„Luis i obcy” – animacja nie z tej Ziemi?

Jak Ty byś się zachował, gdybyś nagle spotkał mieszkańców nieznanych Ci planet? Taka właśnie sytuacja spotyka Luisa, bohatera animacji „Luis i obcy”. Czy chłopiec poradził sobie z inwazją obcych, czy to kolejna historia podobna do każdej, w której występują kosmici?

Co ma wspólnego kilkunastoletni Luis z obcymi? Jego tata jest znanym w całym mieście ufologiem, który po śmierci żony w całości poświęcił się badaniu cywilizacji z kosmosu. Dzięki temu nastolatek od dawna nauczany był, że obcy są jego wrogami. Tytułowi przybysze okazują się sympatycznymi i zabawnymi bohaterami, którzy po prostu zgubili się na naszej planecie. Ich jedynym celem jest zdobycie maty do masażu, przedstawionej w telezakupach oraz powrót do ich statku kosmicznego. Jednak tutaj nie każdy obcy ma dobre zamiary.

Luis i obcy” nie jest tylko bajką, która opowiada o inwazji z kosmosu. Reżyser, Wolfgang Lauenstein, pokazuje odbiorcy, jak może wyglądać życie samotnego i zaniedbanego dziecka. Przez pracę i chorobliwe pragnienie udowodnienia życia w kosmosie, ojciec Luisa całkowicie zapomina o wychowaniu syna. Zaniedbanie doprowadza do tego, że chłopiec ma zostać zabrany do ośrodka wychowawczego.

Animacja porusza także ważny problem społeczny. Ukazuje, do jakich konfliktów mogą doprowadzić różnice statusu materialnego. Sąsiedzi Luisa starają się być perfekcyjną, bogatą rodziną. Gardzą biedniejszymi znajomymi z okolicy, dla nich liczy się tylko idealnie zadbany ogródek, ilość aut stojących przed domem i wysoka pozycja społeczna. Przez pogoń za pieniędzmi nie zauważają, że syn nie ma z nimi żadnej więzi, buntuje się i gnębi inne dzieci. Od razu należy tutaj wspomnieć o morale, który zostaje nam przedstawiony. Mianowicie to rodzina jest najważniejszą wartością w życiu każdego człowieka, a pracoholizm może doprowadzić do utraty własnego dziecka.

Postaci w bajce zostały dokładnie wyrysowane pod względem charakterów. Na ekranie możemy spotkać zarówno zapracowanych, samolubnych rodziców, mamę, która jest histeryczką jak i perfekcjonistką, dyrektora, dla którego najważniejsze jest dobro podopiecznych, jak i przebiegłą dyrektorkę ośrodka wychowawczego. Od strony technicznej, bohaterowie zostali przedstawieni z dokładnością do najmniejszego piega, czy najmniejszej zmarszczki. Graficy zadbali także o postacie drugoplanowe, jak i o całokształt tła. Występują tutaj piękne pola, góry oraz typowy krajobraz miejski. Na ekranie możemy podziwiać przede wszystkim odcienie zieleni i żółci i po raz kolejny zwrócić uwagę na dbałość o szczegóły.

Muzyka nie jest w tej bajce najważniejszym aspektem. Bardziej towarzyszy akcji, nadaje jej tempa i dramaturgii. Należy zwrócić uwagę na naprawdę dobrą fabułę. Widz z pewnością nie będzie się nudził podczas seansu, ponieważ dostanie na ekranie olbrzymią dawkę wątków głównych i pobocznych. To nie jest typowa animacja, w której można bez problemu odgadnąć dalszy rozwój sytuacji. Występuje tu nawet klamra kompozycyjna, która jest wyjaśnieniem tego, dlaczego ojciec Luisa został ufologiem. Jeżeli chodzi o analizę dialogów, to są one zabawne, skonstruowane tak, aby bawić zarówno dzieci, jak i ich rodziców. Z ust bohaterów padają zarówno zdania, które łapią widza za serce, jak i doskonale bawią.

Dubbing jest również mocną stroną tej kinowej propozycji. Głosu Luisowi użyczył Antoni Scardina, znany z pierwszej edycji programu The Voice Kids, jak i z podkładania głosu w serialach i filmach, takich jak „Sing”, „Dzieciak rządzi”, czy „Obóz Kikiwaka”. Za głosy obcych odpowiadają aktorzy, Jarosław Boberek, Paweł Domagała i Klaudiusz Kaufmann. W obsadzie należy także wymienić Małgorzatę Kożuchowską, której głos idealnie pasuje do dyrektorki ośrodka wychowawczego oraz dwóch aktorów znanych przede wszystkim z seriali „M jak miłość”, czy „Na dobre i na złe” – Jacka Kopczyńskiego i Kamila Kulę.

„Luis i obcy” jest z pewnością jedną z lepszych animacji, które wyszły w kinach w tym roku. Przede wszystkim bawi, zwraca uwagę na problemy społeczne, sprawia, że widz nie wychodzi z sali kinowej znudzony, lecz z uśmiechem na twarzy. Obcy są tutaj jedynie dodatkiem i mocnym punktem zaczepienia fabuły. Rozrywka zarówno dla starszych, jak i młodszych widzów jest gwarantowana.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *