Białoruś dalej walczy

Wikipedia Commons

22 listopada na ulice Mińska po raz kolejny wychodzą demonstranci. Policja jak zwykle używa granatów ogłuszających i blokuje drutami kolczastymi dzielnice stolicy Białorusi. To już kolejna niedziela, w której trakcie nasi wschodni sąsiedzi walczą o swoją wolność.

Miński tłum nie liczy już 200 tysięcy ludzi jak w szczytowym momencie sierpniowych protestów. Jednak ludzie nadal wychodzą ze swoich mieszkań, mimo narastającej agresji autorytarnych władz. W nocy z 9 na 10 sierpnia (czyli zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich) białoruscy obywatele, zmęczeni kolejnym oszustwem wyborczym Aleksandra Łukaszenki, doświadczali brutalności służb mundurowych. Już 13 sierpnia wiedzieliśmy o prawie 700 tysiącach aresztowanych i trzech ofiarach śmiertelnych. Niestety, pobicia, aresztowania i tortury znów zaczynają określać charakter protestów.

We wrześniu i październiku represje podwładnych Łukaszenki były w miarę stonowane. Aż dziwne, bo druga fala niezadowolenia Białorusinów uderzyła w okolicach 25 października. Wówczas „ostatniemu dyktatorowi Europy” skończył się czas na reakcję. Reakcję na ultimatum Swietłany Cichanouskiej, która oczekiwała dymisji od swojego kontrkandydata z sierpniowych wyborów. Brak spełnienia warunku miał skutkować strajkiem generalnym, którego nie udało się w pełni przeprowadzić dwa miesiące wcześniej.

W Mińsku na ulicach pojawiło się ponad 100 tysięcy ludzi, a obywatele zaczęli wychodzić z domów również poza stolicą. Niektóre duże zakłady w innych miastach faktycznie rozpoczynały strajk, m.in. przedsiębiorstwo Grodno Azot. Andrzej Poczobut pisał wówczas dla „Gazety Wyborczej”, że „masowo dołączały do protestu prywatne kawiarnie, małe zakłady, pizzerie… Strajk poparli również studenci niemal wszystkich mińskich i części regionalnych uniwersytetów”. Ostatecznie strajk generalny znów trwał tylko chwilę.

Zdwojona brutalność

Aktywność milicji i OMON-u była jednak mniejsza niż w sierpniu i wrześniu. „Przede wszystkim, władzom białoruskim udało się zapobiec rozłamowi wewnątrz nomenklatury, a zwłaszcza wewnątrz tzw. siłowików, czyli przedstawicieli struktur mundurowych, których na Białorusi jest cała masa. Dzięki temu władza przetrwała najtrudniejszy czas” – mówił w podcastowej rozmowie z Dariuszem Rosiakiem Michał Potocki („Dziennik Gazeta Prawna”). Mundurowi przeorganizowali się i ponownie uderzyli z w demonstrujących z nadmierną brutalnością. W listopadzie powróciły też kilkudniowe kary aresztu dla dziennikarzy.

Coraz częściej Białorusini doświadczają biegających po placach i parkach OMON-owców. Służby mundurowe wchodzą też do klatek schodowych. Podopieczni Łukaszenki dostali wolną rękę w zastraszaniu białoruskich obywateli.

11 listopada świat obiegła informacja o zabójstwie Romana Bondarenki. Chciał on jedynie zwrócić uwagę grupie zamaskowanych mężczyzn. Zrywali biało-czerwono-białe wstążki i flagi na placu Peremen w Mińsku. Uwagi 31-letniego malarza na tyle im się nie spodobały, że ciężko pobili mężczyznę. Bondarenko zmarł w szpitalu. Wykryto u niego urazowe uszkodzenie mózgu.

Nawrót zdwojonej agresji jest bardziej zauważalny z jednego prostego powodu. Mimo ciągłych protestów, ich frekwencja jest niższa niż w sierpniowo-wrześniowym okresie. Coraz bardziej wygasa na prowincjach. Pandemia i pogoda robią swoje. W Brześciu i innych większych miastach dalej zbierają się kilkusetosobowe grupy. Jednak białoruskie niezadowolenie opiera się głównie o plecy stolicy.

Co niedzielę od wyborów prezydenckich w Mińsku organizowane są marsze, na których pojawia się kilkanaście tysięcy ludzi. 22 listopada władze zamknęły stacje metra, a internet mobilny działał z zakłóceniami. Siłowicy zatrzymali ponad 200 osób.

Co na to Zachód i Rosja?

Niestety, jak to często bywa, europejskie i światowe media znudziły się trochę tematem Białorusi. Podobnie jest ze społecznością międzynarodową. Unia Europejska na przełomie września i października nałożyła na autorytarny reżim sankcje. Obowiązywały one osoby odpowiedzialne za fałszowanie sierpniowych wyborów prezydenckich na Białorusi. Mają one zakaz wjazdu do państw członkowskich UE, a zamrożeniu uległy ich aktywa znajdujące się na terenie wspólnoty. I to w sumie tyle.

Według Michała Potockiego, prawdziwe uderzenie w reżim nastąpi wtedy, kiedy sankcje dotkną gospodarki. „Nałożenie embarga na nawozy potasowe i produkty ropopochodne, czyli dwa najważniejsze towary eksportowe dla tego kraju będzie dla Białorusi dotkliwe. Nie widać jednak chętnych. Jest to związane z wepchnięciem Łukaszenki w rosyjskie ramiona bardziej niż teraz”.

Trwa pewien impas. Białoruś balansuje między Zachodem a Rosją. Władimir Putin obiecał Łukaszence, że jeśli nie będzie radził sobie z protestami, to wyśle przyjacielowi specjalne milicyjne rezerwy. Rosja przekazała też specjalny kredyt i specjalistów telewizyjnych od propagandy. Jednak żadnych bardziej zdecydowanych kroków Rosja nie poczyniła, bo wie, że zwróci wtedy większą uwagę państw zachodnich.

Jednak to właśnie od Putina zależy rozwój wydarzeń. „Naciski na rzecz integracji zostały przesunięte (przez Rosję) na 2021 rok, ewentualnie na przełom 2020 i 2021 roku, kiedy Białorusini będą negocjować kolejne warunki dostaw surowców energetycznych, ropy, gazu, do swojego kraju” – tłumaczy Potocki.

Czas pokaże

Czy wówczas atmosfera na linii obywatele-władza zostanie jeszcze bardziej podgrzana? Czy rosyjska ingerencja w tlącą się suwerenność Białorusinów przyśpieszy historię? Tego dowiemy się w najbliższym czasie. Musimy jednak wiedzieć, że tam dalej się coś dzieje. Białoruś protestuje, mimo mniejszej liczby ludzi na ulicach. Niestety nie równa się to mniejszej agresji OMON-u, milicji i innych służb mundurowych. Dlatego pamiętajmy i trzymajmy kciuki za naszych wschodnich sąsiadów.

źródła:

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/protesty-na-bialorusi-ponad-200-osob-zatrzymanych/mp22jhs,79cfc278

https://tvn24.pl/swiat/protesty-na-bialorusi-demonstracje-w-calym-kraju-zatrzymanych-ponad-dwiescie-osob-4732653

https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1494402,protesty-na-bialorusi-lukaszenka-zatrzymanie-osob.html

https://wyborcza.pl/7,75399,26440912,bialoruski-protest-rosnie-lukaszenka-nie-ma-na-to-recepty.html

https://www.rp.pl/Bialorus/201119620-Roman-Bondarenko-bialoruski-Popieluszko.html

Podkast “Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka” – Raport na dziś (18.11.2020)

“Na śmietniku, ale godnie”, Wiktoria Bieliaszyn – “Wolna Sobota – magazyn Gazety Wyborczej” 29 sierpnia 2020

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *