Ko(s)miczna zagłada, czyli wojna bogów w „Thor: Ragnarok”

Thor: RagnarokPołączenie mocy dwóch superbohaterów w jednym filmie musi się udać. Jednak czy to wystarczy, by ocalić rodzimą planetę Thora? Pełen humoru i niespodzianek „Thor: Ragnarok”  to świat mitologii dostępny dla każdego.

Na najnowszy film z serii o nordyckich bogach fani czekali 3 lata. Producenci i tym razem postawili na humor. Thor, po otrzymaniu wiadomości, że Asgard ma ulec zagładzie, wraca na swoją rodzimą planetę. Po rodzinnych perturbacjach trafia do zupełnie nowego świata, którym rządzi Arcymistrz. Dla swojej rozrywki władca planety Saakar urządza na arenie walki gladiatorów. Thor, aby wydostać się z „zepsutej”, planety przystępuje do walki. Jego rywalem ma być najsilniejszy z gladiatorów i zarazem, co się później okaże, jego przyjaciel  — Hulk.

Tym zabiegiem reżyser Taika Waititi potwierdził wcześniejsze spekulacje o stworzeniu duetu dwóch Avengersów w filmie „Thor: Ragnarok”.  Jednak to nie jedyne zaskoczenie w filmie. Hulk, który do tej pory był przedstawiany jako małomówny zielony olbrzym, tym razem nawiązuje dialog z innymi bohaterami. Reżyser informuje, że chciał aby widz zobaczył „inteligentniejszego” Hulka, a co za tym idzie bardziej atrakcyjniejszego.  Ponadto pojawia się nowy członek rodziny Thora, który zostaje jego głównym wrogiem.

W najnowszej produkcji Marvela można zobaczyć Dr. Strange’a, w którego rolę wcielił się Benedict Cumberbatch.  Jane Foster zastąpiła młodociana Walkiria, która próbuje delikatnie flirtować z Thorem. Według nordyckich mitów Walkirie zabierały poległych bohaterów z pola bitwy. Tessa Thompson świetnie odegrała rolę walecznej Walkirii. Bohaterka jest połączeniem siły, odwagi i seksapilu. Co zresztą widać już w pierwszych momentach filmu, gdy po raz pierwszy ratuje Thora. Producenci wbrew komiksowej wersji zatrudnili ciemnoskórą aktorkę. To już drugi przypadek, gdy twórcy trylogii rezygnują z postaci o typowo nordyckiej urodzie.

Warto dodać, że niektórych aktorów jest ciężko rozpoznać w granych przez nich postaciach. Takim przykładem może być Cate Blanchett, która wcieliła się w rolę kruczowłosej Heli.  Szczerze mówiąc…. kostiumograf dał radę. Aktorka została całkowicie odmieniona. Już nie ma blond włosów. Zostały one zmienione na długie i czarne, a gdy bohaterka staje do walki, odsłaniają się wielkie rogi. Wszystko co jest związane z bohaterką jest czarne i ciemne. Oglądając ją, mamy wrażenie, że bije od niej zło i śmierć.  Przy pierwszych ujęciach widz może mieć problem z rozpoznaniem aktorki. Zdradzić ją mogą tylko wyraźne błękitne oczy, które przy ciemnych włosach są jeszcze bardziej przyciągające.

Film miał być zabawny.  Dialogi tryskały anegdotami i dowcipami. Nawet Hulk sypał żartami jak z rękawa. Owszem, siedząc na sali kinowej słyszałam wiele razy okrzyki radości, jednak osobiście uważam, że niektóre żarty były mocno przesadzone. Genialnym posunięciem było stworzenie komicznego wręcz Arcymistrza. Postać ta jest bardzo kontrastowa. Z jednej strony niezrównoważony pan planety, bawiący się niewolnikami, z drugiej strony elegancki władca pełen gracji i stylu. Dodatkowo uroku postaci dodaje aktor Jeff Goldblum, który świetnie hipnotyzuje widza wzrokiem i głosem.

Wizualnie „Thor: Ragnarok”wciąga widza w świat bajki. Mam tutaj na myśli krzykliwe kolory, które oddają komiksowy charakter filmu. Świat wydaje się być “skąpany” w słońcu. Nawet planeta Saakar, która jest krainą śmieci, jest wielobarwna. Nie ma tutaj szarości i nudy. Pałac Arcymistrza jest pełen kolorów. Znajdziemy tam czerwień, biel, zieleń a nawet złoto. Jeśli podczas walk zdarzy się, że na ekranie pojawi się ciemność to jest ona chwilowa. Najczęściej walki są urozmaicone świetlnymi błyskami.

Zachęcam do obejrzenia filmu, który wręcz zachwyca efektami specjalnymi. Bardzo spodobała mi się również fabuła, zaskakująca nowymi postaciami i częstą zmianą wątków. Zakończenie filmu również jest bardzo zaskakujące, dlatego zachęcam do cierpliwości i pozostania na miejscu do momentu pojawienia się białych napisów, ponieważ nie wszystkie końcowe napisy są naprawdę końcowymi. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *