym udziałem Maty, Bass Astral x Igo, Darii Zawiałow z zespołem (z gościnnym udziałem Tomasza Organka) oraz Króla, któremu na scenie towarzyszył WaluśKraksaKryzys. 19 utworów prezentuje świetną muzykę i wykonawców. Niektóre piosenki były odważnym wyborem w repertuarze, ale artyści stanęli na wysokości zadania, więc występ okazał się fenomenalny. Niewątpliwą perełką na płycie jest przebój Czerwonych Gitar z 1971 roku – „Płoną góry, płoną lasy”. Utrzymany w orientalno-wschodniej stylistyce, gdzie główne skrzypce zagrali, a raczej zaśpiewali – Król i Daria, oddając się istnemu, scenicznemu szaleństwu.

Mijający rok obfitował w wiele fonograficznych perełek. Przedstawione powyżej albumy stanowią według mnie „siedem wspaniałych” muzycznych wydawnictw 2020 roku. Nie są to oczywiście wszystkie płyty, lecz tylko te najważniejsze. Dzięki nim udało się w jakimś stopniu przetrwać trudny czas lockdownu. Myślę, że każdy znajdzie w nich coś dla siebie i doda jako kolejne pozycje w swoich playlistach.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *