Zakolejeni

zakolejeni3Możemy ich spotkać wszędzie. Niekiedy na peronach i dworcach spędzają długie godziny. Pociąg jest dla nich czymś więcej niż jedynie środkiem transportu, pozwalającym na przemieszczenie się z miasta do miasta. Wykonują różne zawody, są w różnym wieku, ale łączy ich jedno – miłość do kolei.

Mówią o sobie MK – to skrót od „miłośnik kolei”. Czy aby być miłośnikiem kolei wystarczy lubić pociągi? Podróżować nimi? Czy może trzeba spełnić określone „wymagania”, żeby wstąpić w szeregi tej grupy?

Zostać MK

Koleją interesują się zazwyczaj od dziecka. Niektórzy, jak Piotrek, praktycznie dorastali w pociągach, inni podróżowali od czasu do czasu i jedynie zbieg okoliczności sprawił, że stały się ich pasją. Mają sporą wiedzę na temat kolejnictwa. Nie tylko teoretyczną, ale także praktyczną. Według Piotrka, żeby być MK trzeba być przede wszystkim dobrym obserwatorem. Jeśli ma się możliwość podróżowania, wykonywania fotografii czy chociażby poznawania nowych tras, ma się poczucie, że człowiek ze swoją pasją nie pozostaje tylko teoretykiem. Istotne jest również, aby miłośnik kolei starał się być również zwykłym pasażerem. Piotrek na specjalnej mapie kolejowej zaznacza trasy, które udało mu się przebyć pociągiem. Liczby są imponujące – w ciągu roku przejechał kilkanaście tysięcy kilometrów.

Podróże z aparatem

zakolejeni1

Mężczyzna wspomina, jak kiedyś podróż z Gdańska Głównego do Gdańska Wrzeszcza zajęła mu… prawie 16 godzin. – Panie w punkcie obsługi klienta cieszyły się, że wybieram tak krótką trasę. Zazwyczaj mój bilet jest bardziej skomplikowany – śmieje się Piotrek. Szybko wyprowadził je z błędu – lepiej przecież pojechać naokoło. Wraz ze swoją dziewczyną Kasią, również miłośniczką kolei (a kobiet pośród MK jest niewiele) i innymi znajomymi nieraz wyrusza w podróż spontanicznie, prosto przed siebie. Realizuje również swój cykl filmowy „Podróże z aparatem”, który można obejrzeć na YouTube. Zajmuje się też fotografowaniem, jak duża część MK. – Każdego w pociągach kręci co innego – dodaje mój rozmówca. – Jeden robi zdjęcia wszystkim pociągom spotkanym na drodze, drugi wybiera rzadsze albo szczególnie interesujące go lokomotywy. Często informują siebie nawzajem, kiedy coś ciekawego będzie przejeżdżać określonym szlakiem. Wtedy biorą aparaty i fotografują.

Piotrek żałuje, że tak mało osób z okolicy Trójmiasta wie o wąskotorowej Żuławskiej Kolei Dojazdowej, która w sezonie turystycznym działa w Nowym Dworze Gdańskim. A przejażdżka nią jest na pewno oryginalnym pomysłem na wiosenną czy letnią wycieczkę!

Nie tylko żubr występuje w puszczy

Od moich rozmówców dowiaduję się, że każdy z nich był chociaż raz w życiu na jednej z imprez kolejowych. Szczególną popularnością cieszy się coroczna parada parowozów w Wolsztynie. Jest to właściwie obowiązkowa impreza kolejowa dla pasjonata transportu szynowego. Ale nie tylko Wolsztyn przyciąga MK. W sierpniu ubiegłego roku w Chabówce koło Zakopanego odbyła się Parowozjada, chętnie odwiedzane są również skanseny, muzea i stare lokomotywownie. Chętni mogą przejechać się nawet drezyną…

Drezyny popularne były w XIX wieku, służyły najczęściej do przewozu narzędzi, nadzorowania czy transportu drużyn roboczych. Aktualnie są one atrakcją turystyczną. – W 2007 roku rozpoczął się stowarzyszeniowy projekt „Puszczańska Kolej Drezynowa”, który miał za zadanie ochronić linię kolejową z Białowieży do Hajnówki przed dewastacją. Projekt odniósł sukces. Ludzie z zewnątrz mają możliwość przejechania się drezyną ręczną i cieszy się to w sezonie dużym powodzeniem – opowiada Damian, członek stowarzyszenia, który latem zajmuje się obsługą tych ciekawych pojazdów. Szlak otwierany jest również na specjalne okazje na przykład w czasie Dni Techniki Kolejowej czy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. – Najbardziej interesujące dla pasażerów jest to, że da się zobaczyć, jak zapomnianą linię biegnącą przez środek puszczy można po wielu latach “ożywić” – podkreśla. I zaprasza na przejażdżkę w wakacje.

Byk z bruttem na haku podniósł patyk

Dowiaduję się, że każda lokomotywa ma swój pseudonim. Gagarin, Rumun, Byk, Świnka – to tylko nieliczne spośród „imion” lokomotyw. Wielu z nas dojeżdża na uczelnię… kiblem, bo tak MK nazywają popularną SKM-kę. Miłośnicy kolei używają własnego specyficznego języka. – „Byk z bruttem na haku podniósł patyk” oznacza, że lokomotywa ET22 ze składem ładownych wagonów towarowych podniosła pantograf – opowiada Bartek, administrator z forumkolejowe.pl. Słownik MK jest naprawdę ciekawy. „Rzeźnia” to dalekobieżny pociąg nocny, „pająki” – pracownicy pociągu sieciowego, a „szopa” to po prostu lokomotywownia. Wracając do naszej SKM-ki, nazywa się ją także tyku-tyku, co oznacza elektryczny zespół trakcyjny. Bogactwo specyficznego języka MK może być dla laików zaskakujące, ale jest on żywy i powszechnie stosowany w środowisku kolejowym.

Kolejowe gadżety

zakolejeni2

Miłośnicy kolei chętnie prenumerują pisma o tematyce kolejowej, kupują albumy o transporcie. Piotrek pokazuje mi grubą książkę. – To „cegła” czyli sieciowy rozkład jazdy pociągów – mówi. Książka jest zamykana na specjalną śrubkę, która pozwala dokładać strony, w przypadku jakichkolwiek zmian rozkładu jazdy. Piotrek podkreśla, że jest to uciążliwe, ponieważ z powodu obecnie trwających remontów rozkład zmienia się w zawrotnym tempie. Pokazuje mi też pokaźny zbiór biletów i mapek oraz klucz konduktorski – specjalny metalowy trójkąt, którym konduktorzy mogą zamykać przedziały.

Z kolei Bartek prezentuje kalendarz ze zdjęciami pociągów, który jest wydawany co roku przez forumkolejowe.pl. Znajdują się w nim zdjęcia miesiąca. To duży sukces kolejowego fotografa, gdy jego zdjęcie w nagrodę znajdzie się w owym kalendarzu. Bartek ma w swojej kolekcji broszury, bilety, instrukcje, a nawet tablice kierunkowe pociągów. – Ogólnie kolejowych przedmiotów, materiałów mam pewnie tyle, że to trzeba by to liczyć w setkach kilogramów – śmieje się.

Król dyżurny i światłoczuli maszyniści

Próbuję dowiedzieć się od Bartka jak wygląda praca kolejarzy. Zawód maszynisty nie jest łatwy – musi on poznać kilkadziesiąt różnych układów świateł, które informują go o tym czy, gdzie i jak ma jechać. Uprzedzają one także, co wyświetla kolejny semafor. – Pociąg ma tak długą drogę hamowania, że nie zdążyłby zatrzymać się przed kolejną porcją sygnałów świetlnych – wyjaśnia Bartek.

Królem na kolei jest dyżurny ruchu. Bez jego zgody nie pojedzie żaden pociąg. A nawet jeśli pojedzie – może on nacisnąć przycisk RADIO-STOP i zatrzymać wszystkie pociągi w promieniu kilku kilometrów. Bartek twierdzi, że praca dyżurnego jest pasjonująca, ale zarazem arcyciężka. Do jego obowiązków należą między innymi przestawianie zwrotnic, podawanie sygnałów na semaforach, zajmuje się też rozjazdami i rogatkami na przejazdach. – Przez większość swojego dwunastogodzinnego czasu pracy dyżurny ciągle gdzieś biega. Nie tylko siedzi w nastawni – mówi Bartek. Zastanawiam się, dlaczego te dyżury trwają tak długo. – Wynika to raczej z tradycji – tłumaczy mężczyzna – Po prostu nikt nigdy nie wpadł na pomysł, żeby pracować w innym systemie. Pamiętaj, że kolejarz nigdy nie jest w pracy, zawsze jest na służbie.

Zawsze na służbie

Na służbie są również lokomotywy. Niestety, czasami elektrowóz nie może już dalej służyć podróżnym. W takim wypadku często hucznie obchodzony jest jego ostatni kurs. Na ostatniej stacji urządza się uroczyste pożegnanie: robi się zdjęcia, ogląda każdy szczegół. Istnieją specjalne miejsca, gdzie stoją pojazdy, które skończyły już swoją służbę – tak zwane cmentarzyska. W naszej trójmiejskiej okolicy możemy obserwować je na stacji Gdynia Grabówek lub w Zajączkowie Tczewskim.

Wolnej drogi!

Żegnając się, Bartek życzy mi wolnej drogi – tak właśnie pozdrawiają się maszyniści. Temat MK jak i samego transportu kolejowego jest bardzo szeroki, nie sposób ująć wszystkich aspektów tej niecodziennej pasji w jednym tylko tekście. MK są ciekawą, zgraną społecznością, która stale przyjmuje do swojego grona nowych hobbystów. Miłośnikiem może zostać każdy z nas. Wystarczy tylko… zakochać się w kolei.


Dziękuję wszystkim miłośnikom kolei za nieocenioną pomoc przy pisaniu artykułu, w szczególności Piotrkowi – za udostępnienie zdjęć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *